Szef WHO poucza biskupa Schneidera w sprawie… katolickiej nauki o migrantach

„Wiara pewna swojej prawdy nie drży przed obcym u drzwi; ona je otwiera” – stwierdził ideowy komunista Tedros Ghebreyesus – dyrektor Światowej Organizacji Zdrowia WHO. Jego wpis w mediach społecznościowych był odpowiedzią na krążące w sieci filmowe wystąpienie biskupa Athanasiusa Schneidera. Z kolei wypowiedź hierarchy to wezwanie do obrony chrześcijańskiego dziedzictwa cywilizacji zachodniej.
Szef WHO, które rości sobie pretensje do statusu globalnego ministerstwa zdrowia, decydującego o polityce zdrowotnej rządów, zareagował na ponownie krążące w sieci internetowej zeszłoroczne przemówienie niemieckiego hierarchy posługującego w Kazachstanie.
Utrzymana w duchu katolickiej nauki społecznej wypowiedź biskupa Schneidera kładła akcent na konieczność zabezpieczenia granic państwowych przed presją islamizacji prowadzonej metodycznie przez światowe mocarstwa. Celem tej operacji jest wymazanie chrześcijańskiego dziedzictwa Europy.
- Nie uchodźcy – nie – to jest inwazja maksymalnej islamizacji Europy, która trwa już od 50–60 lat w Europie, ale teraz odbywa się masowo – mówił biskup. – To naprawdę oczywiste, to globalny program polityczny: zniszczyć Europę kulturowo i religijnie – zniszczyć chrześcijaństwo w Europie z pomocą jak największej populacji islamskiej.
Szef WHO znany ze skrajnie lewicowych postaw i zaangażowania – między innymi na rzecz swobody zabijania dzieci nienarodzonych – w swym wpisie z 1 lipca stanął po stronie masowo przerzucanych do Europy czy Ameryki muzułmańskich migrantów.
„Czytam te słowa z ciężkim sercem. Kiedy nazywamy ludzi najeźdźcami, pozbawiamy ich twarzy, imion, historii, a historia pokazuje nam, dokąd prowadzi ta droga” – uderzył we wzniosłe tony globalista. „Ludzie przybywający na brzegi Europy to nie armia. To rodziny uciekające przed wojną, głodem i rozpaczą. Wśród nich są zarówno chrześcijanie, jak i muzułmanie, matki z dziećmi w ramionach, młodzi ludzie, którzy pogrzebali swoje marzenia, by przetrwać”.
Ghebreyesus odwołał się też do ewangelicznych słów Pana Jezusa o przyjmowaniu obcych.
„Zredukowanie ich do spisku przeciwko kontynentowi oznacza zaprzeczenie zarówno dowodom, jak i ich człowieczeństwu. Chrześcijańskiego dziedzictwa Europy nie broni strach. Broni się go, żyjąc nim” – przekonywał. „Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie to nie slogan polityczny; to sama Ewangelia. Wiara pewna swojej prawdy nie drży przed obcym u drzwi; ona je otwiera” – stwierdził Ghebreyesus.
„Jest różnica między zarządzaniem migracją a demonizowaniem migrantów. Pierwsza to polityka; druga to rana wyrządzona naszemu wspólnemu człowieczeństwu. Będę to powtarzał: współczucie nie jest słabością, a strach nie jest wiarą”.
Jak przypomina opisujący tę reakcję portal Life Site News, w rzeczywistości o ile katolicka nauka społeczna potwierdza, że imigranci powinni być traktowani z godnością i szacunkiem, to jednocześnie podkreśla, iż kraje mają prawo do zabezpieczenia swoich granic. Na przykład w dokumencie „Katolicka nauka społeczna o imigracji i przepływie ludów” Konferencja Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych (USCCB) podkreślała, że kraje nie mają obowiązku przyjmowania wszystkich, którzy chcą wjechać do ich kraju.
LSN przytacza także wypowiedziane w Polsce w 2017 roku słowa kardynała Roberta Saraha. Podczas wystąpienia na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego afrykański purpurat skrytykował „siły zewnętrzne”, które próbują narzucić swoją władzę w kwestii migracyjnej Polsce i innym narodom europejskim.
- W jaki sposób można odebrać narodowi prawo do rozróżniania między uchodźcą politycznym lub religijnym, który musi uciekać ze swojej ojczyzny, a migrantem ekonomicznym, który chce zmienić miejsce zamieszkania, nie dostosowując się, nie identyfikując się z kulturą kraju, w którym będzie mieszkał? – pytał kardynał Sarah.
Gwinejski kardynał wskazał także na istotność odbudowy narodów, które ucierpiały z powodu wojny i innych niesprawiedliwości, bez wykorzeniania nacji z innych krajów. Zwrócił się do „wykorzystujących słowo Boże” dla usprawiedliwiania propagandy wielokulturowości.
- Ponownie powtarzam, że musimy współpracować, aby odbudować narody, które padły ofiarą wojny, korupcji i niesprawiedliwości, ale nie oznacza to zachęt do wykorzeniania narodów i ich niszczenia – zastrzegł. – Niektórzy ludzie wykorzystują Słowo Boże, aby usprawiedliwić promowanie wielokulturowości i chętnie korzystają z pretekstu gościnności, aby usprawiedliwić przyjmowanie imigrantów – podkreślił kardynał.
Źródło: Life Site News
RoM






