22 czerwca 2021

Ambasadorzy udawanej tęczy. Czyli dyplomatyczna hucpa na „paradę dumy”

Fałszywa narracja środowisk LGBT+ o prześladowaniu w rzeczywistości głośnej i opresyjnej mniejszości, zyskała kolejne wsparcie. Inicjatywę warszawskiej „parady dumy” wsparli liczni ambasadorzy. Niby chodzić ma o równość, niedyskryminację i tolerancję, a w rzeczywistości trwa ostra, ideologiczna wojna z tradycją. Czy tym razem MSZ wezwie zagranicznych dyplomatów na dywanik?

O sprawie w programie Prawy Prosty Plus rozmawiali goście Łukasza Karpiela – prof. Grzegorz Kucharczyk i Łukasz Warzecha. Przypomnijmy. Organizowany przez środowiska LGBT+ „marsz równości” w Warszawie zyskał nie tylko poparcie rodzimych polityków, ale też i ambasad. Postulaty tej ideologicznej hucpy wymierzonej w tradycyjny porządek społeczny poparli dyplomaci z takich ambasad jak amerykańskiej, francuskiej, niemieckiej, kanadyjskiej, norweskiej, szwedzkiej czy irlandzkiej.

Łukasz Warzecha przypomniał, że przed laty w popieraniu parad równości prym wiodła dyplomacja brytyjska. Wówczas skierował zapytanie do brytyjskiej ambasady, w którym chciał wyjaśnień powodów i podania podstaw takiego zaangażowania się brytyjskiej dyplomacji w sprawy goszczącego państwa. Bowiem tego rodzaju aktywność jest wspieraniem jednej strony konfliktu ideologicznego w państwie przyjmującym, co jest w sprzeczności z ograniczeniami jakie na ambasadorów nakłada Konwencja Wiedeńska o stosunkach dyplomatycznych.

Wesprzyj nas już teraz!

Foreign Office wykonało taki manewr, że odesłało mnie z pytaniami do ówczesnego ambasadora Robina Barnertta (..) Ten udzielił mi odpowiedzi, z której absolutnie nic nie wynikało. Poza formułkami, że jest to wspieranie demokracji, praw człowieka itd. Pytałem wówczas FO czy ambasada brytyjska jest równie aktywna we wspieraniu praw osób LGBT w krajch takich jak Arabia Saudyjska. Odpowiedzi w tym zakresie nie było – mówił Warzecha.

Jakie zatem motywacje przyświecają ambasadorom? – Nie do końca jestem w stanie to zrozumieć. Z mojego punktu widzenia jest to złamanie konwencji wiedeńskiej. To jest mieszanie się w sprawy państwa przyjmującego. To jest mniej więcej tak, jakby polski ambasador w Berlinie poszedł w  marszu organizowanym przez AfD pod postulatami antydyskryminacyjnymi. Przecież zostałoby to przyjęte przez państwo przyjmujące jako jednoznacznie, jako coś czego wprost zakazuje konwencja – dodał.

Warto zauważyć, że konfliktowi temu towarzyszy ogromna hipokryzja. Dyplomaci bowiem tłumacza się, że to nie chodzi o żaden konflikt polityczny, tylko o wspieranie różnorodności, tolerancji i praw człowieka. A to odbiega od rzeczywistości i prawdziwych celów ruchu LGBT+.

Cenię sobie tych uczestników ruchu LGBT, a są tacy, którzy mówią wprost: naszym celem jest zdegradowanie roli tradycyjnej rodziny, bo uważamy że jest ona zła, naszym celem jest wprowadzenie daleko idących zmian obyczajowych, bo uważamy, że taka obyczajowość jaka jest teraz jest zła. Ci ludzie przyznają otwarcie: tak, to jest ostry spór ideologiczny, a nie jakaś tam obrona tolerancji i równości. Takich przeciwników szanuję. Nie szanuję tych, którzy twierdzą, że oto konserwatyści nastawiają się wrogo, a przecież tu nie chodzi o nic złego, tylko – tu odwołam się do słynnej frazy – o „odwiedzanie się w szpitalach i dziedziczenie”. No nie! Nie o to tutaj chodzi – podkreślił Łukasz Warzecha.

Odnosząc się to tej kwestii prof. Grzegorz Kucharczyk przyznał, że mamy dziś do czynienia z takim opisem rzeczywistości, że ktoś z zewnątrz mógłby odnieść wrażenie, że w Polsce jest jakaś opresyjna większość, która degraduje, poniża, narzuca swoje wzorce kulturowe tej biednej, prześladowanej mniejszości, która ukrywa się pod literkami LGBTI. – Tymczasem każdy uczciwy obserwator życia społecznego dostrzega, że jest odwrotnie. W natarciu i dominującą stroną są właśnie te środowiska ukrywające się pod tymi literkami – zauważył.

Jako przykład profesor podał środowiska teatralne, kulturalne. Nietrudno dostrzec kto tam rozdaje karty, kto tworzy kanały dystrybucji społecznego szacunku, z czym związane są także profity materialne.

Jako historyk mogę pokazać pewną analogię. Był już czas w historii Rzeczypospolitej, kiedy obcy ambasadorzy ingerowali w sprawy polityczne państwa polskiego, wykorzystując pretekst kulturowy. W końcu XVIII wieku zatroskani o rzekomo gwałconą tolerancję wyznaniową wobec mniejszości wyznaniowych w Rzeczypospolitej, ambasador Rosji i ambasador Prus podjęli skuteczną akcję, by poszerzać obszar tolerancji, co spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem ze strony Woltera. Jak wiadomo zabezpieczeniem praw dysydentów ostatecznie była konwencja rozbiorowa podpisana w Petersburgu w 1772 roku, który miał definitywnie zabezpieczyć prawa mniejszości wyznaniowych. Także mamy precedensy udziału ambasadorów państw obcych, wtedy też sojuszniczych – dodał prof. Kucharczyk.

Goście Łukasza Karpiela zastanawiali się czy i jak na nadaktywność ambasadorów zareaguje polski MSZ. Wszystko jednak wskazuje, że takiej reakcji nie będzie. Nadal ministerstwo będzie udawało, że nic się nie stało, że jest to prywatna inicjatywa jakichś ambasadorów.

A jak pokazują ostatnie lata, do takiego ideologicznego zaangażowania dyplomatów Amerykańskich wcale nie była potrzebna zmiana w administracji USA. Była już ambasador tego kraju w Polsce, Georgette Mosbacher, również wspierała ten wymiar kulturkampfu. To ona, jak przypomniał prof. Kucharczyk, mówiła, że Polska jest po złej stronie historii.

Goście programu Prawy Prosty Plus ocenili, że niestety – wzorem lat ubiegłych – nie należy spodziewać się reakcji MSZ. Tymczasem, jak mówił Łukasz Warzecha są narzędzia do podjęcia działań.

Aktywność ambasad w czerwcu nie trwa od tego roku. Jest to minimum pięć lat. I w tym okresie nie było żadnej reakcji polskiego MSZ na tego typu działalność ambasadorów. A MSZ dysponuje różnego rodzaju środkami dyscyplinującymi wobec przedstawicieli obcych państw, choćby wezwanie ambasadora do złożenia wyjaśnień – mówił publicysta.

Co prawda w tym roku pojawił się wpis wiceministra spraw zagranicznych uderzający w ambasadora Niemiec, ale wydaje się, że była to część stałej narracji obozu rządzącego, że Niemcy są złe, podczas, gdy ambasada Niemiec była jedną z wielu ambasad, które biorą udział w tej ideologicznej hucpie.

Czy można zatem liczyć na zmianę obecnej sytuacji? Niestety, to co obserwujemy nie napawa optymizmem. Spójrzmy tylko na trwające „obwoźne” Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, Euro2020. Jak zauważył prof. Kucharczyk, nowa świecka tradycja klękania w hołdzie marksistowskiej ideologii kryjącej się pod innymi literkami, tym razem BLM, ma się całkiem dobrze, a na imprezie pojawiają się też akcenty wspierania ruchu LGBT+. Wszystko to – jak zauważył prof. Kucharczyk – podszyte jest „mega hipokryzją”, bo wystarczy zauważyć, że jednym ze sponsorów Euro202 jest TikTok, produkt firmy pochodzącej z państwa, w którym „agenda praw człowieka nie należy do priorytetów”.

MA

Zobacz cały program:

WARZECHA, KUCHARCZYK, KARPIEL: EURO 2020 tylko dla WYBRANYCH? Sekrety E-MAILI Dworczyka!

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(9)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie