Włoska wolność w edukacji. Rząd Meloni uwidacznia komunistyczne zapędy Tuska i Nowackiej

We Włoszech weszła w życie ustawa, która zakazuje tzw. edukacji seksualnej dzieci bez zgody rodziców. Włoskie władze od dawna pracowały nad tym rozwiązaniem, które chroni dzieci przed lewicową propagandą. Dlaczego Polska nie pójdzie śladem Giorgii Meloni?
Ustawa, która uzależnia możliwość prezentowania dzieciom treści z zakresu tzw. edukacji seksualnej od zgody rodziców, zaproponował minister edukacji w rządzie Giorgii Meloni, Giuseppe Valdiatra. Już jesienią 2025 roku zgodziła się na nią niższa izba włoskiego parlamentu. Senat Italii przyjął ją z kolei w czerwcu, co zakończyło proces legislacyjny. Ustawa weszła w życie w lipcu, dzięki czemu już od nowego roku szkolnego włoskie dzieci nie będą narażone na działania ideologicznej lewicy, jeżeli tylko tak zdecydują rodzice.
We Włoszech nie ma mowy o żadnej dorozumianej zgodzie rodziców. Bynajmniej: jeżeli dziecko ma mieć w szkole zajęcia z tzw. edukacji seksualnej, jego rodzice muszą wyrazić uprzednią i świadomą zgodę. Rodzice przed wyrażeniem zgody muszą otrzymać od szkoły pełne materiały dydaktyczne oraz informacje o celach, treściach i sposobie prowadzenia zajęć.
Włosi stawiają zatem na pełną odpowiedzialność rodziców za wychowanie swoich dzieci. To postawa zgodna z kanonami cywilizacji europejskiej. Dzieci nie należą do państwa – tak uważają tylko komuniści. Zgodnie z naszą kulturą, co wspiera Kościół katolicki, państwo i szkoła pełnią wyłącznie rolę pomocniczą, ale nie mogą zastępować rodziców – zwłaszcza w kwestii definiowania zasadniczego kierunku drogi pedagogicznej, co dotyczy fundamentalnych wartości i poglądów.
Podczas gdy w Italii prawo rodziców do wychowywania swoich dzieci jest szanowane, w Polsce dzieje się zupełnie inaczej. Rząd Donalda Tuska przyjął w tej kwestii optykę komunistyczną. Kierująca resortem edukacji Barbara Nowacka wprowadza do szkół tzw. edukację zdrowotną i stara się pogwałcić wolę rodziców. W ramach tzw. edukacji zdrowotnej naucza się również treści dotyczących seksualności – w kluczu skrajnie liberalnym i wolnym od antropologii chrześcijańskiej.
Nowacka od początku chciała uczynić tzw. edukację zdrowotną przedmiotem obowiązkowym. Wycofała się dopiero po bardzo silnych protestach środowiska rodziców i nauczycieli, organizowanych przy wsparciu kościelnym. Wprowadziła ten przedmiot jako dobrowolny – ale zakładając domniemaną zgodę. Z tzw. edukacji zdrowotnej trzeba było się wypisać, zupełnie inaczej niż we Włoszech.
Na tym jednak nie koniec. Od września 2026 roku tzw. edukacja zdrowotna ma być obowiązkowa dla wszystkich. Dobrowolny będzie jedynie komponent dotyczący seksualności. Znowu, trzeba będzie się z niego wypisać, co w praktyce ogranicza swobodę wykonywania prawa do wychowania dzieci przez rodziców. Co więcej, lewicowe treści dotyczące małżeństwa, rodziny i seksualności są rozsiane po całym programie tzw. edukacji zdrowotnej, dlatego wyłącznie spod obligatoryjności tylko jednego komponentu nie rozwiązuje problemu.
Napięcie pomiędzy rozwiązaniami wprowadzonymi we Włoszech a tymi, które forsuje rząd Donalda Tuska, dobrze pokazują różnicę cywilizacyjną. Zachodnia, chrześcijańska wolność we Włoszech w kontrze do wschodniego, komunistycznego przymusu w Polsce.
Czas to zmienić i przywrócić w naszym kraju cywilizowane standardy.
Pach







