Sądowa batalia o wolność Kościoła w USA. Chodzi o podległość ideologii LGBT

3 listopada Sąd Najwyższy USA po raz kolejny zajmie się kwestią dotyczącą wolności religijnej. Chodzi o wykluczenie katolickich przedszkoli z programów finansowanych przez stan Kolorado.
Przyczyną wykluczenia jest fakt, że parafie nie akceptują związków tej samej płci i wymagają od rodziców, którzy chcą posłać dzieci do placówek katolickich potwierdzenia na piśmie, że akceptują nauczanie Kościoła katolickiego. Sprawa ta ukazuje, jak brak jedności w Kościele katolickim w sprawie nauczania odnośnie chociażby stosunku do par jednopłciowych, generuje niezliczone problemy i przyspiesza rozkład doktryny katolickiej.
Sprawa, znana jako St. Mary Catholic Parish versus Roy, jest trudna z wielu względów i budzi emocje także wśród samych katolików, a konkretnie progresistów uważających, że w samym Kościele nie ma zgody co do stosunku do homoseksualizmu, o czym świadczą wypowiedzi i działania niektórych duchownych.
Parafia katolicka z Kolorado zaskarżyła decyzję władz stanu odnośnie do pozbawienia dotacji katolickich przedszkoli z powodu ich polityki rekrutacyjnej opartej na wierze.
Te same władze zezwoliły innym przedszkolom na priorytetowe traktowanie dzieci z niepełnosprawnościami lub pochodzących z rodzin o niskich dochodach.
Katolickie przedszkola uważają, że są dyskryminowane tylko dlatego, że nie akceptują tak zwanych małżeństw osób tej samej płci i domagają się podobnego traktowania, jak inne przedszkola, które mogą priorytetowo traktować określone grupy.
Władze stanu zaznaczyły, że przedszkola i szkoły religijne jak najbardziej mogą skorzystać z dotacji, ale stawiają im warunek: muszą przestrzegać przepisów antydyskryminacyjnych. Wyjaśniono, że decyzje dotyczące dochodów i niepełnosprawności są zgodne z tymi przepisami.
Powodów reprezentuje organizacja Becket Fund for Religious Liberty. Tuż po skierowaniu sprawy do SN, jej adwokaci wyrazili nadzieję, że Sąd Najwyższy orzeknie na korzyść rodzin, które nie mogą być wykluczane z korzystania ze świadczeń rządowych, ze względu na ich wiarę.
Legislatura stanu Kolorado w 2020 roku zgodziła się na rozpoczęcie programu dotowania przedszkoli w szkołach wybranych przez rodziców. Program Kolorado miał na celu upowszechnienie korzystanie z przedszkoli w stanie. Stąd władze finansują zarówno przedszkola publiczne, jak i prywatne, w tym religijne, które podpiszą odpowiednią umowę o zapewnieniu dzieciom „równych szans w zakresie rekrutacji”, niezależnie od wyznania, tak zwanej orientacji seksualnej czy „tożsamości płciowej”.
Dwa katolickie przedszkola parafialne oraz Archidiecezja Denver twierdzą, że ich przekonania religijne nakazują im uwzględnianie „orientacji seksualnej” i „tożsamości płciowej” rodziców przy rekrutacji i wniosły pozew przeciwko władzom stanowym.
Sąd Okręgowy, a następnie Sąd Apelacyjny podtrzymały prawo stanu Kolorado, stosując orzeczenie Employment Division przeciwko Smith i wyjaśniając, że prawo stanu Kolorado jest prawem neutralnym o ogólnym zastosowaniu; nie było motywowane uprzedzeniami wobec religii i ma zastosowanie w równym stopniu do wszystkich. Sąd zaznaczył, że Kolorado nie odmawia finansowania szkołom religijnym, które przekazuje instytucjom świeckim. Jednak żadne przedszkole otrzymujące publiczne środki finansowe nie może odmówić przyjęcia dzieci, ze względu na rasę, religię, „orientację seksualną” lub „tożsamość płciową” rodziców.
Obecnie Sąd Najwyższy ma odpowiedzieć na pytania: (1) czy udowodnienie braku ogólnej stosowalności na mocy orzeczenia w sprawie Smitha wymaga wykazania nieograniczonej swobody decyzyjnej lub kategorycznych wyłączeń dla identycznych świeckich zachowań; oraz (2) czy wyrok Carson przeciwko Makin (w którym rząd narusza klauzulę wolności wyznania, odmawiając finansowania szkołom religijnym, które przekazuje prywatnym szkołom świeckim) zastępuje orzeczenie Smith tylko wtedy, gdy rząd wyraźnie wyklucza osoby i instytucje religijne.
Sprawa jest ważna z kilku powodów. Chodzi na przykład o możliwość uchylenia orzeczenia w sprawie Employment Division przeciwko Smith. Powstaje pytanie, co miałoby ją zastąpić.
Pięć lat temu w sprawie Fulton przeciwko miastu Filadelfia sędzia Samuel Alito napisał obszerną opinię, zgadzając się z wyrokiem. Sędziowie Clarence Thomas i Neil Gorsuch wnieśli o uchylenie wyroku w sprawie Smith. Sędzia Amy Coney Barrett sporządziła opinię towarzyszącą, do której w całości przyłączył się sędzia Brett Kavanaugh. Stwierdziła w niej, że zgadza się z większością opinii Alito, ale uchylenie wyroku w sprawie Smith rodzi wiele trudnych pytań i nie ma potrzeby, aby sąd rozstrzygał to w toczącej się sprawie.
Parafia Matki Bożej wyraźnie wzywa sąd do zakwestionowania orzeczenia w sprawie Smith, wskazując, że „sąd rzadko stosuje wyrok w sprawie Smith”, a „spośród osiemnastu spraw dotyczących wolności wyznania, które sąd rozstrzygnął od czasu sprawy Smitha w 1990 r., tylko dwukrotnie powołał się na wyrok w sprawie Smitha, orzekając na niekorzyść osoby sprzeciwiającej się praktykom religijnym”, a jednym z nich był sam Smith. Tymczasem sądy niższej instancji, w tym w Kolorado, stale powołują się na wyrok w sprawie Smitha.
Kwestia ta jest o tyle ciekawa, że gdy zapadł wspomniany wyżej wyrok w sprawie Smitha, to opinię większości napisał sędzia Antonio Scalia i to liberałowie krytykowali orzeczenie. Teraz to najbardziej konserwatywni sędziowie domagają się uchylenia wyroku, a sędziowie liberalni go bronią.
Sprawa Smitha dotyczyła tego, czy rdzenni Amerykanie powinni mieć konstytucyjne prawo do stosowania wyjątku religijnego od ustawy zakazującej spożywania pejotlu – substancji halucynogennej.
W sprawie przedszkoli z Kolorado chodzi także o kwestię naruszenia wolności sumienia. Jeśli sąd uchyli orzeczenie w sprawie Smitha, kwestia ta stanie się znacznie bardziej paląca, podobnie jak potrzeba zdefiniowania przez SN, czym jest „religia” i „przekonanie religijne”.
Na przykład w parafii Matki Bożej w Kolorado pojawia się pytanie, czy prawo stanowe narusza przekonania religijne Kościoła katolickiego? Ustawa stanu Kolorado nie ogranicza możliwości szkół katolickich do nauczania czegokolwiek zechcą. Wymaga jednak, by szkoła otrzymująca fundusze publiczne nie dyskryminowała dzieci, w tym ze względu na „orientację seksualną” lub „tożsamość płciową” rodziców. Kościół katolicki nadal może nauczać, że potępia aktywność seksualną osób tej samej płci i tak zwaną zmianę płci.
W opinii prawników, obecnie parafia katolicka domaga się prawa do dyskryminacji dzieci ze względu na to, że ich „rodzice” są „gejami, lesbijkami lub osobami transpłciowymi”.
Jeśli sąd uchyli wyrok w sprawie Smitha, powstaje pytanie, czy rząd ma istotny interes w zapobieganiu dyskryminacji dzieci ze względu na „orientację seksualną” lub „tożsamość płciową” ich rodziców.
W sprawie Masterpiece Cakeshop przeciwko Colorado Civil Rights Commission z 2018 roku sąd rozpatrywał kwestię tego, czy piekarz miał prawo, na mocy klauzuli o swobodzie wyznania, do naruszenia ustawy o prawach obywatelskich stanu Kolorado poprzez odmowę zaprojektowania i upieczenia tortu weselnego dla pary homoseksualnej. Sąd uznał, że członkowie Colorado Civil Rights Commission wyrazili niedopuszczalną niechęć wobec religii. W sprawie 303 Creative przeciwko Elenis z 2023 roku sąd orzekł, że stosowanie ustawy o prawach obywatelskich do zmuszania projektantki stron internetowych do świadczenia usług dla par tej samej płci stanowiłoby naruszenie wolności słowa. Sąd nie rozpatrzył roszczenia kobiety w oparciu o swobodę wyznania.
Widać wyraźne napięcie między wolnością a równością i każde prawo zakazujące dyskryminacji ogranicza wolność do dyskryminacji. SN przez lata twierdził, że zakaz dyskryminacji jest ważniejszy niż ochrona prawa do dyskryminacji.
W obecnej sprawie, zdaniem wielu prawników, jeśli sąd uchyli orzeczenie w sprawie Smitha lub orzeknie, że zgodnie z wyrokiem w sprawie Smitha należy zastosować ścisłą kontrolę, konieczne będzie rozstrzygnięcie pytania: czy swoboda praktykowania religii powinna dawać prawo do dyskryminowania innych.
Wreszcie sąd musi odpowiedzieć na pytanie, czy władze stanowe mogą odmówić finansowania szkołom, które dyskryminują ze względu na przekonania religijne.
Postępowy „National Catholic Reporter” obawia się, że niezależnie od decyzji SN, „katolicy mogą być pewni, że kwestie te pozostaną dalekie od rozstrzygnięcia w Kościele”. Tym bardziej, że „sami biskupi mają różne poglądy na tę sprawę”.
Chodzi o to, że sama wspólnota katolicka ma nie mieć sprecyzowanego stanowiska, jeśli chodzi o stosunek Kościoła do homoseksualizmu, związków tej samej płci i dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe.
„Trudno sobie wyobrazić, aby urzędnicy kościelni mogli kontrolować przestrzeganie nauczania katolickiego przez wszystkich rodziców, którzy zgłaszają się, aby zapisać dziecko do szkoły. Czy urzędnicy kościelni i szkolni mogą badać możliwość ponownego małżeństwa bez unieważnienia, leczenia niepłodności, wazektomii i innych kwestii, które pozostają poza zasięgiem wzroku? Wymaganie czystości doktrynalnej może przynieść społeczności pewne poczucie bezpieczeństwa i pewności, ale wiele zostanie utracone, jeśli nie zostanie zapewniona szersza otwartość dla ludzkości – jakkolwiek chaotyczna i nieprzewidywalna by ona nie była”, sugeruje postępowy „National Catholic Reporter”.
Medium przywołuje gesty zmarłego papieża Franciszka i jego poparcie dla posługi prowadzonej wśród członków subkultury LGBTQ, w tym przez s. Jeannine Gramick, współzałożycielką New Ways Ministry, a także jezuitę o. Jamesa Martina.
Pisze, że „aprobata Franciszka i ciągłe wspieranie takiej działalności przez papieża Leona XIV nie stanowią radykalnej zmiany w nauczaniu Kościoła na temat aktywności homoseksualnej. Jednak gesty te z pewnością ilustrują rodzaj otwartości i gościnności, jaką powinny okazywać wspólnoty katolickie”.
Dalej wskazuje na domniemaną otwartość Kościoła na sakramenty dla osób rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach.
Ponadto medium sugeruje, że na przykład arcybiskup John Wester z Santa Fe w Nowym Meksyku uważa, iż Kościół powinien chrzcić dzieci par jednopłciowych. A jeśli je ochrzci, to nie będzie mógł odmówić ich przyjęcia do swoich szkół.
W 2010 roku miał miejsce „osobliwy zbieg okoliczności”. W ciągu dwóch miesięcy arcybiskup Charles Chaput z Denver i kardynał Sean O’Malley, przewodniczący archidiecezji bostońskiej, niegdyś koledzy z klasy, musieli zadecydować, czy przyjąć do szkół dzieci par tej samej płci.
W obu archidiecezjach proboszczowie byli za nieprzyjmowaniem. Abp Chaput poparł proboszcza ze swojej diecezji, powołując się na potrzebę podtrzymywania „autentycznej wiary Kościoła” i twierdząc, że w tym przypadku „polityka archidiecezji była wiernie przestrzegana”.
Kard. O’Malley uchylił decyzję proboszcza w Bostonie. Potem na swoim blogu opisał historię dziecka, które poznał podczas służby na Karaibach. Tam podczas mszy pogrzebowej za jego matkę, znaną właścicielkę domu publicznego, „poznałem córkę tej kobiety, uroczą dziewczynkę. Zapytałem ją, w której klasie jest? Odpowiedziała, że nie chodzi do szkoły. Spojrzałem surowo na jej babcię, która odparła: »Ma to samo imię, co ta z burdelu. Inne dzieci były dla niej tak okrutne, że odeszła ze szkoły publicznej«. Powiedziałem tej babci: »Zabierz ją jutro do szkoły katolickiej«” – opisywał kardynał.
Bostoński hierarcha wskazał wówczas, że szkoły katolickie „istnieją dla dobra dzieci” i „nigdy nie mieliśmy kategorii osób wykluczonych”.
Przytaczając tę historię, medium sugeruje, że „żadna decyzja Sądu Najwyższego nie może zastąpić wyboru, którego musimy dokonać. W jednym przypadku zasady i nauczanie Kościoła są najważniejsze. W drugim żadne dziecko nie zostaje odrzucone”.
Przykład ten ilustruje coś więcej. Pokazuje bowiem, że brak klarownego stanowiska Kościoła katolickiego - a zwłaszcza samych hierarchów - w kluczowych sprawach rozmontowuje doktrynę, wprowadza zamieszanie i generuje nowe problemy. Współczesny Kościół musi zmierzyć się z tym wyzwaniem, w przeciwnym razie degrengolada i zagubienie wiernych będzie postępować.
Źródła: scotusblog.com, ncronline.org
AS






