15 maja 2021

Polski Ład. Co zabiera nam rząd?

(fot. Mateusz Wlodarczyk /Forum)

Rząd nie zbuduje nam mieszkań ani domów. Nie zadba też o nasze zdrowie. To my sami powinniśmy zadbać o swoją zamożność. Tymczasem kolejne pakiety pomocowe raczej skazują nas na większą zależność od państwa, pozbawiając nas wolności podejmowania decyzji oraz troski o siebie i bliskich.

Zacznijmy od tego, że ktoś w obozie Zjednoczonej Prawicy jednak zorientował się, iż nazwa „Nowy Ład” jest conajmniej niefortunna. W ciągu miesiąca – mimo emisji spotów i druku licznych folderów – zmieniono jednak nazwę „polskiego planu odbudowy kraju” na „Polski Ład”. Brzmi nieco lepiej, choć i tak nazwa przywodzi na myśl jakiś rodzaj organizowania porządku w obozie pracy niż nadawania impulsu do rozwoju. Bo też nie o impuls tutaj idzie, ale narzucenie nam pewnej wizji Polski. Z tego punktu widzenia wychwalanie tego programu jako „nowej umowy społecznej” brzmi nieco kabaretowo. Umowa powstaje w wyniku uzgodnień obydwu stron. Tutaj zaś mamy do czynienia z oktrojowaniem nam pewnego nowego porządku, czy – jak kto woli – ładu.

To wirus a nie my

Wesprzyj nas już teraz!

Zanim jednak kilka słów o programie PiS na najbliższe lat, chciałbym zwrócić uwagę na pewien istotny fakt. Pierwszy etap rządowej imprezy, w trakcie której ogłoszono „Polski Ład”, zdominowały zapewnienia, że wszystko, co złe spotkało nas w ostatnich miesiącach to wina wirusa. Przyznam, że niesłychanie irytuje mnie to zrzucanie odpowiedzialności za podjęte przez rząd decyzje na nie wiadomo co, czyli rzeczonego wirusa. Podkreślmy zatem wyraźnie: to nie wirus zamykał świątynie, wprowadzał absurdalne przepisy, łamał prawo, zabraniał ludziom pracować bez odszkodowań za utracone biznesy, a wreszcie: to nie wirus skazał dzieci na wegetację w domach, bez kontaktów rówieśnikami. Wszystko to były decyzje rządu i oczekiwałbym, że weźmie on za nie odpowiedzialność.

Oskarżanie o całe zło tego świata wirusa to niestety świadectwo tchórzostwa naszych decydentów. Taka postawa nie przystoi władzy, mieniącej się władzą patriotyczną i odwołującą do najlepszych polskich tradycji.

Będzie się żyło lepiej?

Sam „Polski Ład” to oczywiście nic innego jak plan wydawania unijnych pieniędzy. I to pierwsza rzecz, z jakiej warto zdać sobie sprawę. Stopień uzależnienia naszego kraju od Brukseli jest coraz większy i właśnie – o ironio – w czasach rządów PiS osiągnął kulminacyjny poziom. Otrzymujemy ogromne pieniądze, które wiążę się z jeszcze większym zadłużeniem. Odtrąbianie tego, jako wielkiego sukcesu – bogacenie się na kredyt to przecież żadna zasługa – brzmi nieco łopatologicznie.

Trudno w tym momencie odnosić się do jakiś konkretów, bo wiele z rządowych zapowiedzi ma charakter życzeniowy, jak chociażby budowa domów dla Polaków lub wzrost nakładów na służbę zdrowia i kształcenie nowych lekarzy. Jeśli chodzi o państwowe budownictwo – spuśćmy na to zasłonę milczenia. Po pierwsze, państwo nie umie sobie poradzić nawet z wszechwładzą deweloperską, a po drugie, obietnice o wielkich programach budowy mieszkań słyszmy już od lat. Osobiście cieszy mnie, że niewiele z tego wychodzi, bo nie wierzą w skuteczność rządowych inwestycji. Ale nie oznacza to, że nie denerwują mnie kolejne zapewnienia premiera Mateusza Morawieckiego, że tym razem to już na pewno się uda. Choć oczywiście budowa domu bez zezwolenia i całej towarzyszącej temu absurdalnej biurokracji, jawi się jako istotna zmiana. Nie uwierzę jednak, dopóki nie zobaczę.

Co do nakładów na służbę zdrowia, obawiam się, że tu nie tyle problemem są pieniądze, ile niedrożny system. A ten raczej nie ulegnie zasadniczej zmianie. Kształcenie lekarzy z kolei to program rozpisany na lata i składanie dzisiaj obietnicy w rodzaju „wykształcimy zastępy medyków”, to pisanie placem po wodzie. Nikt tego nie zdoła rozliczy.

Pozytywnie wybrzmiało podniesienie progu podatkowego dla gorzej zarabiających do 120 tysięcy, czy wyższa kwota wolna od podatku. Przeraża z kolei zapowiadana przez Jarosława Kaczyńskiego ujednolicenie formy zatrudnienia. Jeśli to ma stanowić pomoc dla przedsiębiorców, to naprawdę nie wiem, w jaki sposób nasze państwo rozumie dobro przedsiębiorców.
Rząd nie ma też pojęcia, co zrobić z polską polityką prorodzinną. Niewiadomo jak będzie działał „elastyczny program kapitału rodzinnego” – 12 tys. złotych do wykorzystania między 18. a 36. miesiącem życia dziecka – wszak, jak pokazało fiasko programu „500 plus” w demografii problemem nie są pieniądze, lecz zmiany kulturowe. Nie jest to zresztą żadne odkrycie. Przecież jednak z większych „eksplozji demograficznych” ostatnich dekad miała miejsca w latach 80., gdy sytuacja ekonomiczna kraju była tragiczna.

Wydaje się, że kwintesencją „Polskiego ładu” jest jego logo – kontur granic naszego kraju, z siecią rozchodzącą się z jego centrum. Odgórnie zaprojektowany pomysł na konstrukcję Polski – to zamysł polskiego rządu. A wszystko dzięki ogromnym kredytom. Pamiętajmy, że rząd daje, ale nie daje ze swoich pieniędzy. A to oznacza, że szybko nam też zabierze. A właściwie już zabiera, co widzimy nie tylko w nowych podatkach, ale też rosnącej inflacji. Nie dajmy się zatem nabrać pięknym słowom prezesa PiS czy premiera Mateusza Morawieckiego. Za wszystkimi obietnicami, stoją bowiem realne zagrożenie dla naszej zamożności i wolności. To nie państwo zbuduje nam domy i zapewni byt, ale my sami musimy to zrobi. Wszystko inne to czysta utopia.

Tomasz Figura

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(63)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie