Prawomocny wyrok dla Tomasza J. za okrutne morderstwo księdza z Kłobucka

Wyrok-sadu.jpg
Fot. Pixabay

30 lat więzienia – to prawomocna kara dla Tomasza J., który w lutym 2025 roku podczas napadu na plebanię, zamordował proboszcza parafii NMP Fatimskiej w Kłobucku księdza Grzegorza Dymka.

Wyrok ogłosił w środę Sąd Apelacyjny w Katowicach, podwyższając karę wymierzoną orzeczeniem częstochowskiego sądu. Kilka miesięcy temu skazał on Tomasza J. na 20 lat więzienia. Zaostrzenie kary uzasadnione zostało okolicznościami popełnionej zbrodni.

W marcu Sąd Okręgowy w Częstochowie uznał, że sprawca działał z zamiarem ewentualnym zabójstwa. Innego zdania była prokuratura. Uważała ona, iż J. miał bezpośredni zamiar pozbawienia życia duchownego; domagała się kary dożywocia. Od wyroku z I instancji odwołała się także obrona. Według niej oskarżony nie miał zamiaru pozbawienia duchownego życia – chciał dokonać rozboju, a śmierć księdza była nieszczęśliwym wypadkiem.

Zróbmy to razem!

Proces Tomasza J. rozpoczął się przed częstochowskim sądem w grudniu 2025 r. W składanych wówczas wyjaśnieniach mężczyzna przyznał, że chciał okraść duchownego, ale zaprzeczał, by zamierzał go zabić. Podczas napadu skrępował ręce księdza trytytkami, taśmą foliową owinął mu głowę, zatykając usta i nos. Przyczyną śmierci proboszcza było uduszenie.

SA uznał, że sąd I instancji dokonał prawidłowych ustaleń, jednak biorąc pod uwagę okoliczności sprawy, wymierzył Tomaszowi J. zbyt łagodną karę. Podzielił pogląd sądu I instancji, że sprawca nie miał bezpośredniego zamiaru zabójstwa – świadczą o tym narzędzia, które zabrał na plebanię. – Nie było tam noża, nie było broni palnej, pałki do bejsbola, paralizatora. Tego typu narzędziami zazwyczaj posługują się osoby, które chcą dokonać pozbawienia życia – powiedział przewodniczący składu orzekającego Gwidon Jaworski.

Z drugiej strony – dodał sędzia Jaworski – sposób działania sprawcy oraz obrona zaatakowanego księdza sprawiły, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Owijając usta i nos księdza oraz krępując jego ręce, Tomasz J. godził się ze skutkiem śmiertelnym, choć wcześniej tego nie zakładał; mógł też zachować się inaczej, np. odepchnąć duchownego i uciec.

Sędzia odniósł się również do twierdzeń obrony, według której ks. Dymek mógłby żyć, gdyby policja od razu po przybyciu na miejsce napadu ruszyła mu z pomocą. Zwrócił uwagę, że policja już po kilku minutach pojawiła się w plebanii, z której jeden ze świadków usłyszał krzyki. – Tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności zdecydował, że ta interwencja nie zakończyła się – być może, bo tego nie możemy antycypować – bardziej szczęśliwie, uratowaniem ks. Dymka. Natomiast na pewno jest tak, że jedyną osobą odpowiedzialną za śmierć ks. Dymka jest oskarżony – podkreślił.

Uzasadniając zaostrzenie kary sędzia Jaworski powiedział, że ta, którą wymierzył sąd I instancji, nie odzwierciedlała stopnia społecznej szkodliwości tego przestępstwa. Tomasz J. zaplanował rozbój, by ukraść znaczną sumę pieniędzy z kolędy. Jego sytuacja nie uzasadniała popełnienia takiego przestępstwa. – Nie może być tak, że receptą na niepowodzenia biznesowe jest napadanie na kogokolwiek, ja już nie mówię o zabijaniu – podkreślił. Przepraszając obecnych na sali rozpraw braci księdza Dymka, sędzia powiedział, że sposób zadania duchownemu śmierci był wyjątkowo drastyczny, a ofiara cierpiała przez kilka minut, dusząc się.

Brat zabitego księdza Andrzej Dymek, który był w procesie jednym z oskarżycieli posiłkowych, dziękował sądowi za wyrok, który w jego przekonaniu jest sprawiedliwy. – Uważaliśmy, że poprzedni był trochę za niski, chociaż jako rodzina jesteśmy chrześcijanami, nie ferujemy wyroków, scedowaliśmy to na sąd – powiedział dziennikarzom, ze łzami w oczach. Podkreślił, że Tomasz J. wyrządził ogromną krzywdę nie tylko całej rodzinie, ale też całej parafii. Jak dodawał, jego brat zmarł śmiercią męczeńską.

Prokurator Aleksander Piekacz wyraził zadowolenie, że sąd podwyższył wymiar kary. – Z satysfakcją przyjmujemy ten wyrok i cieszymy się, że sąd podwyższył karę na lat 30 – powiedział.

Obrońca Tomasza J. mec. Rafał Kowalski utrzymywał, że wyrok jest dla jego klienta niekorzystny. – Sąd miał prawo takie rozstrzygnięcie podjąć, a my mamy pełne prawo się z tym rozstrzygnięciem nie zgodzić – oznajmił adwokat. Zapowiedział, że obrona będzie rozważała kasację do Sądu Najwyższego.

Wieczorem 13 lutego 2025 r. dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku odebrał zgłoszenie, że z garażu plebanii przy ul. Kochanowskiego słychać wołanie o pomoc i odgłosy walki. Skierowani na miejsce policjanci zauważyli mężczyznę w kominiarce, który przeskoczył przez płot i wsiadł do samochodu. Wtedy jeden z policjantów wyjął kluczyk ze stacyjki auta i z pomocą innych mężczyzn obezwładnił kierowcę. Miał on przy sobie czarną kominiarkę, trytytki, sekator i przedmiot przypominający pistolet.

Po wejściu do garażu policjanci zauważyli leżącego na podłodze księdza ze skrępowanymi rękami i owiniętymi taśmą foliową ustami i nosem. Wezwany na miejsce lekarz stwierdził zgon duchownego, który miał 58 lat.

Jak wynika z ustaleń śledztwa, na chwilę przed napadem 52-letni Tomasz J. wszedł do otwartego garażu plebanii. Proboszcz został zaatakowany, gdy wjechał do garażu. Bronił się i wzywał pomocy, został jednak przewrócony przez sprawcę na podłogę. Następnie Tomasz J. skrępował mu ręce i owinął głowę taśmą, co uniemożliwiło oddychanie. Potem sprawca przeszukiwał budynek plebanii, szukając pieniędzy i innych wartościowych przedmiotów.

Z zebranych w śledztwie dowodów wynika, że na krótko przed zabójstwem proboszcz zebrał od wiernych w formie datków znaczną kwotę. Jak podawały media, podczas Mszy ksiądz podsumował dary zebrane w trakcie kolędy i poinformował, że było to 80 tysięcy złotych. Prokuratura przedstawiła Tomaszowi J. zarzut zabójstwa duchownego i usiłowania rozboju na jego szkodę. J. nie był wcześniej karany.

Źródło: PAP

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: