Ukraińskie służby robią w naszym kraju co chcą. „Machamy rękami, bo to sojusznicy”

Najbardziej aktywne w Polsce są służby ukraińskie - przekonuje „Rzeczpospolita”, powołując się na swoje źródła w ABW. Oprócz rozpracowywania służb rosyjskich i białoruskich, Ukraińcy prowadzą również werbunek w naszym kraju, namawiając m.in. do wynoszenia wrażliwych danych z polskich firm czy urzędów. Polskie prokuratury już prowadzą śledztwa w sprawie szpiegostwa na rzecz państwa ukraińskiego.
W niedawnym raporcie ABW dotyczącym aktywności zagranicznych wywiadów na terenie Rzeczpospolitej nie znajdziemy informacji na temat działalności w Polsce sojuszniczych służb. Tymczasem, jak przekonuje „Rz” są one bardziej aktywne, niż te działające w interesie Kremla czy Mińska.
– Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie do granic możliwości zostały rozbudowane stacje działające przy ambasadach – mówi anonimowy oficer, rozmówca gazety. Komórki zostały powiększone kadrowo średnio dwu- czy nawet trzykrotnie.
Jednak, jak wynika z informacji zawartych w artykule, Ukraińcy poczynają sobie w naszym kraju wyjątkowo zuchwale, a rodzime służby nie mają wystarczających możliwości, żeby aktywnie monitorować wszystkie przypadki nadużyć.
– Jeżeli spotkania funkcjonariuszy obcych służb odbywają się w ambasadach, a tak to powinno się odbywać, nie ma dla nas problemu. Kłopot jest wtedy, gdy dochodzi do spotkań z informatorami, w trakcie których przekazywane są materiały albo np. fałszywe dokumenty czy, nie daj Boże, broń na mieście – opisuje jeden z oficerów, co sugeruje, że do takich sytuacji dochodziło w przeszłości.
- Machamy ręką, bo to są służby sojusznicze. Zresztą my też często tak samo robimy w ich państwach - podkreśla rozmówca gazety.
Według informatorów, najbardziej aktywne w Polsce są służby ukraińskie. One starają się rozpracowywać środowiska białoruskie i rosyjskie, ale też prowadzą np. werbunek wśród Ukraińców, którzy przyjechali do Polski. – Są namawiani do przekazywania wrażliwych danych. Mówiąc wprost: do wynoszenia informacji z polskich firm lub urzędów, w których są zatrudnieni – mówi kolejny z oficerów.
„Rzeczpospolita” potwierdza, że polskie prokuratury prowadzą śledztwa w sprawie szpiegostwa na rzecz państwa ukraińskiego. – Akty oskarżenia są utajniane przez prokuraturę, bo jakby nie mówić, to są nasi sojusznicy – czytamy.
– Mamy sygnały, że ukraińskie służby starają się werbować Polaków, którzy jadą na Ukrainę z pomocą humanitarną czy misją biznesową – opisuje kolejny z informatorów. Inny dodaje: Służby ukraińskie niekiedy działają pod fałszywą flagą „biało-czerwoną”. Posługują się też polskimi dokumentami.
Źródło: rp.pl
PR






