Złożenie podpisów w Sejmie i rozpoczęcie procedury nie oznacza zakończenia kampanii społecznej. Projektem zajmą się teraz posłowie, jednak to, w jaki sposób będzie przebiegała ich praca, a także same głosowania, zależy od naszej aktywności – mówi Mariusz Dzierżawski z Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”.
Właśnie kończy się wielka akcja zbiórki podpisów pod obywatelskim projektem „Stop aborcji”. Nie jest to pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce. Czym różni się od poprzednich?
Wesprzyj nas już teraz!
Obywatelski projekt „Stop aborcji” jest już piątą inicjatywą ustawodawczą, w którą jestem bezpośrednio zaangażowany. Wyjątkowy jest ogromny zasięg i natężenie zbiórek ulicznych. Angażuje się w nie znaczniej więcej wolontariuszy niż dotychczas. Tym co szczególnie zwróciło moją uwagę, był niesamowity entuzjazm naszych wolontariuszy. Ich godny szacunku poziom zmotywowania działał także i na mnie.
Ile osób uczestniczyło w zbiórce?
Wolontariuszy działających na stałe w ramach Fundacji Pro-prawo do życia było ponad 500. Zorganizowanych zostało w wielu polskich miastach kilkaset pikiet, podczas których zbierano podpisy poparcia pod projektem. W zbiórce podpisów brało udział dziesiątki tysięcy osób, które zgłosiły się poprzez rejestrację na stronie internetowej. Mogliśmy liczyć na nieocenioną pomoc i wsparcie Instytutu ks. Piotra Skargi, Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny oraz Instytutu Ordo Iuris.
A może ten wyjątkowy entuzjazm wynika z przekonania, iż w sprzyjającym klimacie politycznym, z jakim mamy dziś do czynienia, uda się wreszcie wziąć w obronę życie każdego dziecka?
Sądzę że ludzie jednak nie kalkulują. Mają po prostu poczucie, że to jest ten moment, kiedy trzeba wziąć w obroną każde życie i po prostu działają.
Zbiórka uliczna to nie tylko pozytywny obraz zaangażowania i entuzjazmu, są też i cienie…
Tak, poziom agresji wobec naszych wolontariuszy był większy niż w latach poprzednich. Doszło do kilku poważnych incydentów, w czasie których interweniowała policja. Jednak nie ostudziło to entuzjazmu i zaangażowania naszych wolontariuszy.
Obywatelski projekt i Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji” został zaatakowany także z dość nieoczekiwanej strony?
To prawda. Spotkaliśmy się z atakami ze strony ludzi uważających się za działaczy pro-life. To trudno zrozumieć. Nie wiem, jakie były prawdziwe powody tej sytuacji, ale z pewnością w niektórych środowiskach utrudniała ona zbiórkę.
Jak będą wyglądały najbliższe dni pracy Komitetu?
Już 5 lipca złożymy podpisy w Sejmie. Będzie to okazja do wspólnego spotkania. Tego dnia do Warszawy przyjadą bowiem wolontariusze z całej Polski. Cieszymy się z osiągniętej liczby podpisów – nie znamy jeszcze dokładnej ich liczby, ale spodziewam się, że udało nam się ich zebrać około pół miliona.
Oznacza to koniec akcji?
Złożenie podpisów w Sejmie i rozpoczęcie procedury nie oznacza zakończenia kampanii społecznej. Projektem zajmą się teraz posłowie, jednak to, w jaki sposób będzie przebiegała ich praca, a także same głosowania, zależy od naszej aktywności. Teraz nasza kampania będzie prowadzona nieco inaczej, będziemy się bowiem starali oddziaływać na posłów.
Jak wygląda mapa drogowa prac sejmowych nad obywatelskim projektem?
W ciągu trzech miesięcy Marszałek Sejmu Marek Kuchciński musi przekazać projekt pod obrady Sejmu. Posłowie powinni zająć się nim na posiedzeniu plenarnym. Sprawozdawcą projektu będzie osoba reprezentująca Komitet „Stop Aborcji”. Później z pewnością odbędzie się debata, po której posłowie zadecydują o dalszym losie projektu. Jest możliwe, że pojawi się wniosek o odrzucenie go w całości. Spodziewam się jednak, że przygniatającą większość uzyska propozycja dalszego procedowania projektu w sejmowych komisjach. Mam nadzieję, że będzie się tam odbywała merytoryczna praca pozwalająca przyjąć zaproponowane przez Komitet rozwiązanie prawne, biorące w obronę życie każdego dziecka od poczęcia.
Media zapowiadają na jesień wielką aborcyjną batalię. Pamiętamy, że kiedy tylko pojawiły się pierwsze głosy o istnieniu projektu wywołały one wściekłość aborcjonistów, czemu dali wyraz poprzez manifestacje i zajadły atak. Czy kiedy rozpocznie się sejmowe procedowanie spodziewa się Pan wzmożenia tej aborcyjnej fali?
Środowiska aborcyjne będą wściekłe. Lecz pamiętajmy, że są one słabe. Liczba osób zaangażowanych po tej stronie jest dużo mniejsza niż w przypadku naszych projektów. Także poparcie społeczne projektów ratujących życie jest dużo większe niż planów środowisk aborcyjnych. Można spodziewać się ataków ze strony mediów. Ponieważ ich właściciele – kapitał niemiecki, czy pojawiający się właśnie na tym rynku George Soros – opowiadają się po stronie aborcjonistów. Myślę jednak, że wpływ mediów będzie mniejszy niż w poprzednich latach, bowiem w oczach wielu Polaków środki masowego przekazu skompromitowały się popierając lewackie pomysły i rozwiązania, także w wyborach politycznych. Podobnie sprawa może wyglądać z ewentualnymi naciskami międzynarodowymi – Brexit oraz arogancja eurokratów kompromitują w analogiczny sposób aborcjonistów zasiadających w Komisji Europejskiej. Ich wpływ zatem też będzie mniejszy. Dlatego jestem dobrej myśli.
Czyli wreszcie uda się, w tak szczególnym roku – minęła wszak 1050. rocznica Chrztu Polski – zapisać nową, chlubą kartę w dziejach naszego kraju poprzez jednoznaczne wzięcie w obronę życia każdego dziecka?
Mam taką nadzieję!
Rozmawiał Łukasz Karpiel