"Pudło rezonansowe rosyjskiej propagandy". Alergiczna reakcja polskiej lewicy na słowa Muska

Ledwo Elon Musk zdołał skrytykować decyzję Rafała Trzaskowskiego o usunięciu krzyży z urzędów, lewicowo-liberalne media ruszyły z "wyjaśnieniami" całej sytuacji. To tylko pokazuje, jak ważnym elementem w światowej rozgrywce o rząd dusz było przejęcie Twittera przez amerykańskiego miliardera.
"Elon Musk atakuje Polskę, a PiS bije mu brawo. Jak to było z tą Targowicą?" - czytamy w felietonie Michała Płocińskiego na łamach "Rzeczpospolitej". Publicysta ironicznie komentuje retorykę polityków opozycji, którzy wzorem Platformy Obywatelskiej z poprzednich lat mieli "donosić" zagranicy na Polskę. Dzisiaj to PiS rzekomo "donosi" amerykańskiemu miliarderowi, który wyrażając swój komentarz w mediach społecznościowych miał "wtrącać się w wewnetrzne sprawy Polski" i krytykować demokratycznie wybranego polityka.
Publicysta spieszy z wyjaśnieniami, że chodziło w zasadzie o jedno zdanie, "zwykłą prawicową kliszę, jakich na koncie u Muska codziennie można przeczytać setki". Oczywiście jak na lewicowo-liberalne media przystało, nie obyło się bez zagrania kartą "ruskiej onucy", przylepiając Muskowi łatkę "tuby propagandowej rosyjskiej propagandy".
"Każda informacja jest komentarzem, każdy komentarz jest informacją" - głosi popularna maksyma. W tym przypadku, wiele do myślenia daje sposób i szybkość z jaką w Polsce skomentowano słowa miliardera. Sorosowe media musiały zareagować na fakt, że cały świat dowiedział się o sekularnym barbarzyństwie prezydenta Warszawy. To tylko pokazuje, jak ważnym graczem - mimo umniejszającej mu pretoryki - pozostaje Musk. Zwłaszcza od momentu, gdy przejął kontrolę nad największą na świecie platformą wymiany informacji.
PR






