Rosną wpływy katolików w USA? Kiedyś było ich znacznie mniej

W opinii niemieckiego teologa i pisarza Benjamina Dahlke, katolicy w USA zyskują coraz większe wpływy. Szacuje się, że pod koniec XVIII wieku, w okresie powstawania Stanów Zjednoczonych, na populację liczącą nieco poniżej czterech milionów, przypadało 30 tys. katolików, co stanowiło mniej niż jeden procent – powiedział prof. Dahlke 29 czerwca w programie radiowym Deutschlandfunk „Tag für Tag” (Dzień po dniu).
Stany Zjednoczone obchodzą obecnie 250. rocznicę swojego powstania. Przez długi czas katolicy byli uważani za grupę marginalną na arenie politycznej. Dopiero w latach 1961-1963 prezydent John F. Kennedy był pierwszym katolikiem, który piastował najwyższy urząd w kraju.
Obecnie, według różnych szacunków, co czwarty lub piąty Amerykanin jest katolikiem. „Mówimy więc o ponad 60-70 milionach ludzi” – podkreślił Dahlke. Katolicy są obecnie „nadreprezentowani” nawet w systemie politycznym – 30 procent członków Kongresu to katolicy. W Sądzie Najwyższym istnieje „katolicka superwiększość”: sześciu na dziewięciu sędziów to katolicy.
„To zdumiewające” – powiedział teolog, autor opublikowanej niedawno książki „One Nation under God: US Catholicism and Politics”. Zwrócił uwagę, że „katolicy nie tylko stali się częścią głównego nurtu społeczeństwa, ale mają również znaczący wpływ na życie społeczne, a nawet na politykę.
44-letni Benjamin Dahlke jest profesorem teologii dogmatycznej na Uniwersytecie w Eichstätt, w Bawarii.
KAI/oprac. FA






