Prezydent Putin zwołał Radę Bezpieczeństwa. Gremium ustali działania wobec separatystycznych republik

Rada Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej rozpoczęła posiedzenie, na którym określi przyszłość separatystycznego regionu w Donbasie. Zwołane przez Putina zebranie ma ustalić dalsze posunięcia Rosji względem Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej.
Prezydent Rosji Władimir Putin rozpoczął w poniedziałek posiedzenie Rady Bezpieczeństwa kraju w sprawie sytuacji w Donbasie i zapowiedział, że celem narady jest określenie dalszych działań w tej sferze.
Tłem dla zwołania obrad jest apel przywódców prorosyjskich separatystów w ukraińskim Donbasie, Denysa Puszylina i Leonida Pasicznyka. Zwrócili się oni w poniedziałek do prezydenta Federacji Rosyjskiej z prośbą o uznanie niepodległości Ługańskiej i Donieckiej Republiki Ludowej. O to samo apelował do głowy państwa parlament.
Oba nieuznawane na arenie międzynarodowej państwa ogłosiły swoją niepodległość wiosną 2014 roku, po przeprowadzeniu wśród mieszkańców referendów. Cechują się one dużym udziałem rosyjskiej mniejszości, a rząd ukraiński w Kijowie uznają za nielegalny.
Szef rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Aleksandr Bortnikow stwierdził, że sytuacja na terenie dwóch tzw. republik ludowych w Donbasie pogarsza się i stanowi zagrożenie dla życia mieszkańców.
Dmitrij Kozak, wiceszef administracji prezydenta Rosji Władimira Putina powiedział na naradzie rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa, że Ukraina i Zachód chcą zamrozić konflikt na wschodzie Ukrainy.
Kozak, który w administracji Putina odpowiada za kierunek ukraiński oświadczył, że jest jasne, iż Donbas "nie jest potrzebny" Ukrainie ani Zachodowi i że postęp procesu uregulowania jest najniższy od 2015 roku.
Jeśli sytuacja wokół Donbasu będzie rozwijać się nadal tak, jak obecnie, jedynym wyjściem będzie uznanie niepodległości tych terytoriów - powiedział były premier Rosji Dmitrij Miedwiediew. Przypomniał, że wielu mieszkańców Donbasu ma obywatelstwo Rosji.
Wyraził przekonanie, że po takiej decyzji presja na Rosję będzie ogromna, ale potem Zachód "zmęczy się" i sam poprosi Rosję o powrót do rozmów; według jego słów - tak jak to było w 2008 roku. Przypomniał, że jako prezydent Rosji w 2008 roku uznał niepodległość dwóch separatystycznych republik na terenie Gruzji: Abchazji i Osetii Północnej.
Nadszedł czas, by uznać niepodległość Donbasu; Rosja powinna pójść na ten krok - przekonywała w poniedziałek szefowa Rady Federacji (wyższej izby parlamentu Rosji) Walentina Matwijenko.
Premier Rosji Michaił Miszustin powiedział, że Rosja analizowała ryzyka związane z podjęciem decyzji o uznaniu niepodległości Donbasu. Rząd już wiele miesięcy prowadzi przygotowania do reakcji na uznanie obu "republik ludowych" - mówił premier. Zrobimy wszystko, co możliwe, by zapewnić rozwój gospodarczy kraju - zapewnił szef rosyjskiego rządu.
Miszustin powiedział przy tym, że uważa za konieczne, by stanowisko Rosji przedstawić Stanom Zjednoczonym, a jeśli nie będzie postępu, uznać niepodległość "republik ludowych". Również szef Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiej Naryszkin powiedział, że popiera propozycję o uznaniu niepodległości Donbasu, choć wspomniał o "ostatniej szansie" w postaci rozmów ze Stanami Zjednoczonymi.
(PAP)/ oprac. FA







