Tego jeszcze nie było. W Niemczech AfD idzie po władzę, CDU leci w dół

Czegoś takiego jeszcze nie było. Niemiecka scena polityczna znajduje się w przededniu prawdziwego trzęsienia ziemi. Sondaże pokazują znaczącą przewagę AfD nad wszystkimi innymi ugrupowaniami.
Przez długie lata Niemcami rządziły relatywnie stabilne koalicje, oparte na chadeckiej CDU i socjaldemokratycznej SPD. Czasem partie tworzyły rząd razem, czasem oddzielnie - ale bez nich rządzić się nie dało.
To może się wkrótce zmienić. Według najnowszych sondaży cały czas rośnie poparcie dla Alternatywy dla Niemiec, osiągając rekordowe poziomy.
28 kwietnia ukazały się dwa badania, instytutów Forsa i Insa. Według pierwszego, AfD może liczyć na 27 proc. głosów, a druga w notowaniach partia, CDU, tylko na 22 procent. Według Insy to odpowiednio 28 proc. oraz 23,5 procent. Socjaldemokracja jest dopiero trzecim albo czwartym miejscu, ścigając się z Zielonymi oraz Lewicą. Wszystkie te trzy ugrupowania mają poparcie rzędu 10 - 15 procent każde, zależnie od sondażu.
AfD jeszcze nigdy nie miała tak dużej przewagi nad konkurentami. Pozycja tej partii cały czas się wzmacnia. W ubiegłorocznych wyborach Alternatywa otrzymała 20,8 proc. głosów, podczas gdy sondaże dawały jej od 21 do 22 procent. To oznacza, że niemieccy wyborcy oceniają rządy Friedricha Merza jednoznacznie negatywnie. Gdyby wybory odbywały się w tym momencie, CDU i SPD nie mogłyby utworzyć rządu. Potrzebowałby jeszcze jednego koalicjanta. W obecnym układzie mogliby nim być tylko Zieloni.
To oznaczałoby jednak stworzenie głęboko niesprawnego rządu, co prawdopodobnie tylko przysporzyłoby popularności AfD - i utorowało drogę do samodzielnej większości. O takim scenariuszu Alternatywa marzy, podczas gdy jej przeciwnicy spodziewają się wówczas jakiejś powtórki z lat 30. XX wieku, jako że traktują AfD jako partię volkistowską.
Pach




