Polska zagłosowała za niezwykle szkodliwą rezolucją ONZ w sprawie klimatu

klimat.jpg
pixabay.com

Zgromadzenie Ogólne ONZ w środę (20 maja) zdecydowaną większością głosów zatwierdziło szkodliwą rezolucję. Chodzi w niej o uznanie, że brak  ochrony planety przed zmianami klimatu przez państwa jest naruszeniem prawa międzynarodowego. Rezolucja jest niewiążąca, odnosi się do opinii  najwyższego trybunału ONZ z lipca ubiegłego roku.  

Zatwierdzona opinia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości stanowi wytyczne dla krajowych i regionalnych sądów odnośnie do sposobu rozstrzygania sporów prawnych związanych z brakiem działań w sprawie polityki klimatycznej.

„Najwyższy sąd świata zabrał głos. Dziś odpowiedziało Zgromadzenie Ogólne” – wskazał Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres tuż po głosowaniu. Dodał w oświadczeniu, że „to mocne potwierdzenie prawa międzynarodowego, sprawiedliwości klimatycznej, nauki i odpowiedzialności państw za ochronę ludzi przed narastającym kryzysem klimatycznym”.

Zróbmy to razem!

Za uznaniem opinii Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości zagłosowali przedstawiciele 141 państw. 8 było przeciwnych, a 28 wstrzymało się od głosu.

Decyzji sprzeciwiły się między innymi Stany Zjednoczone, Rosja, Iran i Arabia Saudyjska.

Rezolucja obejmuje przyjęcie krajowego planu działań na rzecz klimatu w celu ograniczenia wzrostu temperatury na świecie do poniżej 1,5°C; stopniowe wycofywanie dotacji na poszukiwanie, produkcję i eksploatację paliw kopalnych; oraz wezwanie podmiotów naruszających prawo do „pełnego zadośćuczynienia” za szkody.

Zgodnie z porozumieniem klimatycznym z Paryża z 2015 roku, państwa mają ograniczyć wzrost temperatury na świecie do 1,5°C od czasów przedindustrialnych, czyli połowy XIX wieku.

Rezolucja ONZ była wielokrotnie modyfikowana i początkowo zawierała mocniejsze sformułowania opinii Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, wzywające do utworzenia Międzynarodowego Rejestru Szkód w celu rejestrowania dowodów i roszczeń. Ostatecznie – po kilkunastu konsultacjach – zrezygnowano z tak restrykcyjnych zapisów.

Jeszcze w lutym administracja Trumpa wzywała inne państwa do naciskania na wyspiarski kraj Vanuatu – pierwotnego sponsora projektu – aby wycofał go z rozpatrywania.

W wytycznych wysłanych do wszystkich ambasad i konsulatów USA Departament Stanu oświadczył, że „zdecydowanie sprzeciwia się” propozycji i że jej przyjęcie „może stanowić poważne zagrożenie dla amerykańskiego przemysłu”.

W środę Tammy Bruce, zastępca ambasadora USA przy ONZ, ponownie skrytykowała projekt rezolucji, nazywając go „wysoce problematycznym” i twierdząc, że Waszyngton ma poważne obawy prawne i polityczne, pomimo zmian wprowadzonych w projekcie. - Rezolucja zawiera nieuzasadnione żądania polityczne dotyczące paliw kopalnych i innych kwestii klimatycznych - mówiła w ONZ przed głosowaniem.

Przedstawiciele Vanuatu i innych państw wyspiarskich nie ustąpili. Stwierdzili, że Zgromadzenie Ogólne musi poprzeć opinię Trybunału, którą okrzyknięto punktem zwrotnym w międzynarodowym prawie klimatycznym.

Geneza                                                                                           

29 marca 2023 r. ONZ – pod naciskiem młodzieży z Vanuatu i wysp Pacyfiku – przyjęło rezolucję w sprawie tak zwanej sprawiedliwości klimatycznej. Poparło ją około 130 państw i miała ona znaczenie z tego powodu, że Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości został zobowiązany do wydania opinii prawnej odnośnie do zobowiązań państw w zakresie zwalczania zmian klimatycznych. Opinia miała posłużyć dla krajowych i regionalnych trybunałów jako wytyczne dotyczące rozstrzygania sporów prawnych związanych z brakiem działań w sprawie polityki klimatycznej.

Przyjęcie rezolucji uznano wówczas za wielkie zwycięstwo „sprawiedliwości klimatycznej” i sukces polityki wyspiarskich krajów Pacyfiku.

Premier Vanuatu, Ishmael Kalsakau w przemówieniu wygłoszonym w siedzibie ONZ w Nowym Jorku tuż przed głosowaniem apelował o poparcie rezolucji, która zwraca się do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości o określenie zobowiązań narodów w zakresie ochrony klimatu i konsekwencji prawnych w razie nie podjęcia przez rządy stosownych działań.

„Razem tworzymy historię” – stwierdził Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, podkreślając, że nawet jeśli opinia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości nie będzie wiążąca, to jednak „pomoże Zgromadzeniu Ogólnemu ONZ i państwom członkowskim podjąć śmielsze i silniejsze działania na rzecz klimatu, których nasz świat tak bardzo potrzebuje”.

Premier Kalsakau zaznaczył, że przyjęcie rezolucji wysyła „głośny i wyraźny komunikat nie tylko na całym świecie, ale także w daleką przyszłość”.

Rząd Vanuatu rozpoczął lobbowanie na rzecz rezolucji klimatycznej w 2021 roku, po kampanii zainicjowanej przez grupę studentów prawa z uniwersytetu na Fidżi w 2019 roku.

Międzyrządowy Zespól dz. Zmian Klimatu w raporcie w 2023 r. ostrzegł, że rządy muszą natychmiast podjąć „drastyczne działania”, by nie dopuścić do podniesienie się globalnej temperatury o 1,5 st. C powyżej temperatury sprzed epoki przedindustrialnej.

We wrześniu 2023 r. ONZ zorganizowało szczyt w sprawie postępu w realizacji polityki klimatycznej i celów Agendy 2030.

Zgodnie z Porozumieniem Paryskim w sprawie klimatu z 2015 r. państwa nie mają prawnego obowiązku osiągnięcia celów redukcji emisji, ale próbuje się wymóc taki obowiązek m.in. podczas szczytów klimatycznych COP, gdzie ustala się „mapę drogową” wdrożenia umowy międzynarodowej w sprawie klimatu. Organizuje się sieć solidarności klimatycznej, angażując różne wspólnoty, instytucje do walki o zmianę systemu. Ponadto składa się pozwy przeciwko rządom za to, że w niewystarczającym stopniu angażują się w politykę klimatyczną i przez to przyczyniają się do zmian klimatycznych, które przynoszą śmierć obywatelom państw bardziej narażonych na ekstremalne zjawiska pogodowe.

Już w 2023 r. zwolennicy rezolucji klimatycznej mieli nadzieję, że uda się połączyć kwestię polityki klimatycznej z prawami człowieka i wykorzystać Powszechną Deklarację Praw Człowieka lub Konwencję ONZ o prawie morza, by domagać się od państw zadośćuczynienia i egzekwować politykę klimatyczną.

Shaina Sadai z Union for Concerned Scientists uważał, że rezolucja była „najważniejszym globalnym ruchem od czasu porozumienia paryskiego”. Był to „niezwykle ważny kolejny krok” w zakresie wskazówek dotyczących procesów sądowych toczących się na całym świecie, wytaczanych przez młodych ludzi.

Co ciekawe, rezolucję przyjęto w tym samym dniu, w którym wszczęto sprawy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka przeciwko Francji i Szwajcarii w związku z domniemanymi uchybieniami w ochronie środowiska. Pozywający: starsze kobiety i młodzież domagały się ukarania rządów za rzekomą bezczynność w sprawie zmian klimatu.

Opinie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości nie są wiążące, ale mają one znaczną wagę prawną i moralną, i często są brane pod uwagę przez sądy krajowe.

Do przyjęcia rezolucji przyczynił się ruch klimatyczny młodzieży z Pacyfiku, Pacific Islands Students Fighting Climate Change, który przewodził tej inicjatywie.

Podobne działania próbowano podjąć – bez powodzenia – w 2011 r. (Palau i Wyspy Marshalla). Rezolucję Vanuatu i Nowej Zelandii z 2023 r. wsparło ponad 120 krajów, w tym Wielka Brytania, Francja, Niemcy i inne państwa uprzemysłowione.

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości z siedzibą w Hadze zwykle orzeka w sporach między krajami. Ale wydaje również opinie doradcze, które interpretują, w jaki sposób istniejące umowy międzynarodowe mają zastosowanie do nowych kwestii. Opinie nie są wiążące dla sądów krajowych. Jednak mogą być wykorzystywane do wywierania nacisku na rządy oraz do nowego orzecznictwa w przyszłych procesach sądowych. Chce się uznać, że państwa mają obowiązek nie tylko nie naruszać podstawowych praw człowieka, ale także unikać transgranicznych „szkód klimatycznych” poprzez podjęcie określonych działań.

Vanuatu promowało również globalny traktat o nierozprzestrzenianiu paliw kopalnych, opowiadając się za jak najszybszym całkowitym wycofaniem ropy, węgla i gazu. Kraj domagał się także stworzenia systemu rekompensat dla państw najbardziej dotkniętych „stratami i szkodami” wynikającymi ze „zmian klimatu”.

Dlaczego najnowsza rezolucja jest niebezpieczna?

Najnowsza rezolucja popierająca opinię klimatyczną wydaną przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości jest niebezpieczna, gdyż niepopularną politykę klimatyczną i „zrównoważonego rozwoju” będą wymuszać sędziowie poprzez orzecznictwo ziemskie.

Polska zagłosowała za przyjęciem niezwykle szkodliwej rezolucji. Przeciwko niej były: Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska, Rosja, Izrael, Iran, Jemen, Liberia i Białoruś. Wstrzymały się m. in. Indie, Katar, Nigeria i Turcja.

W pisemnym oświadczeniu Stany Zjednoczone stwierdziły, że „wciąż mają poważne obawy prawne i polityczne dotyczące tej rezolucji”, dodając, że zobowiązania w niej zawarte „niedopuszczalnie ingerują w suwerenne prawa każdego państwa do regulowania i zarządzania własną polityką energetyczną”.

Z ostatniego głosowania cieszą się działacze organizacji klimatycznych. Rebecca Brown, dyrektor generalna i prezes Centrum Międzynarodowego Prawa Ochrony Środowiska (CIEL) komentowała, że „dziś Zgromadzenie Ogólne ONZ potwierdziło to, co jasno stwierdził Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości – że działania na rzecz klimatu są obowiązkiem prawnym. Dzięki tej rezolucji państwa realizują historyczne orzeczenie MTS jako plan działania na rzecz klimatu i rozliczalności w nadchodzących latach”.

Dodała, że ta „rezolucja dowodzi, iż multilateralizm działa, a globalna większość zdecydowanie broni praworządności, domaga się realnej rozliczalności i rzeczywistych działań na rzecz klimatu”. Spodziewa się przyspieszenia działań na rzecz odejścia od paliw kopalnych, promując „sprawiedliwość klimatyczną”.

Tasneem Essop, dyrektor wykonawcza Climate Action Network International mówiła: - Bez wątpienia to głosowanie jest ważnym i historycznym sygnałem politycznym, że rządy są gotowe zareagować na jasność prawną, jaką zapewniła Międzynarodowa Organizacja Działań na rzecz Klimatu (ICJAO). Oznacza to również, że główni emitenci, a zwłaszcza ci o ugruntowanej pozycji, nie mogą dłużej ignorować najwyższego sądu na świecie w odniesieniu do szkód spowodowanych zmianami klimatu.

Dodała, że obecnie wyzwaniem będzie „przekształcenie zobowiązań prawnych w realne działania zgodne z zasadą równości, wspólną, ale zróżnicowaną odpowiedzialnością i odpowiednimi możliwościami oraz ochroną praw człowieka”.

Manuel Pulgar‑Vidal, Globalny Szef ds. Klimatu i Energii, WWF: - Zgromadzenie Ogólne ONZ postanowiło stanąć po stronie prawa, sprawiedliwości i przetrwania. Popierając tę ​​rezolucję, rządy wysłały jasny sygnał: świat nie może traktować kryzysu klimatycznego jako fakultatywnego, a Opinia Doradcza Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości musi teraz doprowadzić do realnych działań.

Nie ma wątpliwości, że „to kluczowy krok naprzód, który „nadaje polityczną siłę klarowności prawa i wywiera presję na wszystkie państwa, aby działały zgodnie ze swoimi zobowiązaniami: ograniczały emisje, chroniły ludzi i przyrodę oraz przyspieszały sprawiedliwe odejście od paliw kopalnych”.

Camile Cortez, starsza działaczka na rzecz sprawiedliwości klimatycznej, Amnesty International uważa, że „głosowanie stanowi ważny krok w kierunku sprawiedliwości klimatycznej”. - Przyjmując tę ​​rezolucję, państwa uznały, że mają prawny obowiązek rozwiązania głębokiego kryzysu praw człowieka wywołanego zmianami klimatu, zgodnie z opinią doradczą Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości - mówiła.

Rezolucja opracowana została przez Vanuatu, wyspiarskie państwo Pacyfiku.

W lipcu 2025 r. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS), główny organ sądowniczy ONZ, orzekł, że państwa mają obowiązek chronić środowisko przed emisją gazów cieplarnianych (GHG).

Trybunał orzekł również, że jeśli państwa naruszą te zobowiązania, poniosą odpowiedzialność prawną i mogą być prawnie zobowiązane do zaprzestania bezprawnego postępowania, udzielenia gwarancji, że się ono nie powtórzy, oraz do pełnego zadośćuczynienia, w zależności od okoliczności.

Rezolucja wzywa wszystkie państwa członkowskie ONZ do podjęcia wszelkich możliwych kroków w celu uniknięcia wyrządzenia znacznych szkód klimatowi i środowisku, w tym emisji wytwarzanych na ich terytorium, oraz do wywiązania się z istniejących zobowiązań klimatycznych wynikających z Porozumienia Paryskiego.

Sukces propagatorów rewolucji ekocentrycznej  

Niestety, to kolejne zwycięstwo propagatorów rewolucji w prawie, lansujących tak zwane „prawa Natury” i „orzecznictwo ziemskie”, degradujących prawa ludzi i wywyższających „prawa” rzek, mórz, skał itp. To oręż w rękach postępowych sędziów, którzy chcieliby także ustanowienia „ekobójstwa”.

Parlament Europejski i Komisja Europejska od wielu lat prowadzą badania nad możliwością uznania w europejskim systemie prawnym „praw Natury”, przy czym „Natura” celowo jest pisana z dużej litery i rozumiana szeroko jako „Pachamama”, „Matka Ziemia”, „Gaja”. Nowe regulacje mają oznaczać coś więcej niż obronę „praw Natury”. Chodzi o bardziej fundamentalną zmianę: postawienie natury i jej potrzeb przed ludzkimi potrzebami, które mogłyby być zaspokajane jedynie w takim zakresie, na jakie pozwalają „granice planetarne”. Rewolucyjne uznanie „praw Natury” przyniesie degradację praw należnych człowiekowi.

Zgodnie z koncepcją „praw Natury”, każdy ekosystem, rzeka czy drzewo będą mogły – jako podmioty prawa – „występować” przed sądem, „domagając się” naprawy szkód. Chociaż brzmi to absurdalnie, by drzewo „występowało” przed sądem, prawnicy mają na to rozwiązania, które wciąż dopracowują. Ulepszają system regulacji w miarę jak pojawiają się kolejne wyroki w ramach „orzecznictwa ziemskiego”. Obiekty środowiska w niektórych państwach są z powodzeniem reprezentowane przez opiekunów prawnych, np. organizacje ekologiczne.

Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny, organ doradczy i opiniodawczy UE pod koniec 2019 roku przygotował studium na temat Europejskiej Karty Praw Podstawowych Natury pt.: Towards an EU Charter of Fundamental Rights of Nature”. Dokument zawierający ramy prawne dla wdrożenia tego typu praw w UE opracowali uczeni z uniwersytetów Salento, Siena i think tanku Nature Rights. Brytyjski NGO przygotował projekt dyrektywy w celu uznania „praw Natury” w UE.

Rewolucja, jaka dokonuje się na świecie, w szczególności w Ameryce Południowej, ale i powoli także w USA, Kanadzie, Europie, niektórych krajach afrykańskich i azjatyckich, ma doprowadzić do zmiany paradygmatu z antropocenu na ekocen i do bardziej elastycznego stanowienia prawa, by umożliwić przejście do gospodarki postwzrostowej. Ma pomóc w rozprawieniu się z kolonializmem, patriarchatem, „seksizmem”, z wszelkimi nierównościami – w szczególności z prawem własności – i doprowadzić do urzeczywistnienia komunaryzmu, systemu w rodzaju socjalizmu samorządnego, jaki promował na początku lat 80. ubiegłego wieku francuski prezydent François Mitterrand. Tyle, że obecnie w jeszcze bardziej radykalnej formie.

Nadanie „Naturze” osobowości prawnej i przyznanie opiekunów do obrony jej praw w sądzie. zmienia ramy zarządzania ekologicznego. „Prawa Natury” obejmują prawo do rozkwitu, regeneracji/odtworzenia, prawo do naturalnych procesów, do funkcjonowania ekosystemu bez ingerencji z zewnątrz itp.

Pomysł nadania praw naturze zrodził się na początku lat 70. minionego wieku w Stanach Zjednoczonych. W orzeczeniu Sądu Najwyższego z 1972 roku w sprawie Sierra Club przeciwko Morton – chodziło o zablokowanie pozwolenia dla Disney Enterprises na budowę kompleksu obiektów rekreacyjno-noclegowych w Mineral King Valley na terenach kalifornijskiego pasma górskiego Sierra Nevada. Jeden z sędziów, William O. Douglas wydał opinię odrębną. Powołał się na artykuł zatytułowany „Should Trees Have Standing? – Towards Legal Rights for Natural Objects”, autorstwa prof. Christophera Stone’a, wykładowcy University of California School of Law. Profesor argumentował, że obszary naturalne i obiekty środowiska powinny mieć prawo do obrony swojej integralności ekologicznej.

W latach 80. podjęto działania na rzecz rozszerzenia podmiotowości prawa, skupiając się w pierwszej kolejności na tzw. prawach zwierząt. Jednak dopiero konstytucja Ekwadoru z 2008 roku – jako pierwsza na świecie – uznała, że „Natura, czyli Pachamama, gdzie życie się odtwarza i występuje, ma prawo do integralnego poszanowania swojej egzystencji oraz utrzymania i regeneracji swoich cykli życiowych, struktury, funkcji i procesów ewolucyjnych”.

Konstytucja, co prawda zobowiązuje władze do zapobiegania lub ograniczania działań prowadzących do wyginięcia gatunków, niszczenia ekosystemów i trwałej zmiany cykli naturalnych, ale jednocześnie zawiera przepisy, które „prawa Natury” osłabiają, dopuszczając eksploatację zasobów naturalnych, o ile podyktowana jest ona koniecznością zapewnienia rozwoju kraju. Stąd ekolodzy zabiegają, by „lepiej edukować” sędziów i by w drodze orzecznictwa wymusić uznanie bardziej rygorystycznej definicji „praw Natury”.

W 2010 r. Boliwia uchwaliła kompleksową ustawę o prawach Natury, a także zorganizowała międzynarodowy szczyt z udziałem organizacji pozarządowych (NGO) z całego świata. Powstał Globalny Sojusz na rzecz Praw Natury, który skupia polityków, ekspertów rządowych, prawników, uczonych i aktywistów z różnych krajów zabiegających o zmiany na poziomie lokalnym i międzynarodowym. W Nowej Zelandii udało im się – dzięki połączeniu zachodnich koncepcji prawnych i tradycji maoryskich – przyznać w 2012 r. osobowość prawną rzece Whanganui, której opiekunami prawnymi są wspólnie przedstawiciele Maorysów i rządu.

W Rumunii od 2014 r. parlament debatuje nad możliwością przyznania osobowości prawnej delfinom. W 2019 r. we Francji grupa prawników opracowała deklarację o prawach zwierząt i wydała „Kartę praw życia”. W lutym 2022 r. odbyło się referendum w sprawie praw naczelnych żyjących w szwajcarskim mieście Bazylea. Chociaż propozycję odrzucono, prawnicy i aktywiści podkreślają, że chodzi o ogólny wzrost świadomości dotyczącej możliwości przyznawania osobowości prawnej obiektom przyrody ożywionej i nieożywionej.

Zdaniem ekologów, bardzo im pomógł papież Franciszek, prezentując encyklikę środowiskową Laudato Si’, odróżniając „prawa środowiska” od „prawa do środowiska”, odnoszącego się do ludzi.

Od 2016 r. w Europie przybyło inicjatyw na rzecz uznania „praw Natury”. O ile rok po ukazaniu się encykliki papieża były trzy tego typu propozycje, to już w 2019 roku pojawiło się ich co najmniej trzynaście.

Z inicjatywami występują zarówno politycy, partie polityczne – głównie „Zieloni” – jak i organizacje pozarządowe, w tym kolektywy artystyczne, takie jak holenderska Ambasada Morza Północnego, a także grupy religijne. W Szwecji przedstawiciele Kościoła katolickiego wykorzystują dokument końcowy Synodu Amazońskiego z 2019 r. i inicjatywę Światowej Rady Kościołów dla uzasadnienia konieczności uznania „praw Natury”. Szwedzki parlament poparł Deklarację o Prawach Matki Ziemi z Boliwii.

We Francji zabiega się o to, by osobowość prawną zyskała m.in. rzeka Loara, w Holandii – Moza, w Szwajcarii – Rodan i w Wielkiej Brytanii rzeki Froome oraz Dart. W Szwecji osobowość prawną miałoby zyskać jezioro Vättern, w Hiszpanii – Mar Menor Laguna, a w Wielkiej Brytanii – Rodden Meadow. W Belgii wszczęto pozwy w obronie m.in. 82 drzew.

Dotychczas uznano „prawa Natury” w niektórych konstytucjach, ustawach czy orzeczeniach sądowych – między innymi w Ekwadorze, Boliwii, Nowej Zelandii, Kolumbii, Argentynie, Indiach, Ugandzie, Pakistanie, Bangladeszu, Kanadzie i USA.

Nawet Porozumienie Paryskie w sprawie klimatu z 2015 roku akcentuje kwestię „zapewnienia integralności wszystkich ekosystemów (…) uznawanych przez niektóre kultury za Matkę Ziemię”.

Uznanie obiektów przyrody np. lasów, gór, rzek, mokradeł, drzew, lodowców za podmioty prawa ma poważne konsekwencje. Dokonuje się rewolucja, w wyniku której człowiek jest spychany do poziomu obiektów przyrody i ma mniej praw niż Ziemia.

To, co można zaobserwować już w wielu państwach na świecie, jest urzeczywistnieniem przejścia od paradygmatu antropocentryzmu prawnego do ekocentrycznego, niemożliwego do pogodzenia z nauką Kościoła katolickiego.

Tekst rezolucji przyjętej 20 maja br. dostępny jest pod tym linkiem: https://www.ciel.org/wp-content/uploads/2026/05/Final-UNGA-Resolution-ICJ-AO-CC-30.4.26.pdf .

Agnieszka Stelmach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: