Tatuaże to nie tylko regres do barbarzyństwa... Mogą prowadzić nawet do śmierci

Tatuaz.jpg
fot. Pixabay

W „Gościu Niedzielnym” ukazał się artykuł, w którym lekarze dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem na temat szkodliwości mody, który rozpanoszyła się w kręgu dawnej cywilizacji zachodniej. Okazuje się, że tatuaże to nie tylko wizualne niszczenie swego ciała i rodzaj wtórnego pogaństwa, ale także potencjalnie poważne zagrożenie dla zdrowia...

Autorka artykułu, Agnieszka Huf, wskazuje na istotną różnicę dawnymi tatuażami, a tymi, które wykonuje się w naszych czasach. Tkwi ona w składzie tuszów. „Dawniej stosowano substancje pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego. Współczesne tusze to koktajle chemiczne, zawierające różnorodne substancje, w tym konserwanty i – niejednokrotnie – metale ciężkie, jak ołów, arsen, kobalt czy rtęć” – czytamy. Unia Europejska wprowadziła wprawdzie ograniczenia, ale Narodowy Instytut Zdrowia w Polsce przyznał, że żadne kontrole nie są prowadzone.

Po wprowadzeniu chemii do organizmu mogą w pierwszej kolejności wystąpić reakcje alergiczne, blizny przerostowe czy też tzw. choroby ziarniniakowe, objawiające się zmianami na skórze, która próbuje odseparować toksyczną substancję od zdrowych tkanek. Tatuaże są też niebezpieczne dla osób cierpiących na łuszczycę czy bielactwo. Choroby skóry mogą wręcz aktywować się przez kontakt ze sztucznym tuszem.

Zróbmy to razem!

Z niewielką sympatią do tatuaży odnoszą się dermatolodzy, którzy zwracają uwagę, że szczególnie w przypadku tatuaży pokrywających dużą część skóry, co utrudnia monitorowanie zmian, w tym również nowotworowych.

Rakotwórcze działanie tuszu nie stanowi jeszcze konsensusu naukowego, jakkolwiek pojawiają się badania potwierdzające taką hipotezę. „W ubiegłym roku naukowcy z Uniwersytetu Południowej Danii opublikowali pracę na podstawie badań przeprowadzonych z udziałem kilku tysięcy bliźniąt. W badaniu kliniczno-kontrolnym ryzyko raka skóry (dowolnego typu, z wyjątkiem raka podstawnokomórkowego) było 1,62 razy wyższe u osób z tatuażami” – podaje Agnieszka Huf.

Na znaczenie skóry dla zdrowia uwagę zwraca Aleksandra Lesiak z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant wojewódzki w zakresie dermatologii i wenerologii. - Bez skóry nie jesteśmy w stanie żyć. Można funkcjonować bez jednej nerki czy bez części wątroby. Oczywiście bez fragmentu skóry również, ale uszkodzenie zbyt dużej jej powierzchni może doprowadzić do utraty płynów, białek, zakażeń, a ostatecznie do śmierci. Musimy zacząć traktować skórę z należytą uwagą, jak każdy inny narząd. A tatuowanie to celowe uszkodzenie tego narządu – mówi.

Jak nienaturalną dla organizmu jest tego typu ingerencja tłumaczy też prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, immunolog z Katedry Wirusologii i Immunologii Instytutu Nauk Biologicznych UMCS w Lublinie. - Każdy tatuaż jest ingerencją w układ immunologiczny. Organizm traktuje tusz jako uraz i obecność obcego materiału i angażuje komórki układu odpornościowego – makrofagi i neutrofile – do walki poprzez wzbudzenie lokalnego stanu zapalnego. Cząsteczki tuszu mogą przemieścić się do najbliższych węzłów chłonnych i w nich pozostać – wskazuje.

- Jeśli tatuaż jest niewielki, układ immunologiczny powinien to udźwignąć. Ale jeśli tatuowana jest duża powierzchnia ciała albo tatuaż wykonywany jest u osoby, która cierpi na choroby autoimmunologiczne, wówczas stan zapalny będzie eskalował – dodaje lekarka.

W tym kontekście prof. Lesiak przytacza historię 40-letniego mężczyzny, który zdecydował się oszpecić tatuażami aż 80 procent swej skóry. - W pewnym momencie rozwinęła się u niego erytrodermia, czyli zapalenie skóry nieznanego pochodzenia z hiperaktywacją układu odpornościowego, która ostatecznie zakończyła się niewydolnością wielonarządową i śmiercią pacjenta – wspomina.

- Skóra jest pięknym narządem, nie warto go uszkadzać. Zanim zrobimy tatuaż, zastanówmy się, czy naprawdę jest nam potrzebny i czy warto narażać się na konsekwencje zdrowotne – przestrzega prof. Lesiak.

Źródło: gosc.pl

tattoo-gd586d30d0_1280-e1690187236703.jpg
fot. pixabay.com

„Cywilizacyjny upadek”. Łukasz Warzecha o dopuszczeniu tatuaży w policji  

Wraz z początkiem bieżącego roku policja obniżyła standardy dotyczące wyglądu mundurowych. To w wyniku tych zmian od jakiegoś czasu w internecie i mediach społecznościowych kontrowersję wzbudzają wytatuowani funkcjonariusze, m.in. ci odpowiedzialni za zablokowanie niedawnego protestu ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Zdaniem Łukasza Warzechy, to symbol kulejącej kondycji policji i niezdolności w...Czytaj dalej
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: