Rok 2025 zostanie zapamiętany jako rok destabilizacji porządku międzynarodowego przez trzy główne mocarstwa, to jest Stany Zjednoczone, Chiny i Rosję, a także jako rok formowania się innych mechanizmów globalnego zarządzania za sprawą tak zwanych średnich i regionalnych potęg.
Think tank Council on Foreign Relations, który od kilkudziesięciu lat promuje system globalnego zarządzania, wskazuje, iż w 2025 r. coraz więcej do powiedzenia w polityce międzynarodowej miały mocarstwa średnie, takie jak Brazylia czy Republika Południowej Afryki, którym udało się wzmocnić swoją pozycję w organizacjach międzynarodowych.
Jednocześnie Stany Zjednoczone, Chiny i Rosja kontynuowały zakłócanie porządku zbudowanego po II wojnie światowej.
Wesprzyj nas już teraz!
Paradoksalnie, dzięki mocarstwom średniej wielkości udaje się utrzymywać stabilność globalnego zarządzania.
Esther Brimmer zauważa, że „w obliczu odradzającej się rywalizacji mocarstw, przywódcy szukają sposobów na utrzymanie pewnego poziomu współpracy transgranicznej”. Wskazuje, że „sprytne mocarstwa średniej wielkości wykorzystują organizacje międzynarodowe do wzmocnienia swoich narzędzi dyplomatycznych”, a z powodu pilnych wyzwań globalnych dzisiaj „wsparcie mocarstw średniego szczebla jest jeszcze bardziej istotne” dla utrzymania systemu globalnego zarządzania.
Chinom pod przywództwem Xi Jinpinga zarzuciła ignorowanie przepisów i orzeczeń morskich, prowadzenie agresywnych operacji na Morzu Południowochińskim i przyczynienie się do pogłębienia nierównowagi w handlu międzynarodowym poprzez agresywną politykę wspierania eksportu co doprowadziło do nadwyżki mocy produkcyjnych.
Rosji pod przywództwem Władimira Putina wytyka zakłócanie porządku międzynarodowego poprzez bezpośrednie łamanie prawa i zasad Karty Narodów Zjednoczonych, co nastąpiło między innymi wskutek agresji na Ukrainę w 2022 r., „pogłębiając atak na suwerenność Ukrainy rozpoczęty w 2014 r.”
Stanom Zjednoczonym pod przywództwem Donalda Trumpa zarzuca zakłócanie porządku stworzonego po II wojnie światowej i w okresie późniejszym, po zimnej wojnie w latach 90. XX wieku, „wywracając do góry nogami globalny system handlowy, odrzucając długo obowiązującą zasadę najwyższego uprzywilejowania i narzucając zróżnicowane i często zmieniające się stawki celne”. Po prostu Ameryka przestała być orędownikiem wolnego handlu i nie opowiada się już za „zjednoczeniem świata poprzez wspólny dobrobyt”. Administracja Trumpa stosuje obecnie cła jako karę w polityce. Nadto Stany Zjednoczone wycofały się z porozumienia paryskiego i Światowej Organizacji Zdrowia oraz zamknęły Agencję Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego, powodując poważne perturbacje. Przyczyniło się to do zmiany kalkulacji innych państw i nadwyrężyło już i tak obciążony system współpracy międzynarodowej.
W tej nowej rzeczywistości pojawiły się alternatywne mechanizmy globalnego zarządu za sprawą pogłębionej współpracy państw średniej wielkości, a także rozwijają się więzi między już istniejącymi blokami państw, takim jak Organizacja Państw Amerykańskich (OPA), czy blok BRICS obejmujący Brazylię, Rosję, Indie, Chiny i Republikę Południowej Afryki, do którego pretenduje coraz więcej krajów wraz z powstaniem przy BRICS Nowego Banku Rozwoju.
Inne alternatywne struktury, jakie mają powstawać w przyszłości to: minilateralne grupy skupione na ukierunkowanej współpracy w kwestiach globalnego zarządzania. Przykładem takiej grupy o już ugruntowanej pozycji jest grupa G7.
Kolejne rozwiązanie to plurilateralna współpraca państw wchodzących w skład już istniejącej organizacji międzynarodowej, które zdecydują się na pogłębienie więzi w celu utrzymania określonych międzynarodowych standardów i zasad w kwestiach takich jak handel.
Inne rozwiązanie to „multipleksowa” współpraca, o której pisze Amitava Acharyi w książce pt. „The Once and Future World Order”. Wskazuje na kilka poziomów aktywności wielostronnej, z udziałem większej liczby podmiotów, zarówno państwowych, jak i niepaństwowych np. organizacji pozarządowych. Podmioty te mogą wchodzić i wychodzić z różnych struktur, tak jak „widzowie kinowi wchodzą i wychodzą z różnych kin, wyświetlających różne filmy”.
Jeszcze inna forma globalnego zarządu zakłada elastyczność i „zróżnicowaną integrację”. Chodzi o to, że dane kraje tworzące określony system, mogą zdecydować się na udział jedynie w niektórych aspektach jakiejś międzynarodowej struktury. Przykładem jest Unia Europejska i jej strefa euro. „Zróżnicowana integracja” ma „zapewniać pewien stopień niezależności i autonomii, a jednocześnie pozwala państwom na podejmowanie kroków w kierunku większego stopnia integracji”. Proces ten oczywiście zaczyna się od akceptacji podstawowych wartości, by z biegiem lat przerodzić się w ściślejszą integrację, obejmującą coraz więcej dziedzin życia.
Może postępować także minilateralizm, czyli ściślejsza współpraca pomiędzy wybranymi krajami w regionie wynikająca z rosnącej konkurencji. Wiele mniejszych państw może opowiedzieć się za utrzymaniem dotychczasowych struktur globalnego zarządzania, obawiając się niestabilności i rekonfiguracji relacji politycznych, chociaż destabilizacja obecnie postrzegana jest przez duże mocarstwa i firmy technologiczne jako „forma innowacji”.
Brimmer podkreśla, że „przywódcy większości państw chcą przynosić korzyści swoim obywatelom, a nie destabilizować system międzynarodowy jako całość; chcą być jego częścią, a nie go niszczyć. Na przykład wiele państw w Azji Południowo-Wschodniej jest zainteresowanych wspieraniem Agendy ONZ na rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030 oraz działań regionalnych, takich jak Regionalne Wszechstronne Partnerstwo Gospodarcze i Strategia ASEAN na rzecz Neutralności Węglowej. Niektórzy analitycy twierdzą, że aby te podejścia odniosły sukces, decydenci polityczni muszą odrzucić binarne kategoryzacje „przyjaciel-wróg”. Zamiast tego urzędnicy powinni współpracować z różnymi krajami nad różnymi kwestiami w różnym czasie” – czytamy w analizie „The State of Global Governance: Middle Powers and the Search for Stability” zamieszczonej 17 grudnia na stronie cfr.org.
Analityk jest gorącą zwolenniczką utrzymania systemu globalnego zarządzania za pośrednictwem struktur Organizacji Narodów Zjednoczonych, która w jej opinii, „od osiemdziesięciu lat skutecznie zapobiega nowej wojnie globalnej czy atakowi nuklearnemu”.
Wszelkie mniejsze mechanizmy globalnego zarządzania i tak potrzebują fundamentów, pewnych zasad, na których muszą się oprzeć, pewnych struktur dyplomatycznych i prawnych. Dlatego Brimmer oczekuje, że „formalne lub nieformalne, międzynarodowe organizacje międzyrządowe” będą „poważnie traktowały wcześniej wypracowane mechanizmy współpracy w celu zachowania stabilności międzynarodowej.
Źródło: cfr.org
AS