Samobójstwo? Niemiecka motoryzacja upada, a rząd... dofinansowuje chińskie elektryki

elektryk1.jpg
pixabay.com

Republika Federalna Niemiec zmaga się z poważnym kryzysem gospodarczym, wywołanym przede wszystkim wzrostem kosztów produkcji samochodów oraz spadkiem popytu na te produkty. 

Wzrost kosztów jest związany z jednej strony z zielonym ładem, z drugiej z cenami surowców na rynkach globalnych po Covid-19 i wojnie na Ukrainie. Do tego dochodzą cła nałożone przez Stany Zjednoczone.

Spadek popytu wiąże się z kolei z rosnącą popularnością chińskich samochodów elektrycznych. Auta produkowane przez niemieckie firmy jeszcze do niedawna były popularne w Państwie Środka; dziś są gwałtownie wypierane przez rodzimą chińską produkcję. Samochody z Chin dobrze sprzedają się również w Europie, w tym w Niemczech. To sprawia, że czołowe niemieckie koncerny redukują zatrudnienie, zamykają fabryki i szukają sposobu na to, by przetrwać w trudnych warunkach.

Wydawałoby się, że niemiecki rząd powinien je wspierać. Jednak... w 2016 roku wprowadzona została dopłata rządowa do aut elektrycznych. Teoretycznie miała wspierać rozwój niemieckich elektryków. W 2023 roku dopłata została wycofana ze względów budżetowych, ale rząd kanclerza Friedricha Merza ją przywrócił. Zależnie od sytuacji rodzinnej i społecznej nabywcy, dopłata wynosi nawet do 6000 euro. Problem w tym, że część z pieniędzy z budżetu wspiera produkcję... chińską. Jak pokazują dane, odsetek niemieckich samochodów sprzedanych w Niemczech w pierwszej połowie 2026 roku spadł wśród elektryków z 63,5 do 54,2 proc. względem roku poprzedniego. Tymczasem odsetek chińskich wzrósł, osiągając poziom 6,2 procent. Rządowe dopłaty nie przewidują rozróżnień pod kątem kraju produkcji - pieniądze należą się każdemu uprawnionemu, niezależnie czy kupuje samochód niemiecki czy chiński. 

Jako że chińskie auta są generalnie tańsze, to właśnie firmy z Państwa Środka są szczególnymi beneficjentami dopłat, uważa Burkhard Weller, szef stowarzyszenia sprzedawców samochodów VAD. Jak podkreślił w rozmowie z "Handelsblatt", typowy klient marek niemieckich zarabia zwykle za dużo, by zostać beneficjentem programu rządowego. Dlatego dopłaty trafiają zwłaszcza do klientów marek chińskich. 

Źródła: handelsblatt.com, jungefreiheit.de, pch24.pl

Pach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: