Zwiedzenie. Pseudo-tradycjonalizm okultyzmu w stylu Dugina

maski-Kremla_Dugin_portal.jpg
fot. PCh24.pl

Ideologia Aleksandra Dugina jest oparta na tradycji rosyjskiego i zachodniego okultyzmu, który maskuje swoją fundamentalną niezgodność z chrześcijaństwem pozornie "prawicowymi" odniesieniami. W istocie Duginowski projekt jest nie tylko wrogi wobec Zachodu, ale również wobec Kościoła katolickiego i chrześcijaństwa w ogóle. Pisze o tym na łamach "Rorate Caeli" John Lamont. 

Artykuł Lamonta ukazał się pierwotnie na łamach "The European Conservative". Strona zniknęła jednak z sieci, dlatego "Rorate Caeli" opublikowało ten tekst na swoich stronach. 

Jak pisze John Lamont, sympatyzowanie z Rosją w sprawie wojny na Ukrainie trudno uzasadnić faktami. Jak przypomniał, rosyjska inwazja jest wymierzona również w Kościół katolicki. Katoliccy księża na terenach zajętych przez Moskwę od lutego 2022 roku "nie żyją lub zostali zesłani". Lamont zwrócił też uwagę, że Rosja "wspiera również ekstremistyczny reżim irański", który dąży "do zwycięstwa islamu i podporządkowania chrześcijaństwa", wspierając też "krwawy terroryzm przeciwko Zachodowi i USA". 

Zróbmy to razem!

Autor powołuje się na tatarskiego historyka, Kamila Galajewa, który wyjaśnił tę fascynację w prosty sposób. "Zachodnia prawica pragnie wielkiej chrześcijańskiej, konserwatywnej władzy, która uratuje ich przed «woke». Marzą o tym dniem i nocą i projektują swoje pragnienia na najbliższego dostępnego kandydata, Władimira Putina". 

"Putin zdaje sobie sprawę z tych nadziei i podsyca je, publicznie krytykując ideologię «woke». Wielu spragnionych prawdy konserwatystów przyjęło wizerunek Rosji i rosyjskiego rządu, który głosi Putin, jako stronników tradycyjnych wartości chrześcijańskich, sprzeciwiających się liberalnemu, antychrześcijańskiemu Zachodowi. Postrzegają Rosję jako fundamentalnie prawicową" - pisze Lamont. Kiedy dochodzi do tego fakt, że Ukrainę wspierają wrogowie konserwatystów na Zachodzie, zrozumiały staje się ich stosunek do obecnej wojny.

Lamont zwrócił uwagę na to, jak część konserwatywnej prawicy na Zachodzie ustosunkowuje się wobec Aleksandra Dugina. W jego obronie występowali między innymi Gavin Ashenden na łamach "Catholic Herald", Michael Millerman w "First Things", a także Steve Bannon, Jack Posobiec czy Tucker Carlson, którzy dawali mu rozgłos i pozytywnie go opisywali. Lamont wspomina, że nawet Sohrab Ahmari uznał Duginowską krytykę liberalizmu "za całkowicie bezdyskusyjną".

W ocenie Lamonta, warto przeanalizować myśl Dugina, żeby zrozumieć, dlaczego konserwatyści są w błędzie, uważając Rosję Putina za dającą nadzieję. 
Autor wskazał, że korzenie tej myśli tkwią w rosyjskiej tradycji ezoteryzmu i okultyzmu, która rozwijała się w XIX wieku, towarzyszyła początkom działalności bolszewików, a po okresie marginalizacji na skutek triumfu komunistycznego materializmu, została zrehabilitowana w latach 60. XX wieku. Kluczową postacią jest Jurij Mamlejew, który pisał popularne obsceniczne powieści. Założył środowisko, w którym propagował okultystyczne i ezoteryczne teorie i praktyki, w tym aberracyjne rytuały seksualne i spożywanie ogromnych ilości alkoholu. "Uważał, że duchowa elita rosyjskich okultystów na nowo odkrywa rosyjską tradycję okultystyczną, ustanawiając w ten sposób Rosję duchowym centrum świata" - pisze Lamont. Mamlejew wyjechał w 1974 roku do USA, a jego rolę kontynuował w Rosji Jewgienij Gołowin, zafascynowany francuskim ezoterykiem, Rene Guenonem, który rozwijał koncepcję "tradycji pierwotnej"; później Gołowin zafascynował się Juliusem Evolą, włoskim faszystą i okultystą; wreszcie również niemieckimi i nazistowskimi myślicielami ezoterycznymi. Do kręgu Gołowina trafił w 1980 roku także Aleksander Dugin. 

Według Lamonta, Dugin jest zafascynowany euroazjatyzmem, który postrzega Rosję jako kulturę azjatycką, a nie europejską; a z drugiej strony pseudo-tradycjonalizmem okultystycznym, który doszukuje się w światowych tradycjach religijnych wspólnego, gnostyckiego trzona i próbuje wydobywać z nich mityczną "tradycję pierwotną" całej ludzkości. 

"Dugin interesuje się Heideggerem, którego nazistowski entuzjazm czyni go postacią budzącą sympatię. Prestiż Heideggera czyni go cennym punktem odniesienia, a niejasność jego myśli pozwala Duginowi utożsamiać własne tezy z ideami Heideggera bez obawy przed łatwą krytyką. Jednak to idee Mamlejewa, Guénona, Evoli i okultystów volkistowskich stanowią główne elementy myśli Dugina" - pisze Lamont. 

W wizji Dugina, Rosja jest duchowym centrum ludzkości, a zarazem nosicielem geopolitycznej siły, której nikt nie może się przeciwstawić. "Rosja i Stany Zjednoczone są zatem nieprzejednanymi wrogami, a walka między nimi ma charakter eschatologiczny. Zwycięstwo Rosji obiecuje położenie kresu obecnej epoce, Kali Yuga, najgorszej i najbardziej skorumpowanej epoce w cyklu czasu, i przekształcenie tego świata w niebiańskie miasto. Walka o to zwycięstwo zniszczy większość ludzkości, ale w oczach Dugina jest to korzystne" - zauważa Lamont.

Autor wskazuje, że Dugin odrzuca też kreacjonizm, czyli przekonanie Księgi Rodzaju i Kościoła katolickiego o tym, że to Pan Bóg stworzył świat. Dugin wyznaje raczej manifestacjonizm, w którym dużą rolę odgrywa zło. 

"W 1999 roku Dugin dołączył do staroobrzędowców, grupy religijnej, która odłączyła się od Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej w XVII wieku w sprzeciwie wobec zmian liturgicznych wprowadzonych przez patriarchę moskiewskiego Nikona. Dugin twierdzi, że pierwotna Tradycja à la Guénon znajduje swoją najczystszą postać w ezoterycznym chrześcijaństwie tej grupy. Jego domniemana chrześcijańska wierność jest zatem w rzeczywistości przywiązaniem do manifestacjonistycznych i okultystycznych idei, które, jak twierdzi, stanowią ezoteryczną wiarę staroobrzędowców" - pisze Lamont. 

Jak podsumowuje autor, pseudo-tradycjonalistyczny okultyzm próbuje wypełniać pustkę, która powstała na Zachodzie; niekiedy czyni to z sukcesami, zdobywając poparcie zachodnich konserwatystów. Okultystyczny pseudo-tradycjonalizm oferuje treść, która w istocie tylko udaje, że posiada odpowiedzi na pytania dotyczące życia, wszechświata i społeczeństwa. 

"Ezoteryczny charakter pozwala mu prezentować się jako zgodny z chrześcijaństwem, a jego obskurantyzm i taktyka oszustwa maskują płytkość i absurd. Zła natura deprawuje wolę i intelekt, uniemożliwiając wyznawcom rozpoznanie jego szarlatanerii, ponieważ sami stali się szarlatanami. Ci, którzy czują się kuszeni [przez pseudo-tradycjonalistyczny okultyzm], powinni odrzucić go na samym początku" - kwituje Lamont.

Źródło: Rorate Caeli

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: