„Niemiecki kierowca stracił pracę po tym, jak próbował siłą usunąć z drogi aktywistów klimatycznych. To jednak nie koniec jego kłopotów. Wyrok sądu sprawi, że zablokowano mu możliwość wykonywania zawodu”, informuje w środę na łamach serwisu Interia.pl Adam Majcherek.
W połowie lipca w niemieckim Stralsund eko-terroryści nazywani dla niepoznaki „aktywistami klimatycznymi” zablokowali drogę w ramach „walki ze zmianami klimatu”. Sfrustrowani kierowcy próbowali usunąć protestujących z drogi, ale ci za każdym razem wracali. W pewnym momencie kierowca jednej z ciężarówek stojących na zablokowanej drodze… zaczął jechać przed siebie. Protestujący nie ustąpił i ciężarówka przepchnęła go około metra, po czym zatrzymała się.
Całe zdarzenie zostało nagrane i opublikowane w Internecie. „Jak szybko ustalono, kierujący ciężarówką pracował w firmie będącej podwykonawcą koncernu Air Liquide. Rzecznik prasowy niezwłocznie poinformował Niemiecką Agencję Prasową, że takie zachowanie jest niedopuszczalne, niezależnie od opinii na temat samego protestu. Jednocześnie firma zażądała, by kierowca uwieczniony na wideo nigdy więcej nie wykonał dla niej żadnej usługi. Bezpośredni pracodawca kierowcy ciężarówki przystał na ten warunek”, czytamy.
Wesprzyj nas już teraz!
Sprawa trafiła do sądu, który wydał niejednoznaczny wyrok. Z jednej strony sędzia orzekł, że „nie da się potwierdzić, iż kierowca z całą pewnością widział potrąconego, który usiadł bezpośrednio przed autem po tym, jak wcześniej został usunięty siłą z drogi”. W związku z tym nie można go ukarać za „narażenie protestującego na uszkodzenie ciała”.
Kierowca został jednak uznany winnym „naruszenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym”. Został ukarany mandatem w wysokości 1800 euro oraz czteromiesięcznym zakazem prowadzenia samochodów.
Źródło: Interia
TG
NADCHODZI ZIELONY KOMUNIZM? Warzecha, Cukiernik i inni obnażają kłamstwo ZIELONEJ TRANSFORMACJI!