To nie tylko powrót do prawa sprzed 2020 roku! Co naprawdę zakładają projekty komisji aborcyjnej?

aborcja-swiadectwo_portal-1.jpg
PCh24TV

Projekty ustaw aborcyjnych, które wkrótce będą omawiane w Sejmie, są znacznie bardziej radykalne, niż się je publicznie przedstawia, i bardziej radykalne niż prawo, które obowiązywało do 2020 r. To wyrok śmierci dla tysięcy nienarodzonych dzieci – alarmuje Fundacja Grupa Proelio.

8 października, po dwóch latach przerwy, zebrała się sejmowa komisja nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów aborcyjnych i przyjęła dwa projekty: o depenalizacji pomocnictwa w zabijaniu dzieci nienarodzonych oraz o legalizacji tzw. aborcji eugenicznych, zatwierdzeniu możliwości uśmiercania zdrowych dzieci na podstawie stwierdzenia zagrożenia zdrowia psychicznego matki i zmuszaniu wszystkich placówek medycznych świadczących opiekę nad kobietami w ciąży do przeprowadzania dzieciobójstwa. Projekty te rozpatrywane będą w Sejmie już 20 października.

Jak wskazuje Fundacja Grupa Proelio, oba projekty przedstawiane są w debacie publicznej w nieuczciwy sposób. Mówi się choćby, że drugi projekt sprowadza się do przywrócenia prawa sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r., gdy nie jest to prawda. Do ustawy dodano szereg zapisów, których w niej nie było. Co dokładnie kryje się za projektami?

Ustawa o depenalizacji pomocnictwa w aborcjach

Zróbmy to razem!

Kodeks karny przewiduje obecnie karę do 3 lat więzienia dla osób, które dokonają tzw. aborcji z naruszeniem przepisów ustawy oraz taką samą karę dla osób, które w tym procederze pomagają lub do niego nakłaniają (art. 152 § 1 i § 2 kk). W przypadku dzieci, które osiągnęły zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej, kara może wynieść do 8 lat więzienia (art. 152 § 3 kk).

Ustawa o „dekryminalizacji” pomocnictwa w zabijaniu dzieci nienarodzonych przewiduje wykreślenie art. 152 § 2 kk oraz dodanie § 4, w świetle którego pomoc i nakłanianie do takiego czynu stałyby się legalne. Uchwalenie tej ustawy oznaczałoby w praktyce, że organizacje aborcyjne mogłyby swobodnie pośredniczyć w sprzedaży i dystrybucji śmiercionośnych pigułek oraz pomagać w samodzielnym zabiciu dziecka.

„Organizacje aborcyjne od lat kpią sobie z obowiązującego prawa chwaląc się pośrednictwem w handlu pigułkami aborcyjnymi oraz organizacją wyjazdów w celu dokonania aborcji poza granicami Polski. Podczas rządów obecnej koalicji pozwoliły sobie nawet na otwarcie placówki aborcyjnej przy samej siedzibie parlamentu oraz otwarcie „abortomatu”. Należy wyegzekwować prawo i pociągnąć osoby prowadzące taką działalność do odpowiedzialności, a nie dawać im przyzwolenie na to, żeby mogły ją prowadzić na jeszcze większą skalę. Jest oczywiste, że jeśli tylko zalegalizuje się pomocnictwo w aborcjach, to punktów aborcyjnych i „abortomatów” zacznie powstawać jeszcze więcej, a organizacje aborcyjne będą handlować pigułkami aborcyjnymi na jeszcze większą skalę” – piszą przedstawiciele Grupy Proelio.

Współcześnie zdecydowana większość tzw. aborcji dokonywanych jest poprzez zażycie pigułek. Możliwość ich swobodnej dystrybucji w praktyce oznaczałaby legalizację tego haniebnego procederu na życzenie. Dla tysięcy dzieci oznaczałoby to wyrok śmierci.

„Zdecydowany sprzeciw musi budzić także zapis, przewidujący że lekarz w żadnej sytuacji nie mógłby zostać ukarany za dokonanie aborcji na dziecku chorym lub niepełnosprawnym ani za dokonanie aborcji w przypadku wystąpienia zagrożenia życia lub zdrowia matki. Ustawa nie przewiduje tutaj żadnych ograniczeń czasowych, czyli nawet, gdyby lekarz zabił dziecko pod sam koniec ciąży, nie mógłby ponieść za to kary” – czytamy w materiałach prasowych.

Ustawa przywracająca legalność tzw. aborcji eugenicznych i wprowadzająca nowe niebezpieczne przepisy

Projekt przewiduje zmianę Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (tzw. ustawa aborcyjna). W art. 4a ust. 1, który określa przypadki, w których dopuszczalne jest zabójstwo dziecka, dodany ma zostać punkt 2a: „badania lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiej i nieodwracalnej wady płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”.

„Już w tym punkcie dokonano pozornie drobnej ale mogącej mieć ogromne konsekwencje zmiany względem ustawy, która obowiązywała przed 2020 r. W ustawie sprzed 2020 r. mowa była o „ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniu płodu albo nieuleczalnej chorobie zagrażającej życiu”. PSL i Polska 2050 zaproponowały zmianę słowa „upośledzenie” na „wada”. Słowo „wada” ma znacznie szersze znaczenie, może wystąpić wiele nieodwracalnych wad, które nie zostałyby uznane za upośledzenie” – zauważają obrońcy życia.

„Użycie słowa „upośledzenie” zamiast „wada” miało zawęzić tę przesłankę wyłącznie do stanów o najwyższym stopniu ciężkości, które trwale i negatywnie wpływają na funkcje życiowe i rozwój. Przez niemal 30 lat obowiązywania tego przepisu, lekarze oraz sądy interpretowali ten zapis dokładnie w ten sposób. Sama diagnoza wady (np. korygowalnej wady serca) nie uprawniała do legalnego zabicia dziecka. Ustawa forsowana przez rządzących nie tylko przywraca – zakwestionowaną przez Trybunał Konstytucyjny – możliwość zabijania nienarodzonych dzieci podejrzewanych o śmiertelną chorobę lub upośledzenie, ale jeszcze rozszerza możliwość zabijania dzieci o wady niebędące śmiertelnymi i niewywołujące upośledzeń!” – czytamy.

W projekcie ustawy znalazły się także nowe zapisy, których w ogóle nie było w ustawie sprzed 2020 r. Zapisano w nim, że minister zdrowia „określi w drodze rozporządzenia kwalifikacje zawodowe lekarzy uprawniające do przeprowadzania przerwania ciąży oraz do stwierdzania okoliczności o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 2a” (okoliczności uprawniających do zabicia dziecka), „biorąc pod uwagę aktualną wiedzę medyczną, konieczność prawidłowego ustalenia przesłanek przerwania ciąży, w szczególności stanu zdrowia psychicznego kobiety”.

Jak zauważa Proelio, oznacza to potwierdzenie na poziomie ustawy możliwości zabijania nienarodzonych dzieci pod pozorem troski o zdrowie psychiczne kobiet: „Takie zapisy stanowią furtkę do aborcji na życzenie. W Wielkiej Brytanii co roku na podstawie stwierdzenia zagrożenia zdrowia psychicznego zabija się ponad 200 tysięcy dzieci. W Polsce „zagrożenie zdrowia psychicznego” odpowiada za blisko tysiąc aborcji rocznie – liczba rośnie z roku na rok. W szpitalu w Oleśnicy pod pozorem troski o „zdrowie psychiczne” masowo uśmiercano dzieci w zaawansowanych ciążach, wstrzykując im do serc chlorek potasu, w tym Felka w 9. miesiącu ciąży. Tę furtkę należy zamknąć, a nie ją potwierdzać ustawowo”.

W projekcie znalazł się też zapis: „Świadczeniodawca, który zawarł umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia w zakresie obejmującym świadczenia zdrowotne z zakresu opieki zdrowotnej nad kobietą w ciąży, jest zobowiązany do udzielenia tych świadczeń w sposób kompleksowy, w sposób obejmujący przerywanie ciąży”. Zdaniem Proelio, stanowi to próbę zmuszenia placówek medycznych do uśmiercania dzieci szantażem finansowym – jeśli placówka nie będzie chciała zabijać dzieci, nie dostanie kontraktu z NFZ na opiekę nad kobietami w ciąży.

Ustawa przewiduje też, że tzw. aborcja miałaby być wykonywana w ciągu 72 godzin od wyrażenia zgody na nią przez kobietę. Dzieci straciłyby szansę na to, że ich rodzice się rozmyślą. „Opublikowaliśmy ponad 200 świadectw rodziców dzieci, u których zdiagnozowano wady rozwojowe. Za każdym razem słyszeliśmy, że taka diagnoza wywołuje ogromne emocje. Ponadto, nieraz pojawiała się presja ze strony lekarzy, sugestie, że aborcja byłaby najlepszym rozwiązaniem. Czas działał na korzyść dzieci, pozwalał rodzicom ochłonąć i przemyśleć „podpowiedzi” lekarzy” – przekonują członkowie fundacji Grupa Proelio.

Za bardzo niebezpieczną uznają też zmianę treści art 4a ust. 5 ustawy. Do zapisu „wystąpienie okoliczności, o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 2, stwierdza inny lekarz niż dokonujący przerwania ciąży, chyba że ciąża zagraża bezpośrednio życiu kobiety” dodany ma zostać zapis „lub istnieją okoliczności wymagające niezwłocznego działania w celu zapobieżenia uszczerbkowi na zdrowiu kobiety w ciąży”. „Stanowić może to swoisty glejt dla aborterów do uśmiercania nienarodzonych dzieci w dowolnej sytuacji. Nie będzie im już nawet potrzebna podkładka w postaci oświadczenia od psychiatrów o rzekomym zagrożeniu dla zdrowia psychicznego matki. Wystarczy, że aborter sam uzna, że zabicie dziecka jest niezwłocznie potrzebne dla ochrony zdrowia psychicznego matki” – podkreślają obrońcy życia.

Źródło: KAI / Zbigniew Kaliszuk, Fundacja Grupa Proelio
opr. AF

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: