Procedura in vitro uchodzi za wielkie osiągnięcie współczesnej technologii. Problem w tym, że jest niezwykle niebezpieczna – co pokazuje też najnowsza historia dotycząca choroby nowotworowej.
Na całym świecie urodziło się prawie 200 dzieci dzięki wykorzystaniu nasienia duńskiego dawcy, który jest nosicielem groźnej mutacji genetycznej znacząco zwiększającej ryzyko zachorowania na raka.
Według aktualnych danych chodzi o 197 dzieci. Poczętych zostało oczywiście o wiele więcej, ale procedura in vitro zakłada mrożenie bądź zabijanie części zarodków (zależnie od lokalnego prawa). Dopiero później odkryto, że duński dawca nasienia był nosicielem wspomnianej mutacji.
Wesprzyj nas już teraz!
Niestety, odkrycie tego problemu wiązało się z tragedią. Jedno z dzieci urodzonych z in vitro dzięki nasieniu dawcy zachorowało na raka. Podczas badań stwierdzono, że ma mutację genetyczną. Europejski Bank Nasienia, który przechowywał nasienie Duńczyka, przebadał je pod kątem tej mutacji, ale nie stwierdził jej obecności. Dlatego nasienia Duńczyka używano dalej i na świat przychodziły kolejne dzieci. Po trzech latach zgłoszono kolejny przypadek dziecka chorującego na raka w związku z tą samą mutacją. Ponowne analizy nasienia dawcy wykazały, że choć Duńczyk sam jest zdrowy, jest nosicielem groźnej mutacji. W efekcie przestano oferować jego nasienie klientom banku.
W sumie nasienie Duńczyka sprzedano do 67 klinik w 14 różnych krajach. Tylko w samej Danii od tego mężczyzny pochodzi biologicznie 99 dzieci. W kolejnych miesiącach zdiagnozowano raka u kolejnych dzieci.
Europejski Bank Nasienia wyjaśnił, że mutacja, o którą chodzi jest rzadka i nie została wcześniej opisana. Według banku nie była obecna w całym nasieniu mężczyzny, ale tylko w jego części. W związku z tym nie wszystkie dzieci są jej nosicielami – część jednak tak, co pokazały już choćby dwa stwierdzone przypadki.
Prawdopodobnie nie jest to jedyna tego rodzaju tragedia. Eksperci cytowani przez austriacki portal Kurier.at wskazują, że przekonanie o całkowitym bezpieczeństwie i wolności od poważnych chorób czy mutacji nasienia z banków nasienia jest iluzoryczne.
Dodatkowo eksperci wskazują, że procedura in vitro wiąże się z bardzo poważnym problemem, umożliwiając niezwykle szerokie rozprzestrzenienie chorób genetycznych. Podczas gdy w normalnym przypadku mężczyzna ma zwykle najwyżej kilkoro dzieci, za sprawą in vitro nie ma żadnych ograniczeń – choć niektóre kraje je nakładają, globalnie nie istnieją takie przepisy. Nosiciel groźnej mutacji może mieć zatem tak jak w opisanych przypadkach 70 czy nawet prawie 200 dzieci, przyczyniając się do w ten sposób do wielu poważnych tragedii życiowych.
Kościół katolicki jako jedna z nielicznych organizacji na świecie krytycznie ocenia procedurę in vitro. Wskazuje na liczne nieprawidłowości: mrożenie i zabijanie ludzkich zarodków, odbieranie prawa dziecku do poznania biologicznych rodziców, komercjalizację porodów, związek z niegodziwą praktyką surogacji, która uprzedmiatawia kobiety.
Niestety, in vitro cieszy się szerokim wsparciem politycznym. W grudniu 2023 roku w Polsce przyjęto przepisy, które zwiększyły zakres finansowania tej procedury z budżetu publicznego. Zmianę poparli posłowie obecnej większości, ale również część polityków PiS. Ustawę podpisał Andrzej Duda.
In vitro ma też wsparcie prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa.
Świadomość niegodziwego charakteru i zagrożeń związanych z in vitro jest wciąż zbyt mała. Dlatego konieczna jest praca wszystkich katolików, którzy niemal jako jedyni mogą przypominać o złu zawartym w tym procederze.
Źródła: Kurier.at, The Guardian
Pach