Cięcia w podstawach programowych, ograniczanie kanonu lektur, wyrzucanie z lekcji historii ważnych wydarzeń, a także edukacja obywatelska, seksualna i klimatyczna. To tylko niewielka część z poważnych zagrożeń dla uczniów szkół, serwowana przez lewicową minister Barbarę Nowacką. Przestrzega przed nimi Agnieszka Pawlik-Regulska ze Stowarzyszenia Nauczyciele dla Wolności.
Agnieszka Pawlik-Regulska zabrała głos podczas Ogólnopolskiego Forum Oświatowego. W swoim wystąpieniu zwracała uwagę na fatalne konsekwencje „reform” wprowadzanych przez minister Barbarę Nowacką. Podkreśliła, że konieczne jest przerwanie kierunku zmian w obszarze edukacji. Zwróciła uwagę, że coraz częściej uczniowie są epatowani klimatyzmem, a także innymi ideologiami, a pozbawiani edukacji klasycznej, lektur czy możliwości kształtowania polskiej tożsamości.
Na początku wystąpienia podkreśliła, że już teraz dzieci nie muszą uczyć się na temat Monte Cassino, Solidarności Walczącej czy wydarzeń w Kopalni Wujek. Te tematy nie będą wymagane na maturze. Odrzucono również dziedzictwo duchowe i literackie ks. Piotra Skargi, Stanisława Staszica czy Hugo Kołłątaja.
Wesprzyj nas już teraz!
Pawlik-Regulska wskazała na radykalny spadek poziomu nauczania języka polskiego. Znacząco ograniczany jest kanon lektur, a de facto prowadzi to do tego, że to uczniowie będą decydować o tym, kiedy i co będą czytać.
„Było siedem dużych, obowiązkowych lektur. Nie będzie ani jednej, chyba że coś się zmieni” – mówiła o sytuacji w najmłodszych klasach. „Z kolei w klasach siedem – osiem z dziewięciu dużych lektur proponują zostawić trzy, a reszta jest do wyboru” – dodała mówiąc, że z kanonu znika „Zemsta” Aleksandra Fredro.
Szefowa Stowarzyszenia Nauczyciele dla Wolności wskazywała, że lektury kształtują naszą tożsamość narodową. Pozbawianie dzieci kanonu lektur będzie miało poważne, negatywne konsekwencje.
Pawlik-Regulska jest poważnie zaniepokojona zmianami celów nauczania.
– Zwracam uwagę, że w dotychczasowej podstawie języka polskiego dla klas od 4 do 8 w celach kształcenia bardzo często pojawiał się ten wątek tożsamości narodowej, czy uczestniczenia w kulturze polskiej, czy też poszanowania dla przeszłości i dla tradycji literackiej, która jest potrzebna do budowania tożsamości narodowej – wskazywała.
– Tymczasem w projekcie MEN, w celach przedmiotu języka polskiego, tak naprawdę dopiero na końcu, w ósmym celu, pojawia się w ogóle pojęcie budowania tożsamości, ale nie tożsamości narodowej jako takiej – dodała.
„Budowanie tożsamości osobistej. Tożsamości osobistej i wspólnotowej w odniesieniu do kultury lokalnej, narodowej, europejskiej i światowej z uwzględnieniem wpływu człowieka na środowisko i klimat. Proszę zobaczyć, jakie to jest przesunięcie akcentu” – wskazała. Dodała, że w edukacji pod rządami Barbaru Nowackiej nie mówimy już dziś o tożsamości narodowej, kulturze narodowej, które mają pierwszeństwo. One są wg MEN tak samo ważne jak wpływ człowieka na klimat czy środowisko.
Dodała, że w starej podstawie programowej, była też mowa o rozwijaniu zdolności dostrzegania prawdy, dobra i piękna. „To klasyczna triada, którą znamy przecież od starożytności. Ona zniknęła” – powiedziała Pawlik-Regulska. Triada miała zostać zastąpiona klimatyzmem.
„Przecież to jest zupełnie jakaś ideologizacja i aberracja. Został powołany oczywiście zespół do spraw edukacji klimatycznej, który sprawia, że w każdym przedmiocie te wątki klimatyczne się pojawiają” – wskazała.
„I ostatnia rzecz, o której chcę powiedzieć, to ocena funkcjonalna. Od 1 września jest w polskich szkołach jako wsparcie. Od kwietnia ma się pojawić już jako obowiązkowa. To jest wzięte żywcem z diagnozy funkcjonalnej ze szkół specjalnych. Chodzi tutaj o to, żeby sprawdzić, jak uczeń funkcjonuje, jak ma, teoretycznie wzmocnić edukację włączającą” – mówiła ekspertka.
Źródło: własne PCh24.pl
WMa
Środowiska edukacyjne z całej Polski apelują do prezydenta. Ratujmy szkołę przed upadkiem