25 marca 2020

Włochy: dramatyczna sytuacja misjonarzy ksawerianów w Parmie. 13 zmarłych w ciągu 15 dni

(Zdjęcie ilustracyjne źródło: pixabay.com)

Wyjątkowo tragiczna sytuacja panuje w domu macierzystym misjonarzy ksawerianów w Parmie – w ciągu 15 dni zmarło tam 13 członków tego zgromadzenia. Z powodu epidemii koronawirusa budynek jest zamknięty i odcięty od świata, podobnie jak inne obiekty w mieście i w całych Włoszech, a mieszkający w nim chorzy są pozbawieni opieki lekarskiej, jakichkolwiek lekarstw i środków opatrunkowych oraz żywności.

 

Przełożony regionalny Pobożnego Towarzystwa św. Franciszka Ksawerego dla Misji Zagranicznych (ksawerianów) o. Rosario Giannattasio w rozmowie telefonicznej 23 marca z dziennikiem „Repubblica” powiedział, że on i jego współbracia od wielu dni są sami w budynku, do którego nikt nie ma wstępu i w którym niemal codziennie od dwóch tygodni umiera jedna osoba. Zwrócił uwagę, że członkowie tego zgromadzenia przywykli do podróżowania po świecie, aby ewangelizować i pomagać innym, a teraz sami pilnie potrzebują pomocy. – Może zbyt długo powstrzymywaliśmy się od proszenia o nią, ale dziś nie mamy wyjścia – dodał dramatycznym głosem zakonnik.

 

Wskazał, że misjonarze są całkowicie odizolowani, trzymają się obowiązującej wszystkich zasady „zero kontaktów”, aby nie narażać na niebezpieczeństwo zarażenia innych. Nie mają u siebie żadnego personelu z zewnątrz, żywność dociera do nich windą towarową. – Jemy dwa metry od siebie nawzajem, modlimy się, chorujemy i umieramy. Teraz jednak ktoś powinien pospieszyć do nas z pomocą – zaapelował o. Giannattasio. Pomoc jest pilnie potrzebna, gdyż obok zmarłych w domu jest jeszcze 11-12 chorych. Nie ma dla nich żadnych testów, nie wiadomo, czy chorują na koronawirusa. – Ale co możemy zrobić? Brakuje tlenu, respiratora. Tu nikt nie zdał egzaminu – ubolewał misjonarz.

 

Wszystko zaczęło się około dwóch tygodni temu: pojawili się pierwsi chorzy i wkrótce potem pierwsi zmarli. Według rozmówcy dziennika, w domu przebywa zwykle ok. 50 misjonarzy, nie licząc personelu i w ciągu roku umierało tam 4-5, najwyżej sześciu z nich. Teraz w ciągu kilkunastu dni odeszło ich 13. – Nie wiem, co powiedzieć. Prawie wszyscy zmarli tutaj, tylko bardzo niewielu w szpitalu – oświadczył przełożony regionalny.

 

Wśród zmarłych wymienił 88-letniego o. Stefano Coronese, od zawsze związanego ze skautami i 73-letniego o. Gerardo Caglioniego, który pracował na misjach w Meksyku i w Sierra Leone. Ale także pozostali mieli za sobą długoletnie doświadczenie pracy misyjnej w różnych częściach świata. – Wielu z nich przybyło tu po 40, a nawet 50 latach takiej posługi. A teraz tak odeszli, w milczeniu w swych pokojach – dodał z żalem o. Giannattasio.

 

Pracownicy zostali odesłani do domów, podobnie jak i pielęgniarka, która mogła mieć kontakt z wirusem. Zakonnicy nie mogą liczyć na żadne wsparcie. – Zamknęliśmy wszystko i sami zamknęliśmy się w środku i tak oto powstał na korytarzach i w pokojach „szpital polowy”, ale bez lekarza, nie licząc jednego z nas, misjonarza, który 25 lat przepracował w Bangladeszu – mówił dalej prowincjał. Dodał, że żywność, przygotowaną przez catering, otrzymują przez windę towarową.

 

Zapewnił, że co mogą, robią sami, ale sytuacja stale się pogarsza. – Potrzebujemy pomocy, niech ktokolwiek przyjdzie. Napisaliśmy też do burmistrza, a więc do władz, potrzebna jest błyskawiczna interwencja, przyjdźcie tu, żeby temu zaradzić, ponieważ jest oczywiste, że krąży wirus – zaapelował dramatycznie zakonnik. Dodał, że od kilku dni „nikt tu nie przyszedł, aby nam pomóc, postanowiliśmy więc porozmawiać o tym z mediami i opowiedzieć, co się tu dzieje”. Podkreślił, że oni nie mogą się stąd ruszyć, ani wyjść na zewnątrz; a w innej części domu przebywa 15 studentów teologii z seminarium duchownego, których zakonnicy nie chcą narażać na zarażenie, „ale potrzebujemy kogokolwiek, kto przyjdzie, aby nas leczyć i uratować”.

 

KAI

TK

 

 

 

Aby pobrać nasz e-tygodnik wystarczy kliknąć TUTAJ.

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie