Rzecznik prezydenta: Polska służba zdrowia w zapaści – skala kryzysu największa od 36 lat

Polska służba zdrowia jest w zapaści, a skala kryzysu jest największa od 36 lat – ocenił w środę rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Jak podkreślił, prezydent Karol Nawrocki od początku swojej kadencji zwraca szczególną uwagę na problemy ochrony zdrowia.
Leśkiewicz przypomniał we wpisie na X, że w grudniu zeszłego roku prezydent zwołał Szczyt Medyczny, który – jak zaznaczył rzecznik – był forum merytorycznej dyskusji o naprawie systemu lecznictwa.
„Wzięli w nim udział przedstawiciele całej służby zdrowia, pacjenci i eksperci. Niestety, na grudniowym szczycie nie pojawiła się Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, mimo zaproszenia ze strony Kancelarii Prezydenta” – napisał. Przypomniał też o prezydenckiej inicjatywie dotyczącej nowelizacji ustawy o Funduszu Medycznym, będącej odpowiedzią na niedobór pieniędzy w Narodowym Funduszu Zdrowia.
Według Leśkiewicza rząd Donalda Tuska nie podjął od tego czasu żadnych działań naprawczych poza rozwiązaniami, które – jak napisał rzecznik prezydenta – wprost uderzają w pacjentów. „Powróciły limity na część świadczeń, zamknięto dziesiątki oddziałów szpitalnych i porodówek. Rządzący otwarcie mówią o ograniczeniu dostępności bezpłatnych leków dla seniorów” – napisał Leśkiewicz.
„Polska służba zdrowia jest w zapaści, a skala kryzysu jest największa od 36 lat. Rząd Donalda Tuska nic nie robi, by skrócić kolejki do lekarzy i znaleźć środki na świadczenia medyczne. Jedyne o co dbają, to własny komfort. Prywata i zabiegi poza kolejnością. Pogarda i cwaniactwo” – napisał rzecznik prezydenta.
Według niego tak właśnie wygląda realizacja hasła „robimy, nie gadamy”. „Robimy dobrze swoim i nie gadamy o tym publicznie, żeby stojący w kilometrowych kolejkach do specjalistów Polacy się o tym nie dowiedzieli” – oświadczył Leśkiewicz.
Temat służby zdrowia i zarobków lekarzy był w ostatnich dniach podnoszony po doniesieniach o lekarzu w trakcie specjalizacji, jednocześnie radnym Koalicji Obywatelskiej, który w 2025 roku zarobił 1,6 mln złotych. Był zatrudniony między innymi w Warszawskim Szpitalu Południowym. Szef warszawskich struktur KO Marcin Kierwiński poinformował, że lekarz ten zrezygnował z członkostwa w ugrupowaniu.
W środę portal Zero podał, że oddział ratunkowy w Szpitalu Południowym miał w przyspieszonym trybie pomagać politykom KO, działacze partii mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania były wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
We wtorek rząd przyjął projekt ustawy umożliwiającej zbieranie informacji o zarobkach medyków w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PZW). Ma to pozwolić na lepszą ocenę wpływu wynagrodzeń na koszty leczenia i lepiej planować finansowanie ochrony zdrowia – poinformowała kancelaria premiera w opisie projektu.
Rada Ministrów przyjęła projekt, który umożliwi pozyskiwanie informacji o wynagrodzeniach pracowników medycznych. Dane będą mogły być przypisane do konkretnych pracowników na podstawie numeru PESEL lub numeru prawa wykonywania zawodu.
Jak informuje kancelaria premiera, projekt umożliwi pozyskiwanie dokładniejszych danych o wynagrodzeniach pracowników medycznych przez ministra zdrowia, Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Ma to pozwolić na prowadzenie dokładniejszych analiz, jak koszty wynagrodzeń wpływają na koszty świadczeń zdrowotnych, i lepiej planować finansowanie ochrony zdrowia. Chodzi m.in. o koszty pracy personelu medycznego i strukturę zatrudnienia.
Przyjęte przez rząd rozwiązanie ma stanowić podstawę do dalszych prac. Mają dotyczyć regulacji „wynagrodzeń pracowników podmiotów leczniczych finansowanych ze środków publicznych, w oparciu o pozyskane dane”.
Premier Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu podkreślił, że z całą pewnością informacja o zarobkach sięgających prawie dwóch milionów złotych lekarzy bez specjalizacji jest czymś niepokojącym. - Problem polega na tym, że w dotychczasowym systemie Ministerstwo Zdrowia i NFZ nie miały możliwości nie tylko kontrolowania, ale uzyskania wiedzy, kto ile zarabia w danej jednostce, w szpitalu. Wszystkie te dane są zanonimizowane i nie mamy w to wglądu - zaznaczył. Podkreślił, że w interesie lekarzy jest, żeby rząd miał dostęp do „rzetelnej informacji, jak wyglądają zarobki w poszczególnych jednostkach”. Premier powiedział, że chodzi o możliwość rzetelnej wyceny procedur i udział zarobków lekarzy w danej procedurze.
- Wszystkie nieprawidłowości, wszystkie sygnały o tym, że coś budzi i moralną, i być może prawną, a na pewno organizacyjną zasadniczą wątpliwość, my musimy to możliwie szybko przeciąć. Ta informacja jest niezbędna, aby skutecznie i adekwatnie wyceniać samą procedurę, udział zarobków we wszystkich kosztach szpitala itd. – ocenił.
Źródło: PAP







