4 czerwca 2021

Niezaszczepiony. Parias XXI wieku

(fot. PCh24.pl)

Na naszych oczach wykształca się nowa kategoria ludzi, wobec której zapanowało ciche przyzwolenie na stopniowe wyrzucanie jej poza nawias życia społecznego. Od stosowania szantażu emocjonalnego, przez obrzucanie inwektywami, po zapowiedź poważnych represji; w tej nieczystej walce wszystkie chwyty są dozwolone.

Zapędzając do masowych szczepień, rządzący przekupują nieprzekonanych przeróżnymi marchewkami; niektóre bardziej skuteczne (jak certyfikaty „ułatwiające” wyjazd na wakacje), inne wręcz absurdalne (loterie). Jednak za plecami cały czas chowają kij, którym – w razie potrzeby – nie zawahają się uderzyć najbardziej krnąbrnych i upartych. Póki co, ze smyczy spuścili wściekłe psy w postaci dziennikarzy i ekspertów, których szczekanie (bo często nie można tego określić inaczej) ma przywołać stado do porządku.

O ile jeszcze jakiś czas temu, rządowi faworyci rywalizowali o miano autora najbardziej nielogicznej wypowiedzi, teraz prześcigają się w konkursie na największego zamordystę. Niezaszczepionych określano „pasożytami”, domagano się wprowadzenia dla nich godziny policyjnej, zakazu przemieszczania między województwami, wzywano do obarczania ich kosztami leczenia przeciw COVID-19 czy uwrażliwiano, by każdymi dostępnymi metodami „nie dano im szansy na zakażanie innych”.

Wesprzyj nas już teraz!

Niechętni szczepieniu pracownicy mierzą się już ze zwolnieniami, a ci, którym udało się tego uniknąć wytykani są palcami. Wobec nich nie obowiązuje zasada dbania o „przyjazną atmosferę”, a determinacja pracodawcy w „powracaniu do normalności” przewyższa obawę związaną z przegraną w sądzie pracy.

Studenci zachęcani są do szczepień bez dowodu uzyskania odpowiedniego wywiadu medycznego (dyletanctwo służby zdrowia w tej kwestii to już inny temat), a niezaszczepieni żacy w niektórych przypadkach mogą pożegnać się z praktykami czy ćwiczeniami terenowymi. Zresztą, czego innego spodziewać się po władzach uczelni, które – mimo braku przepisów w tym zakresie – traktują szczepienia jako obowiązkowy gest solidarności. Kiedy w lecie ruszą szczepienia dzieci od 12. roku życia, podobnego podejścia będzie można się spodziewać również w szkołach.

Podobnie ma się rzecz z segregacją sanitarną związaną z prowadzeniem certyfikatów kowidowych. W tej kwestii można wiele znieść, ale do szewskiej pasji doprowadza człowieka zarzekanie się, że nowe rozwiązania nie są obowiązkowe, przy jednoczesnych obietnicach przywilejów dla zaszczepionych. Wyjątkową bezczelnością jest zamykanie wszystkiego na cztery spusty, utwierdzanie w przekonaniu, że tak już pozostanie, utrudnianie dostępu do podstawowych usług i czynności za pomocą bezprawnych – a co ważniejsze – zupełnie nieskutecznych i nieefektywnych w zatrzymywaniu transmisji wirusa rozwiązań, a kiedy pojawi się rozwiązanie premiujące wybraną grupę społeczną, nazywanie tego „ułatwieniem”.

Szczepionkowa propaganda idzie szeroką ławą, wyrzucając poza nawias społeczny dziennikarzy starających się po prostu wykonywać swoją pracę – czyli zadawać pytania, a nie przytakiwać rządowi w każdym zdaniu. W emocjonalny szantaż angażują się też niektórzy ludzie Kościoła, ukazując sprzeciw wobec zastrzyku nawet jako „grzech przeciwko V przykazaniu”. Mimo wyraźnych wytycznych w tym zakresie Watykanu, co prawda zachęcających do szczepień, ale przestrzegających przed wprowadzaniem takiego obowiązku, znajdą się publicyści katoliccy przekonujący do słuszności wprowadzania segregacji sanitarnej.

To wszystko przy niebywałej tolerancji dla tego typu postaw. Dziennikarze, influencerzy, publicyści czy nawet przedstawiciele świata nauki mogą bezkarnie ciskać w ludzi inwektywami, odżegnywać od „pasożytów” i „koronaidiotów”, jeżeli tylko celem ataków są ludzie nie chcący brać udziału w medycznym eksperymencie, za których skutki nie chcą brać odpowiedzialności nawet firmy ubezpieczeniowe.

Słuchający tego, zaczynają w taki sposób traktować się wzajemnie. Przykładowo, w mediach społecznościowych pojawiła się moda na fotografowanie się z certyfikatem szczepienia, przy obowiązkowym zamieszczeniu żartu z „czipów”, „loginów”, czy „Gatesa” – mających w zamyśle wyśmiać „zwolenników teorii spiskowych”. Jak widać, nazistowska strategia wymyślania „Polish jokes” (żartów o głupim Polaku) ma się doskonale również i dzisiaj.

Tak jak każdy ma prawo do leczenia (w tym poddawania się szczepieniu), tak nikt nie ma prawa przymuszać do określonej terapii wszystkich dookoła, pod pretekstem własnego bezpieczeństwa. W przeciwnym wypadku wchodzimy na drogę niebezpiecznego precedensu, który może doprowadzić do powstania całej kategorii osób FAKTYCZNIE pozbawionych podstawowych praw i swobód, nawet jeżeli litera prawa będzie stanowić inaczej. Zastanówmy się; kiedy na jesień wszyscy jak jeden mąż znowu założymy maski i weźmiemy udział w kolejnej odsłonie lockdownowej zabawy, w czyją stronę skieruje się gniew zaskoczonych i rozczarowanych?

Piotr Relich

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(77)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie