Roberto de Mattei: Życie krótkie, ale pełne. Stawiajmy w centrum Eucharystię jak św. Karol

Carlo Acutis wiki 2932d.jpg
fot. Wikipedia

Życie może być pełne, nawet jeżeli jest krótkie - pod warunkiem, że koncentruje się na Eucharystii i nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Pisze o tym włoski historyk, prof. Roberto de Mattei, wspominając św. Karola Acutisa.

12 października Kościół obchodzi wspomnienie liturgiczne św. Karola Acutisa, kanonizowanego na Placu św. Piotra przez Leona XIV 7 września 2025 roku.

Film Giacomo Campiottiego poświęcony tej postaci, zatytułowany „Il mio nome è Carlo” („Nazywam się Carlo”), wyemitowany w telewizji 23 września 2026 roku na kanale Canale 5, zgromadził 4 miliony 269 000 widzów, osiągając prawie 30-procentowy udział w widowni; był to niezwykły sukces, który zaskoczył nawet samych szefów stacji Mediaset, która była producentem tego filmu.

Zróbmy to razem!

Carlo Acutis, który zmarł w wieku 15 lat 12 października 2006 roku, był nastolatkiem w pełni osadzonym w naszych czasach, do tego stopnia, że nazywano go „świętym Internetu” ze względu na jego umiejętność korzystania z narzędzi technologicznych. To określenie grozi jednak przyćmieniem światła, które prowadziło jego duszę. „Być zawsze zjednoczonym z Jezusem – oto mój program życia” – napisał jeszcze jako dziecko. Chciał pozostać wierny temu programowi aż do momentu zachorowania na szybko postępującą białaczkę, która doprowadziła go do śmierci w ciągu 10 dni, gdy miał zaledwie piętnaście lat.

Carlo urodził się w Londynie 3 maja 1991 roku w zamożnej włoskiej rodzinie, która przebywała tam ze względu na pracę ojca. Kilka miesięcy później rodzina powróciła do Mediolanu, gdzie Carlo uczęszczał do szkoły sióstr marcelinek, a następnie do liceum przy instytucie Leona XIII. Pierwszą Komunię świętą przyjął 16 czerwca 1998 roku, mając siedem lat. Od tego czasu Eucharystia stała się centrum jego codziennego życia. Nazywał Eucharystię swoją „autostradą do Nieba”. Posługując się obrazem bliskim nastolatkowi, wskazywał w rzeczywistej obecności Chrystusa drogę, którą pragnął podążać. „Idzie się prosto do Raju – mawiał – jeśli codziennie przystępuje się do Eucharystii!”.  Carlo twierdził, że decydującym momentem na prośbę o łaski od Pana jest moment konsekracji, a pod jej koniec zwracał się do Pana słowami: „Przez Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi ofiarowuję Ci wszystkie moje prośby i proszę, abyś je wysłuchał” (Nicola Gori, Eucharystia. Moja autostrada do nieba. Biografia Carlo Acutisa (1991–2006), San Paolo, 2024, s. 89).

Codziennej Komunii towarzyszyła modlitwa różańcowa, a kiedy tylko mógł, adoracja Najświętszego Sakramentu. Po wizycie w Grocie św. Michała Archanioła w Gargano zaczął również odmawiać Koronę Anielską poświęconą dziewięciu chórom aniołów.

Jego wiara obejmowała również głębokie poczucie grzechu i konieczności spowiedzi. W swoim życiu duchowym zawsze miał na uwadze „rzeczy ostateczne”: czyli ostateczne rzeczywistości, jakimi są śmierć, sąd, piekło i niebo. Mówił również: „Jeśli rzeczywiście dusze narażone są na potępienie, jak świadczyło o tym wielu świętych, a potwierdziły to również objawienia fatimskie, to zastanawiam się, dlaczego dziś prawie nigdy nie mówi się o piekle, skoro jest to rzecz tak straszna i przerażająca, że boję się o tym nawet myśleć” (N. Gori, op. cit., s. 81).

Leon XIV w homilii wygłoszonej podczas kanonizacji przypomniał jedno z jego stwierdzeń: „Jedyną rzeczą, której naprawdę powinniśmy się obawiać, jest grzech”. Świętość w jego oczach nie była mglistym uczuciem, lecz życiem karmionym sakramentami i ukierunkowanym na zbawienie wieczne.

Miłość Karola miała konkretnych adresatów. Nawrócił na wiarę katolicką swojego służącego i wiernego przyjaciela Rajesha, wyznającego hinduizm, przygotowując go po chrzcie do przyjęcia sakramentów Eucharystii i bierzmowania. Uczył dzieci katechizmu, pomagał osobom, które spotykał w swojej dzielnicy, i poświęcał czas ubogim. Odwiedzał stołówki dla ubogich i zwracał uwagę na osoby bezdomne; część pieniędzy otrzymanych od rodziców przeznaczał również na hojne wspieranie osób w potrzebie. Dzięki swoim umiejętnościom informatycznym stworzył międzynarodową stronę poświęconą cudom eucharystycznym, gromadząc zdjęcia, informacje historyczne i dokumenty dotyczące licznych wydarzeń. Wybór tematu pokazuje, co leżało mu na sercu. Carlo zastanawiał się, jak to możliwe, że tak wielu ludzi jest gotowych czekać godzinami na koncert, podczas gdy tak niewielu zatrzymuje się przed tabernakulum. Opowieści o cudach eucharystycznych były w jego projekcie zaproszeniem do ponownego odkrycia tajemnicy, która codziennie jest celebrowana na ołtarzu.

Nabożeństwo do Matki Bożej, któremu się poświęcił, zajmowało stałe miejsce w jego życiu. Odwiedził Lourdes i Fatimę. Był oddany praktyce pierwszych piątków miesiąca, a przede wszystkim pierwszych sobót miesiąca, o które prosiła Matka Boża w Fatimie. Siostra Łucja zmarła w klasztorze w Coimbrze, w wieku 97 lat, 13 lutego 2005 roku. Kilka dni po jej śmierci Carlo miał sen, w którym widział wizjonerkę z Fatimy, która powiedziała mu, że poprzez praktykowanie pierwszych pięciu sobót miesiąca można zmienić losy świata.

Carlo był w Bazylice św. Piotra z okazji Wielkiego Jubileuszu w 2000 roku, kiedy to biskupi z całego świata wraz z papieżem Janem Pawłem II dokonali poświęcenia tysiąclecia Matce Bożej, i był wzruszony widząc, że figura Matki Bożej Fatimskiej została specjalnie przywieziona z Portugalii.

Kiedy nagle zachorował w październiku 2006 roku, kilka dni przed przyjęciem do szpitala San Gerardo w Monzie, powiedział swoim rodzicom: „Ofiarowuję Panu wszystkie cierpienia, jakie będę musiał znosić, za Papieża i za Kościół, aby uniknąć czyśćca i trafić prosto do nieba”. Jego serce przestało bić o godz. 6.45 12 października, w przeddzień ostatniego objawienia w Fatimie.

Życie Carla znalazło swoje spełnienie w tej ofierze, po latach, w których nauczył się szukać Pana w modlitwie i adoracji. Kościół ogłosił go błogosławionym w Asyżu 10 października 2020 r., a po uznaniu dwóch cudów kanonizował go w Rzymie pięć lat później. Jego szczątki spoczywają obecnie w kościele Santa Maria Maggiore w Asyżu. Podczas ceremonii kanonizacyjnej Leon XIV przywołał jedno ze stwierdzeń, które najlepiej podsumowuje drogę św. Karola Acutisa: „Nie ja, ale Bóg”.

W czasach, które skłaniają do stawiania siebie w centrum, zapominając o Bogu i bliźnim, te cztery słowa wskazują na inną perspektywę – teocentryczną i nadprzyrodzoną. Karol nie zrezygnował z możliwości, jakie oferowały mu jego czasy, ale nauczył się podporządkowywać wszystko miłości Boga. Dlatego jego postać przemawia zarówno do młodzieży, jak i do dorosłych: przypomina wszystkim, że życie może być krótkie, a mimo to pełne, gdy ma swoje centrum w Eucharystii i nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, a w tym duchu przeżywa się miłość do bliźniego i publiczne świadectwo własnej wiary.

Roberto de Mattei

Corrispondenza Romana

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: