Narażanie życia i zdrowia innych ludzi jest rzeczą bardzo poważną. Gorzej może być, gdy w grę wchodzi życie wieczne. A z taką sytuacją, wraz z rozwojem „walki z koronawirusem”, zaczynamy mieć coraz częściej do czynienia! Segregacja sanitarna w kościołach, bo o niej mowa, musi oburzać i budzić sprzeciw. Musi też zostać zatrzymana, zanim będzie za późno.
Nie można uzależniać dostępu do Sakramentów Świętych od tego czy ktoś się zaszczepił czy nie. I w tym miejscu winniśmy zakończyć ten tekst. Bo sytuacja nie pozostawia miejsca na dyskusję. Niestety, coraz częściej słyszymy, że duszpasterze wykluczają niezaszczepionych wiernych z życia parafii oraz limitują im dostęp do Mszy Świętej oraz sakramentów! Patrząc na tego rodzaju segregacyjne praktyki, tylko z punkty widzenia funkcjonowania w państwie świeckim, to już bez cienia wątpliwości możemy powiedzieć, że tego typu działania są niedopuszczalne. Nie trzeba bowiem zagłębiać się w meandry prawne, by zauważyć, że zarówno wprowadzanie segregacji, a także sposoby ich egzekwowania, rodzą duże wątpliwości natury prawnej.
Tyle grunt cywilny. Tu jednak chodzi o coś więcej. Chrystusowy Kościół, wraz ze Sakramentami Świętymi, jest bowiem drogą do zbawienia. Do życia wiecznego w chwale Pana. A do czego doprowadzi segregacja sanitarna wiernych? Dla nich nie ma już Dobrej Nowiny? To niedopuszczalne!
Wesprzyj nas już teraz!
Czy osoby chore bez paszportu kowidowego nie zasługują na pojednanie z Bogiem albo sakrament namaszczenia? Czy człowiek, który zbłądził w życiu, szukający pokoju serca, ale bez świadectwa o szczepieniu nie może klęknąć w konfesjonale? Czy katolik pragnący służyć innym, choćby uczynkami miłosierdzia, bez specjalnego zaświadczenia nie może ruszyć się z domu? Czy Lud Boży od teraz dzieli się na zaszczepiony i niezaszczepiony? Czy ma się gromadzić na modlitwie wedle takiego podziału? A może nieszczepieni mają już nie przekraczać progu świątyni?
Jeśli Państwo sądzicie, że stawiane tu pytania są przesadzone, że są wydumane – jesteście w dużym błędzie. W Polsce, (tak!) w polskich parafiach podejmowane są decyzje wychodzące daleko poza nakazy państwowe. Decyzje, których efekt może kogoś kosztować wieczność. Tę wieczność, do której wieść mają wiernych duszpasterze – bez względu na ich stan zdrowia, portfela…
Tymczasem segregacja wiernych trwa! Oto kilka przykładów.
Choć miejsce wydawać by się mogło zdumiewające, bo chodzi o wrocławskie środowiska Tradycji [*], to jednak tam – jak czytamy na stronach duszpasterstwa – reżim sanitarny odcisnął mocne piętno. Jeszcze w październiku 2020 roku osoby, które nie mogły nosić maseczek, były kierowane do osobnego „sektora”. Miały zajmować „wydzielone miejsca na pojedynczych ławkach na końcu kościoła”. Bo „nieprzestrzeganie obowiązujących zasad naraża zdrowie i życie nas wszystkich oraz zamyka możliwość uczestnictwa w mszach dla osób, które pragną w możliwie jak najbardziej bezpiecznych warunkach przebywać i modlić się w przestrzeni kościoła”. Na tym nie koniec. Bowiem osoby, które „nie chcą podporządkować się reżimowi sanitarnemu i postawionym wymaganiom” zostały poproszone o to, by „pozostały w swoich domach”. „Niniejsze zarządzenia proszę przyjąć w duchu posłuszeństwa i odpowiedzialności za zdrowie i życie bliźnich” – czytamy.
Bielsko – Biała. Czerwiec 2021. W ogłoszeniach parafialnych duszpasterze przypominają o konieczności zajmowania wyłącznie miejsc oznaczonych. „Jeśli zauważymy, że wszystkie oznaczone miejsca są zajęte musimy opuścić kościół” – czytamy. I ze zdumieniem odkrywamy, że osoby zaszczepione traktowane są lepiej niż osoby wspólnie zamieszkujące. Bowiem, jak czytamy: „jedno oznaczone miejsce może też zająć cała rodzina, a także osoby zaszczepione”. Na jakiej podstawie? Ale na tym nie koniec. Bo proboszcz zarządził, że na spotkanie parafialnego Caritas przyjść mogą tylko zaszczepieni. „Niezaszczepieni niech pozostaną w domu” – głosi komunikat.
Kowidowy szał przedostał się też „wyżej”. Oto biskup sosnowiecki 29 maja 2021 roku wydał komunikat, w którym opisał zasady pielgrzymowania na Jasną Górę. Okazuje się, że przy zapisach obowiązują dwie listy: „Na jednej zapisujemy tylko osoby zaszczepione, które przy zapisywaniu się okażą potwierdzenie otrzymania pełnego cyklu szczepień przeciwko COVID-19 szczepionką zarejestrowaną w Unii Europejskiej. To potwierdzenie (wersja papierowa lub elektroniczna) pielgrzym musi mieć przy sobie w trakcie pielgrzymki. Na drugiej liście zapisujemy osoby niezaszczepione”. Dalej mowa o zaleceniach Sanepidu i limicie 300 niezaszczepionych pątników… A wszystko to w zgodzie z wytycznymi GIS dla ruchu pielgrzymkowego.
Na tym nie koniec. Po decyzji rządu o złagodzeniu limitów w kościołach od 13 czerwca, sam szef KEP dziękował za taki scenariusz. W dobrym słowie nie ma nic złego. Tyle tylko, że w nowe limity – jak postanowił rząd – nie będą wliczani zaszczepieni. Arcybiskup cieszy się, że wierni liczniej będą mogli uczestniczyć w Mszach świętych. To zrozumiałe. Ale jak i na jakiej podstawie Kościół niby ma realizować zarządzaną właśnie segregację sanitarną? Będą sprawdzane zaświadczenia ze szczepień? Episkopat winien tu raczej wyrazić (co najmniej) swoje zaniepokojenie, a jeszcze lepiej sprzeciw wobec prób wprowadzania selekcji – w ogóle – nie tylko w kościołach.
Sytuacja związana z obostrzeniami wirusowymi zaczyna szybko zbliżać się do stanu paranoi. Potwierdzać to może przypadek jednej z otwockich parafii. Tam duszpasterze – jak ogłosili – owszem, udają się do chorych z sakramentami, ale jest jeden warunek… Zgłoszeni do wizyt parafianie muszą być zaszczepieni! To, że źle się dzieje, wiedzieliśmy już wcześniej. Bo docierały do nas informacje, że z uwagi na ograniczenia koronawirusowe kapelani w szpitalach czy zakładach karnych nie mogli pełnić swojej posługi. Widzieliśmy też obrazki, jak kapłani w bezpiecznym stroju i przez zamknięte drzwi próbowali posługiwać chorym – być może w ostatnich dniach ich życia!
Nie będziemy teraz oceniać czy władza kościelna mogła zrobić coś więcej. Pytanie dziś jest inne. Co władza kościelna zamierza zrobić w sprawie rozpoczynającej się selekcji sanitarnej wiernych w kościołach? I nie mówimy tu o jakimś stanie zagrożenia życia, bo na modlitwę przychodzą dziś ludzie zdrowi (miesiące epidemii wyczuliły obywateli na to, by osoby z objawami choroby pozostawały w domu). Mówimy o wykluczaniu osób zdrowych, ale niezaszczepionych. I to wykluczanych przez samych kapłanów – często z ich własnej inicjatywy i niezrozumiałej kowidowej nadgorliwości.
Mamy obecnie ok. 9 mln osób po przyjęciu dwóch dawek preparatów przeciwko COVID-19. Czy chcemy, by wkrótce tylko oni (i kolejni „wyszczepieni”) mieli prawo do sakramentów? Przecież do tego zmierzamy, godząc się dziś na jakikolwiek przejaw segregacji sanitarnej. To będzie następny krok! Może więc nie ma sensu cieszyć się z „lepszych” limitów wiernych w kościołach, skoro niebawem okaże się, że niezaszczepieni nie będą mogli przekroczyć ich progów – czy to z państwowego, czy to z kościelnego ukazu.
Czas zatem na zdecydowaną i szybką reakcję Pasterzy. Póki pandemiczne, złe praktyki nie staną się w kościołach zwyczajem. O zbawienie dusz tu idzie!
Marcin Austyn
[*]Po naszej publikacji Duszpasterstwo Wiernych Tradycji Łacińskiej w Archidiecezji Wrocławskiej przesłało nam stanowisko, w którym nie zgadza się z naszą oceną sytuacji. Poniżej zamieszczamy jego pełną treść, wraz z opisanymi wyżej ogłoszeniami zamieszczonymi na stronie Duszpasterstwa.