Kolektyw o nazwie „12 drag queens Herkulesa” wystawia swoje widowisko w protestanckim miejscu kultu na terenie stolicy Alzacji. Zbór został na ten czas zamieniony na teatr. „To co najmniej zagmatwana koncepcja” – stwierdza eufemistycznie tygodnik „Valeurs”.
W czwartek 2 czerwca protestanckie miejsce modlitw Saint-Guillaume w Strasburgu stało się sceną dla kabaretowych występów tzw. drag queens, czyli osób udających przedstawicieli przeciwnych płci. Specjalnie to nie dziwi, bo wspomniane miejsce jest już znane ze swojego zaangażowania we wspieranie ruchu LGBTQ. Niejako specjalizuje się w tej ostatniej literce i raz w tygodniu gości queerów na „chwilę dzielenia się i modlitwy”. Otwarcie drzwi zboru dla występów „12 travelos of Herkules”, to zapewne konsekwencja strategii „przesuwania linii” społecznej akceptacji. – To wyraz naszego pragnienia powitania wszystkich (…), bo osoby LGBT są źle traktowane – twierdzi miejscowy pastor Daniel Boessenbacher.
Wesprzyj nas już teraz!
Pseudonimy członków grupy są dość frywolne – Rubis Camionnette, Chipolatata, Coco Mojit. Spektakl był „zaangażowany” i trwał 1,5 godziny. Był częścią 5. edycji festiwalu Strasbourg Démostratif. Ma on wspierać „nowe rodzaje sztuki scenicznej” we współpracy z Uniwersytetem w Strasburgu. Protestancka „otwartość” specjalnie tu nie dziwi i wpisuje się też w politykę miasta, które wspiera ideologię LGBTQI+ od lat. Stworzono tu nawet „strefą wolności” dla wszystkich tych kategorii.
Takie pomysły „stref wolności” są upowszechniane we Francji od ubiegłego roku. Gorsząca inicjatywa została podjęta w kwietniu 2021 w bretońskim mieście Quimper, które ogłosiło się „strefą wolności dla osób LGBTQI+”. Za jego przykładem poszło miasto Vannes z hasłem Vannes pour tous („Vannes dla wszystkich”), a później Rennes, Nantes, Brest i wiele innych. Ideologiczna zaraza dotarła też do Strasburga. Warto dodać, że miała to być odpowiedź radnych z tych miast na próby obrony przed tęczową ekspansją ze strony niektórych samorządów polskich i węgierskich. Zresztą wielu radnych odizolowało się pod tej inicjatywy uważając ją za „chwyt reklamowy” i „działania czysto pijarowskie”.
BD