"To nic innego, jak pragmatyzm polityczny". Ewa Zajączkowska-Hernik tłumaczy swój wybór frakcji w PE

Ewa Zajączkowska-Hernik, która startując z list Konfederacji zdobyła mandat posła do Parlamentu Europejskiego wyjaśniła dlaczego w Brukseli będzie współpracowała w ramach frakcji "Europa Suwerennych Narodów". Na europoseł posypały się gromy, bo taki wybór oznacza współpracę niemiecką AfD.
Poseł swoją decyzję szeroko objaśniła w mediach społecznościowych, wskazując, że kierował nią pragmatyzm polityczny. "Chcę pracować dla Was i spróbować zrealizować to, z czym do Europarlamentu szlam w kampanii wyborczej i dlaczego mnie wybraliście" - podkreśliła, wskazując, że działanie posła w PE będącego poza frakcjami, znacznie ogranicza jego możliwości.
"Jakaś decyzja w europarlamencie musiała zostać podjęta i zdecydowałam, że wolę należeć do grupy, złożonej z europosłów, którzy mają uniosceptyczne podejście i na pewno nie będą wspierać Ursuli von der Leyen i jej zielonych ładów, paktów migracyjnych, czy innych bzdur" - wskazała poseł.
Jak zauważyła, gdyby została niezrzeszona, to krytykowano by ją za pobieranie pensji za bezczynność. "Jakbym przystąpiła do frakcji Orbana i Le Pen to by pisali, że pobieram kasę od ruskich, że opłacają mnie Żydzi, a najlepiej Żydzi prosto z Rosji. Słyszałabym, że w tak dużej frakcji, gdzie rządzą Francuzi i Węgrzy, nie będę miała nic do gadania i żeby im nie podpaść, hamuje się w wypowiedziach… więc pewnie finansują mnie rosyjscy Żydzi" - dodała.
"Żadna decyzja, która była do podjęcia, nie byłaby zadowalająca dla wszystkich i każda była dla mnie trudna. Każda wywołałaby hejt. Wchodząc do grupy Europy Suwerennych Narodów, mogę wykazać się pracą dla Was. I choćby z tego względu była to decyzja lepsza od pozostania niezrzeszoną. To nic innego, jak pragmatyzm polityczny. Chcę pracować dla Was i spróbować zrealizować to, z czym do Europarlamentu szlam w kampanii wyborczej i dlaczego mnie wybraliście" - podkreśliła.
W dalszej części wpisu Ewa Zajączkowska-Hernik podkreśliła jakie są jej poglądy. To Europa suwerennych narodów, to polityka klimatyczna oparta na mechanizmach rynkowych, a nie ideologii, to w końcu Europa bezpieczna - wolna od handlu ludźmi i nielegalnej migracji.
"Nigdy nie pozwolę na obrażanie Polaków i Polski, nigdy nie zgodzę się ze szkalującymi nas wypowiedziami kogokolwiek w Europie, niezależnie, czy to będą Niemcy, Francuzi, Węgrzy, Hiszpanie, czy ktokolwiek inny na świecie! Nigdy nie pozwolę, by jakiekolwiek państwo prowadziło szkodliwą politykę wobec moich rodaków i mojego kraju, niezależnie, czy będę z kimś w grupie w Europarlamencie, czy będę niezrzeszona, czy wyląduje na Księżycu. Nie i już! I albo mi ufacie i dlatego mnie wybraliście, albo nie. Realna polityka wymaga podejmowania trudnych decyzji, niosących za sobą konsekwencje, dających pewne możliwości i odbierających inne opcje. Taka sytuacja" - napisała.
Spada na mnie fala krytyki za wstąpienie do frakcji w Parlamencie Europejskim o nazwie Europa Suwerennych Narodów. Spodziewałam się tego, choć nie przebieracie w słowach, myśląc, że mając dostęp do 5G i prądu z kabla, możecie wobec mnie używać najgorszych epitetów i słów, bo… pic.twitter.com/N7KB5hdxPK
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) July 12, 2024
Źródło X
MA






