Politycznie podsycane lęki? Bp Zadarko nie rozumie, skąd biorą się obawy wobec migrantów

migracja-granica (1).webp
Pch24.pl

W rozmowie z Polską Agencją Prasową Bp Krzysztof Zadarko przekonywał, że niechęć Polaków do migracji i przeciwne cudzoziemcom nastroje wynikają z podsycania lęku przez polityków oraz cynicznego wykorzystywania opinii publicznej. Przykre, że przewodniczący Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców nie bierze pod uwagę realności konfliktów społecznych i olbrzymich napięć, do jakich prowadzi polityka otwartych drzwi. Podwyższona przestępczość wśród cudzoziemców to nie medialna narracja - a fakt znany z policyjnych statystyk. Jeśli w Polsce nie mamy z nią do czynienia - to właśnie dlatego, że nie staliśmy się „migracyjnym rajem”. To nie przejaw lęku - ale mądrość przed szkodą. 

W odpowiedzi na pytanie Iwony Żurek o źródła niechęci do migracji, biskup stwierdził, że pochodzą one z manipulacji opinią publiczną ze strony cynicznych polityków. 

– Odpowiedź na pytanie o źródło tego zjawiska jest dla mnie jednoznaczna: to polityka i ideologia. Te mechanizmy pochodzą głównie z ośrodków politycznych, których konkretni przedstawiciele chcą zbudować poparcie dla swoich stronnictw na lęku i niechęci wobec obcych. Jeśli chodzi o Ukraińców, to niechęć wzbudza się, przypominając nierozliczone krzywdy z przeszłości lub wypominając przywileje, które wojenni uchodźcy otrzymali od państwa polskiego zaraz po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Większość z tych przywilejów została im przyznana czasowo, żeby mogli lepiej i szybciej odnaleźć się w naszym społeczeństwie, i już została cofnięta, jednak wciąż funkcjonują one w przekazie propagandowym. Nic nie usprawiedliwia wywoływania nastrojów antymigracyjnych, w tym antyukraińskich, a już kompletnie nie da się tego pogodzić z postawą chrześcijańską – stwierdzał hierarcha.

Zróbmy to razem!

– Od pewnego czasu opinia publiczna w Polsce zalewana jest filmami i zdjęciami, głównie z Europy Zachodniej, na których widzimy przybyszy z Afryki lub krajów arabskich, którzy demolują ulice, podpalają samochody lub brutalnie atakują przechodniów. Filmy te najczęściej pozbawione są jakiegokolwiek kontekstu. Nie wiemy, kto to jest, skąd dokładnie pochodzi ani dlaczego tak się zachowuje. Zamiast tego osoby, które podsuwają nam te filmy, opatrują je komentarzami sugerującymi, że za chwilę podobne rzeczy będą działy się w Polsce. Taka prewencja migracyjna jest przerażająco cyniczna – dodawał. 

Następnie duchowny przyznał, że „spotkanie” osób różnych kultur i wyznań jest trudne, a migranci mają również obowiązki wobec kraju, do którego przyjeżdżają. Mimo wszystko zaznaczał, że jego zdaniem najwłaściwszą odpowiedzią na problem migracji pozostaje „gościnność”.  

– Proszę zauważyć, że nie ma tygodnia, w którym nie dowiedzielibyśmy się o przemocy, do której dochodzi między obywatelami naszego kraju. Ale takie przypadki nie wzbudzają natychmiastowych protestów, nikt z tego powodu nie wychodzi na ulicę. Jednak wystarczył jeden przypadek Kolumbijczyka z Torunia, który zgwałcił dziewiętnastoletnią studentkę, do tego, by w mediach społecznościowych budowany był na tej podstawie negatywny obraz obcokrajowców. Zrozumiała chęć obrony kobiet przed przemocą zostaje tu cynicznie wykorzystana do wzbudzania niechęci wobec imigrantów. To są mechanizmy medialne, które są wykorzystywane przez ludzi budujących w ten sposób swój kapitał polityczny – kontynuował hierarcha. 

Niestety, przekonanie, że negatywny obraz migrantów jest wynikiem politycznie sterowanej kampanii medialnej, to naiwny ogląd sytuacji. To nie tyle media napędzają strach przed cudzoziemcami, nagłaśniając ich przestępczą aktywność, co migranci w wielu krajach po prostu statystycznie częściej dokonują przestępstw. Tak jest w Szwecji, we Francji, w Wielkiej Brytanii....O ile w Polsce nie mamy do czynienia z szalejącym kryminalizmem migrantów, to kraje stosujące politykę otwartych drzwi i zapraszające masami cudzoziemców w bolesny sposób zmagają się z tym zjawiskiem.

Faktów nie da się zbyć bajaniem o braku integracji cudzoziemców. To, że często do asymilacji czy choć integracji nie dochodzi, to nie „wina” zamkniętej postawy krajów gospodarzy, ale zrozumiałe zjawisko wynikające z przywiązania ludzi do ich tożsamości, sposobu życia i zwyczajów.

Polacy nie są więc przestraszeni fałszywymi obrazami z zachodu - ale po prostu rozumieją zagrożenia związane z polityką otwartych drzwi. Brak selektywnego podejścia do migracji i zdrowej ostrożności to przepis na katastrofę. Nie chcemy jej nad Wisłą - i bardzo dobrze. 

rodzina_family.jpg
fot. pixabay.com

Polacy po stronie rozsądku: Nie chcemy ratować demografii migracją

W związku ze starzeniem się społeczeństwa Polska wcale nie musi otwierać się na większą liczbę migrantów zarobkowych, bo dzietność da się jeszcze poprawić – twierdzą uczestnicy sondażu IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej”, którego wyniki opublikowano w piątkowym wydaniu. „Czy możliwe jest zahamowanie spadku liczby ludności w Polsce?” – na takie pytanie pozytywnie odpowiedziało niemal 60 proc. ankie...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: