Światowe Forum Ekonomiczne w Davos: co zrobić z klasą średnią i populizmem?

48858.jpg
fot. fot. REUTERS/Ruben Sprich/File Photo/FORUM

Według analityków Credit Suisse 1 proc. najbogatszych osób na świecie w 2016 r. posiadało 50,8 proc. bogactwa światowego w porównaniu z 45,4 proc. jeszcze w 2009 r. 10 proc. najzamożniejszych osób dysponuje 89 proc. wszystkich aktywów. Z powodu zmian ekonomicznych najbardziej ucierpiała klasa średnia, która się „radykalizuje” i utrudnia realizację programu „zrównoważonego rozwoju”. Co zrobić, by walczyć z „populizmem” – zastanawiali się w Davos decydenci polityczni i biznesmeni.


Zagrożona bezrobociem i stagnacją płac klasa średnia  - wg diagnostów z Davos - jest coraz częściej na celowniku i pada ofiarą „populizmu”, jak to pokazały ostatnie wybory w Europie i referendum w sprawie Brexitu.

Zróbmy to razem!

 

Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde, która rok temu podczas szczytu nawoływała do podjęcia pilnych działań zwalczających nierówności społeczne, ponownie wezwała do reformy systemu ekonomicznego. - Teraz mamy możliwość wprowadzenia polityki, która pozwoli  rozwiązać ten problem – mówiła, wskazując na silne sygnały pochodzące od wyborców.

 

Klaus Schwab, założyciel i prezes Światowego Forum Ekonomicznego podkreśla, że czwarta rewolucja przemysłowa oraz znaczny spadek udziału pracy w tworzeniu PKB nieuchronnie przyniesie jeszcze większy wzrost nierówności, a co za tym idzie radykalizację społeczeństwa.

 

„Wyzwania związane z narastającymi nierównościami nie będą trudne do oszacowania, zważywszy na fakt, że większość z nas jest konsumentami. Zakłócenia spowodowane innowacjami mogą przynieść zarówno pozytywnie jak i negatywnie skutki, wpływając na nasze standardy życia i dobrobytu” – zauważył.

 

Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde wezwała polityków do wdrożenia  na szeroką skalę programów przekwalifikowania pracowników i uruchomienia większych środków na wydatki społeczne.

Miliarder Ray Dalio, szef Hedge Fund ostrzegł, że „być może jesteśmy w punkcie, w którym globalizacja zostanie zakończona, a rozpocznie się prowincjonalizacja i nacjonalizacja”.

- Musimy przejść do systemu, w którym położy się nacisk na ochronę pracowników, a nie pracy i społeczeństwo będzie pomagać ludziom przekwalifikować się – mówił prof. Richard Baldwin z Graduate Institute of International and Development Studuies w Genewie. - Nie możemy marudzić. Po prostu musimy zapłacić za spójność społeczną. Musimy sprawić, by nasze społeczeństwo rozwijało się dalej i zaakceptować wyższe obciążenia podatkowe – przekonywał.

Szefowa MFW, Lagarde powiedziała, że decydenci „muszą naprawdę przemyśleć i sprawdzić, co można zrobić” ze względu na informacje zwrotne od wyborców, którzy mówią: „nie”. Zaproponowała reformy fiskalne i strukturalne. - Ale to musi być stopniowane i to musi mieć charakter regionalny. Musi się koncentrować na tym, z czego ludzie są skłonni zrezygnować. Prawdopodobnie oznaczać to będzie więcej redystrybucji niż mamy obecnie – wyjaśniła. Lagarde uważa, że obecny kryzys klasy średniej i nadmierne nierówności są hamulcem, utrudniającym „zrównoważony wzrost”.

 

„Forum w Davos – jak pisze agencja Bloomberg – w ciągu dziesięcioleci stało się synonimem globalizacji i polityki otwartych rynków. Teraz jednak stoi przed poważnym wyzwaniem w związku z nieprzewidzeniem porażek elit biznesowych i politycznych w roku 2016.” Dalej czytamy: „To wywołało pytania o to, czy są one zdolne do zrozumienia i zajęcia się siłami anty-establishmentowymi, które doszły do władzy w USA i Europie w ciągu ostatniego roku".

 

Elity finansowe obawiają się kolejnych porażek wyborczych w Holandii, Francji i Niemczech, a także we Włoszech.

Noblista Joseph Stiglitz i inny ekonomista Angus Deaton zasugerowali konieczność przebudowy całego systemu ekonomicznego w Europie. Stiglitz opowiada się za likwidacją euro. Deaton sporo zrzutów kierował pod adresem biurokratów Unii Europejskiej, którzy nadużywali swoich uprawnień i ludzie mieli niewielką kontrolę nad tym, co robili i co robią.   

 

Były amerykański sekretarz skarbu Lawrence Summers ostrzegał przed populizmem Trumpa. - Chcę to powiedzieć głośno i wyraźnie: populizm mnie przeraża! Problemem numer jeden światowej gospodarki będzie to, w jaki sposób ten populizm się ujawni w ciągu następnego roku lub w ciągu następnych dwóch lat – zastrzegł.

 

Summers narzekał, że prezydent-elekt już dzwonił do czterech, lub pięciu korporacji, żądając od nich przywrócenia setek miejsc pracy w zakładach ulokowanych w USA.

 

Globaliści w Davos zastanawiali się w jaki sposób odzyskać kontrolę nad przepływem informacji na świecie, by zdyskredytować narrację „populistów.” Mówiono też o potrzebie nowej wizji Europy i jak najwcześniejszej edukacji dzieci.



Źródło: euractiv.com., Bloomberg.LP, AS.







Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: