Antykatolicki sojusz piewców Rewolucji oraz wojującego islamu, niczym nowe wyznanie, pielęgnuje swoje dogmaty. W niektóre obszary jego aktywiści boją się jednak zapuszczać, pewnych tematów wolą nie poruszać.
Mainstream nie lubi, gdy wspomina się publicznie o męczeństwie chrześcijan. Szczególnie, jeżeli masakr na chrześcijanach dokonują islamiści, w sposób szczególny promowani przez media lewicowe i liberalne. Mainstream zrobi wiele, aby ukryć prześladowania, gdy zaś nie da się zbrodni przemilczeć, najlepiej zredukować ją do zjawiska konfliktu jakichś dzikich ludów, wojny, głodu, zarazy, itp. Gdy także i to jest trudne, robi wszystko, aby w przypadku ofiar nie wymienić słowa na „ch”, a w przypadku agresorów na „i”. Rewolucja lubi takie ekscentryczne sojusze.
Wesprzyj nas już teraz!
„Gazeta Wyborcza” podniosła ostatnio rwetes, gdy w Szczecinie pewien katecheta udostępnił na lekcji religii film z egzekucji Koptów w Libii. Prezentowanie tego krwawego „widowiska” bardzo młodym ludziom może wydać się istotnie nie najszczęśliwszym pomysłem, ale nie łudźmy się, że jazgot gazety jest dyktowany jakimiś wyższymi celami. Wystarczy wspomnieć że seksedukatorzy, którzy wdzierają się podstępnie i bez wiedzy rodziców do szkół i molestują młodzież, nie tylko nie są dla GW elementem zgubnym i niebezpiecznym, ale przeciwnie, niezbędnym, bo neutralizującym „katolicki światopogląd”, który przekonuje, że rodzina to ojciec, matka i dzieci, że konkubinat i akty homoseksualne to grzech, a małżeństwo to nierozerwalny i wieczny sakrament. Szczecińska „troska o młodzież” wynika więc raczej z tego, że „Wyborcza” musi znaleźć temat do ataku na katolików.
Chciałbym zaprezentować na kilku przykładach ów egzotyczny sojusz pomiędzy Rewolucją a islamem, zawiązywany w imię walki z katolicyzmem. Jak genialnie ukazał to na stronach swego dzieła „Rewolucja i Kontrrewolucja” prof. Plinio Corrêa de Oliveira, istnieją tylko pozorne sprzeczności pomiędzy komunizmem a nazizmem, komunizmem a liberalizmem, socjalizmem a komunizmem, itp. A zatem również w przypadku zestawień „islam a liberalizm” oraz „islam a socjalizm” pojawia się pozorna sprzeczność. W imię walki z Kościołem, z Rzymem sprzeczności można przerobić i opanować. Najważniejsza jest współpraca przeciwko Prawdzie i Porządkowi.
Islam – dobrodziejstwo dla Europy
Niedawno na łamach „Wyborczej” ukazał się skandaliczny wywiad Mileny Rachid Chehab z prof. Matthew Feldmanem, który dowodził, że, uwaga, „muzułmanie to Żydzi XXI wieku”! Feldman dodaje szybko, iż to określenie nie jest całkiem fair wobec innych uciskanych mniejszości jakimi są… Romowie! Potem zaś żałośnie straszy odradzaniem się faszyzmu oraz zanurzeniem się Europy w standardach III Rzeszy. Wywiad, przeprowadzony pod chyboczącą się tezę, ani nie wspomina o prześladowanych chrześcijanach, ani nie mówi o uciskanych uchodźcach chrześcijańskich z Syrii czy Iraku wegetujących w Unii Europejskiej, ani o mordowaniu się nawzajem muzułmanów, ani o sądach honorowych, ani o prawie szariatu w enklawach zdominowanych przez muzułmańskich imigrantów żyjących w Anglii, Francji czy Belgii. Słowem, muzułmanin to wzorowy obywatel Unii Europejskiej, która jest niewdzięczna, bo nie dostrzega takiego ukrytego skarbu!
„Wyborcza” tuszuje na co dzień Holokaust dokonywany na raty na chrześcijanach, którzy są grupą religijną najbardziej dotkniętą prześladowaniami, szczególnie przez muzułmanów. To raczej wyznawców Chrystusa można by nazwać „Żydami XXI wieku”. Tymczasem okazuje się, że to agresorzy są ofiarami, a wszelka krytyka muzułmanów, jak wynika z wywiadu mądrych głów bolejących nad nadciągającym rzekomo faszyzmem, jest formą rasizmu, islamofobii i innych strasznych chorób. Podsumowując to szaleństwo: jest to albo ignorancja, albo zła wola. Optuję jednak bardziej za świadomą propagandą proislamską, która tak naprawdę przynosi prześladowanym wyznawcom Chrystusa wiele złego, a ich oprawców zachęca do jeszcze większej brutalności, skoro są oczyszczani i uniewinniani. Nie dość, że „GW” wybiela agresorów, to jeszcze odziera prawdziwe ofiary (w tym również żydowskie ofiary Holokaustu) z ich godności i pamięci (notabene w świecie arabskim nie kryje się sympatii do Hitlera i nazizmu, a negacja żydowskiej zagłady jest powszechna – na przykład w książkach historycznych wydawanych w Arabii Saudyjskiej).
Bezimienny terror, prawica zagrożeniem
Wystarczy wspomnieć, że w raporcie za ubiegły rok międzynarodowa organizacja Open Doors odnotowała śmierć 4 344 chrześcijan zamordowanych za wiarę Chrystusa i 1 062 zniszczonych kościołów. Z kolei według danych zebranych przez Pomoc Kościołowi w Potrzebie, na świecie cierpi w różnej mierze około 200 milionów chrześcijan. No tak, ale jest to zbyt mało istotny fakt, by „Wyborcza” raczyła go zauważyć. Przypomnę w tym miejscu inne groteskowe podrygi promuzułmańskiej propagandy, jaką uprawia się w tym medium.
Kiedy muzułmańscy terroryści wdarli się do redakcji „Charlie Hebdo” i zabili dwunastu ludzi, komunikat jaki pojawił się na gazeta.pl brzmiał w sposób następujący: „Ataku terrorystycznego na »Charlie Hebdo« dokonało czterech napastników – w tym jeden, który prowadził citroena, którym przyjechali na miejsce zbrodni. Napastnicy uciekli z miejsca zdarzenia, są poszukiwani”. I wspomnienie o dwunastu ofiarach „zajścia”. Tragifarsa. Jeszcze bardziej żenujące było pytanie, jakie pojawiło się na tym portalu po ataku islamisty na cywilów w Sydney. Nagłówek na gazeta.pl cały dzień elektryzował czytelników: „Nie wiadomo jakie są jego motywy”. Oto zatem spryt i dziennikarska dociekliwość żurnalistów z koncernu Agory tracą nagle swój wigor w miejscu, gdzie trzeba skrytykować islam, ale jak Lenin są wiecznie żywe wówczas, gdy można uderzać w Kościół katolicki. W takich sytuacjach śledczy i detektywi z Czerskiej są płodni w produkowaniu co pikantniejszych fantasmagorii, projekcji, fobii i uprzedzeń. „Wyborcza” nie była w stanie przypisać jakichkolwiek motywów obwieszonemu ładunkami wybuchowymi terroryście w kawiarni w Sydney, nakazującemu zakładnikom pod groźbą śmierci trzymanie islamskich flag przy oknach lokalu. Każde dziecko wie, że motywy są następujące: bandyta jest islamistą, a religijna ideologia, w którą wierzy, nakazuje mu zabijać w imię Allaha, terroryzować, zastraszać i wywoływać panikę wśród bezbronnych ofiar. Niezależnie od tego czy działa w Iraku, Syrii, Nigerii, Kenii, Australii czy Wielkiej Brytanii.
Przywołany prof. Feldmann odmienia za to przez wszystkie przypadki słowo „prawica” w zestawieniu z faszyzmem, mając na myśli przede wszystkim obywatelski ruch PEGIDA, który powstał w Niemczech, aby obywatele mogli wyrazić sprzeciw wobec procesu islamizacji, jaka toczy RFN. Inny słynny zabieg zastosowany tu przez użyteczną lewicę, a obmyślony na pogłębianie ignorancji u jej zwolenników to przekonywanie, że islam z ekstremizmem nie ma w ogóle nic wspólnego, a terroryzm stanowi całkowicie osobny temat, bo przecież islam to religia pokoju.
Feminizm wybiórczy
Ten cały obrzydliwy cynizm wrogów Kościoła nie jest efektem ich ignorancji, ale świadomej polityki antychrześcijańskiej, która ma długą i haniebną historię. Przypomnę, że lewakom długi czas zabrało wymienienie niepopularnego w tych kręgach słowa na „ch”, gdy Boko Haram uprowadziła młode chrześcijanki z Chibok, gdy katoliczka z Sudanu Meriam Ibrahim Iszak została skazana na karę śmierci za rzekomą apostazję, gdy urodziła w celi córeczkę Maję, gdy jej syn Martin przebywał wraz z matką w celi śmierci. O wielu bohaterach i bohaterkach nie wspomina się wcale albo tylko negatywnie, z przekąsem jak o Mary Wagner („Mary Wagner, popularna również w Polsce kanadyjska działaczka pro-life, została tuż przed świętami aresztowana w Toronto. Powód? Wdarła się do kliniki aborcyjnej i nakłaniała kobiety do rezygnacji z zabiegu” – podkreślenia moje). Dlaczego do dziś tak zawzięcie walczące o prawa kobiet na świecie feministki nie stanęły w obronie katoliczki Asii Bibi, która od 2009 roku przebywa w celi śmierci? Kolejnych nazwisk mógłbym tu przywołać wiele.
Zastanówmy się, czy to skandaliczne przemilczanie faktów nie jest jakąś formą współudziału?
Tomasz M. Korczyński