Szwecja: Somalijski polityk kupował głosy? Lewicy ma problem z utworzeniem rządu

Szwecja-1.jpg
fot. Pixabay

Mimo zwycięstwa wyborczego szwedzkiej lewicy nie udało się obecnie sformować rządu. Dodatkowo opinię publiczną wzburzyły wieści o handlu głosami, dzięki któremu miejsce w parlamencie zagwarantował sobie somalijski polityk. 

Lider Partii Robotniczej-Socjaldemokraci, Magdalena Andersson, zrezygnowała w poniedziałek z misji utworzenia rządu. Powód to zachowanie potencjalnego koalicjanta - skrajnej Partii Lewicy, która poparła kandydata centroprawicy na przewodniczącego parlamentu.

– Powstał nowy układ w parlamencie, to logiczne, że skoro ugrupowania porozumiały się w sprawie wyboru przewodniczącego, to teraz powinny spróbować dalszych działań w kwestii rządu – poinformowała Andersson na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.

Zróbmy to razem!

Po wyborach 13 września blok ugrupowań opozycyjnych: Partia Robotnicza-Socjaldemokraci, Partia Lewicy, Partia Centrum oraz Partia Ochrony Środowiska-Zieloni otrzymały łącznie 176 mandatów, czyli niewielką większość.

Z kolei rządzące do tej pory partie centroprawicowe: Umiarkowana Partia Koalicyjna, Chrześcijańscy Demokraci, Liberałowie oraz skrajnie prawicowi Szwedzcy Demokraci, zdobyli 173 mandaty.

W związku z takim rozkładem głosów zadanie utworzenia rządu 18 września otrzymała Andersson. Zdaniem liderki socjaldemokratów naturalnym krokiem było poparcie wspólnego kandydata bloku partii lewicowych na przewodniczącego parlamentu i miał nim być polityk Partii Robotniczej-Socjaldemokraci.

W niedzielę Partia Lewicy oświadczyła, że poprze kandydata centroprawicowej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej i dotychczasowego przewodniczącego parlamentu Andreasa Norlena, chwaląc jego „spokój i profesjonalizm".

W Szwecji to przewodniczący parlamentu prowadzi procedurę wyboru rządu, decydując, komu powierzy zadanie sformowania gabinetu. Kandydatura premiera musi zostać następnie zaakceptowana przez izbę.

Głosy Partii Lewicy, która domaga się własnych ministrów w przyszłym rządzie, są konieczne dla socjaldemokratów, aby mieć większość w parlamencie, ale koalicji z Partią Lewicy sprzeciwia się Partia Centrum, bez której również ugrupowania lewicowe nie mogą rządzić.

Negocjacje dodatkowo skomplikowało wszczęte przez prokuraturę śledztwo dotyczące podejrzenia podwożenia wyborców, wręczania im zakreślonych już kart wyborczych i płacenia im za głosy na kandydata Partii Lewicy, 30-letniego Mohameda Abdukardira Alego.

Ten pochodzący z Somalii polityk bez większego stażu niespodziewanie dostał się do parlamentu z dziewiątego miejsca na liście w regionie Dalarna, położonym ok. 215 km na północny zachód od Sztokholmu. W związku ze sprawą Ali zrezygnował tymczasowo ze sprawowania mandatu.

W poniedziałek po raz pierwszy po wyborach zebrał się parlament Szwecji, aby wybrać przewodniczącego, został nim ponownie sprawujący tę funkcję od 2018 r. Andreas Norlen. Polityk jest prawnikiem, miłośnikiem poezji i ogrodnikiem, wydał książkę o uprawianiu pomidorów.

Następnie zadaniem szefa izby będzie wskazanie kolejnego polityka, który ma największą szansę na sformowanie rządu. Oznacza to, że Szwecja na nowy rząd poczeka dłużej, niż wynikało to z wyników wyborów z 13 września, a pełniącym obowiązki premiera pozostaje lider Umiarkowanej Partii Koalicyjnej Ulf Kristersson.

(PAP)/oprac. FA

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: