Choć w mniejszym stopniu niż przed rokiem, nadal wielu rodaków tradycyjnie spędzających urlopy poza granicami Ojczyzny z oczywistych względów zostanie w Polsce. Zarówno oni, jak i ci, którzy niezależnie od okoliczności mają w zwyczaju odkrywać piękno naszego kraju, mogą wiele przegapić, jeśli nie będą otwarci na to, co na pozór nie jest szczególnie spektakularne.
Kościoły parafialne, kolegiaty, bazyliki, katedry, zgromadzenia zakonne. Ponad 1000 lat istnienia katolickiej wiary na ziemiach polskich pozostawiło – i nadal pozostawia – liczne ślady kultury materialnej. Oczywiście zabytki z czasów wczesnopiastowskich należą do skrajnej rzadkości, jednak – powiedzmy to szczerze – mimo tego w wielu polskich miastach, miasteczkach, a nawet wioskach odnajdziemy zabytkowe świątynie starsze niż… Stany Zjednoczone. Nie o ich wiek tu jednak przede wszystkim chodzi, ale także o całe bogactwo znaczeniowe z nimi związane.
W zasadzie od początków aż do czasów nam bliskich twórcy architektury sakralnej dbali o to, by ich dzieła były zarówno piękne, jak i czytelne (dziś oczywiście także buduje się takie świątynie, jednak niekiedy przychodzi nam oglądać konstrukcje zarówno nietypowe, jak i niezrozumiałe bez specjalistycznego opisu). Efektem historycznego podejścia do wartości, jaką jest piękno, są rozmaite style i niezwykła różnorodność. To właśnie dlatego nawet jezuickie kościoły doby baroku budowane na wzór rzymskiego Il Gesù – choć od razu powiedzą nawet osobie odległej od znajomości sztuki, z jakim stylem ma do czynienia – różnią się między sobą, a ich poznawanie nigdy nie będzie nudne. A mowa przecież li tylko o jednym nurcie!
Wesprzyj nas już teraz!
Tymczasem sakralne budownictwo katolickie w Polsce oferuje nam niezapomnianą podróż przez średniowieczne świątynie romańskie z charakterystycznymi maleńkimi oknami, przez wysokie ceglane bazyliki doby gotyku z typowymi, strzelistymi oknami z witrażami, renesansowe kościoły i kaplice z rzeźbami zmarłych w pozie sansovinowskiej, niejako śpiącymi w oczekiwaniu na zmartwychwstanie, w końcu przez rzeczony wyżej barok, po klasycyzm, XIX wieczne style „neo”, secesję i rozmaite przykłady architektury XX wieku, z tradycjonalizmem, modernizmem i postmodernizmem włącznie. I choć nie każdy musi zachwycać się wysokimi czołami Maryjnych figur czasów gotyku, w stylu Madonny z Krużlowej albo podążać śladami budownictwa wczesnopiastowskiego, to i tak jest z czego wybierać – każdy znajdzie coś interesującego dla siebie!
Wystarczy tylko mieć oczy szeroko otwarte i nie zamykać się na zwiedzanie miejsc na pozór nieatrakcyjnych. Ileż bowiem razy przejeżdżaliśmy przez jakąś miejscowość, w której brązowe znaki drogowe informowały nas o starodawnej genezie miejscowego kościółka parafialnego i ileż razy taką wiedzę ignorowaliśmy. To błąd! Wszak być może w ten sposób zmarnowaliśmy jedyną w życiu okazję, by zobaczyć jakieś miejsce, jakiś niezwykły ołtarz, niepowtarzalny obraz, szczególną dzwonnicę.
Przykładowo: czy wiedzieliście Państwo, że w kościele pw. Świętego Rocha w Boczkach Chełmońskich, niedaleko od drogi łączącej dwa wielkie polskie miasta – Łódź i Warszawę – a zarazem niejako między Łowiczem a Sochaczewem, znajduje się niepowtarzalny feretron prezentujący Trójcę Świętą z… jedną głową o trzech twarzach? Taki sposób prezentowania Trzech Osób Boskich należy do rzadkości, jednak nie jest ewenementem. Wyjątkowe jest natomiast to, że dzieło z terenów obecnego województwa łódzkiego powstało… po wprowadzonym przez Kościół zakazie tworzenia takich obrazów (co wiązało się m.in. z wyśmiewaniem ich przez protestantów czyniących niestosowne porównania do postaci z antycznej mitologii greckiej). Potępienie takich wizerunków łączymy z Soborem trydenckim oraz papieską bullą z pierwszej połowy XVII wieku. Tymczasem dzieło z Boczków Chełmońskich powstało w roku 1768, a więc w czasie wybuchu Konfederacji barskiej. A więc bluźnierstwo? Sprzyjanie heretykom? Niechęć do posłuszeństwa Kościołowi i papieżowi? Przeciwnie. Wskazuje się, że najpewniej wiadomość o takim zakazie najzwyczajniej w świecie nie dotarła ani do autora dzieła, ani fundatora.
Ależ historia! Pasjonujące, prawda? A mówimy przecież o dziejach związanych ze średniej wielkości wioską! Tymczasem liczba budowli sakralnych oraz, szerzej, związanych z Kościołem – od tych najmniejszych, kapliczek oraz kaplic cmentarnych, przez kościoły, kolegiaty, bazyliki i po katedry oraz zabudowania zakonne – to w skali całego kraju kilkanaście tysięcy obiektów. Mamy więc co odkrywać, co poznawać, gdyż z każdym, nawet na pozór nudnym miejscem, wiąże się niesamowita historia, którą – dzięki dobrodziejstwu internetu – często prezentują nam lokalni pasjonaci.
Jednak nawet przy najszczerszych chęciach nie wszędzie uda nam się dotrzeć – wszak niczyj urlop nie jest z gumy. Niektóre, wybrane zabytki sztuki katolickiej w Polsce poznać możemy natomiast dzięki wspaniałej serii filmów przygotowanych przez PCh24. Cykl „Perły polskiego katolicyzmu” wraca po rocznej przerwie i podobnie jak w roku 2020 umili czytelnikom i widzom portalu okres wakacji, jednocześnie inspirując do samodzielnego eksplorowania Ojczyzny. Warto więc oglądać nowe produkcje i wspierać ich powstawanie.
Michał Wałach