Strefa Czystego Transportu obciąża nie tylko mieszkańców Krakowa, ale również wszystkich mieszkańców Małopolski. Ze względu na rolę królewskiego miasta w regionie na co dzień przyjeżdżają do niego rolnicy, handlarze i pracownicy z powiatu oraz województwa. Strefa zmusza ich do ponoszenia opłat. Znaczna cześć z ich aut nie spełnia nowych wytycznych.
Przeciwko obciążeniom, jakie wraz z wprowadzeniem SCT dotknęły dojeżdżających do wojewódzkiego miasta Małopolan, zaprotestowali politycy samorządowi. W poniedziałek (12.01) lokalni politycy zebrali się na wspólnej konferencji z przedstawicielami Fundacji Wolność i Własność, stojącej za protestami przeciwko obostrzeniom.
Jak podkreślił prezes Fundacji, Sławomir Skiba, Strefa Czystego Transportu godzi w wolność poruszania się i inne konstytucyjne swobody. Jest ona tak samo szkodliwa dla mieszkańców Krakowa, jak i innych powiatów Małopolski.
Wesprzyj nas już teraz!
– Jeśli część z Krakowian naiwnie sądzi, że tą strefą nie będzie poszkodowana, to wkrótce odczuje to na własnych kieszeniach w najróżniejszy sposób, poprzez różnego rodzaju usługi, które zdrożeją z pewnością z powodu transportu, który nie będzie mógł skutecznie do miasta docierać lub też biznesy, które przerzucą koszty swojego funkcjonowania za strefę czystego transportu na mieszkańców miasta –mówił Sławomir Skiba.
Na zgubne skutki wprowadzenia SCT zwrócił uwagę podczas konferencji prasowej również Grzegorz Cichy, burmistrz gminy i miasta Proszowice.
– Nasze miasto, nasza gmina nie ma alternatywy, jeżeli chodzi o połączenie z Krakowem w postaci transportu kolejowego. (…) Wszyscy nasi mieszkańcy muszą do miasta, czy do uczelni, czy do szkoły, czy z transportem warzyw, towarów, czy innych dóbr przyjeżdżać samochodami, busami, czy po prostu samochodami dostawczymi. (…) Szacujemy, że około jednej trzeciej pojazdów, które mają nasi mieszkańcy, nie spełnia tych norm, więc będą musieli ten tabor wymieniać albo po prostu zrezygnować z przyjazdu do Krakowa lub ponosić te opłaty (…) – zauważał samorządowiec.
– Rolnicy z powiatu proszowickiego dostarczają 30 proc. całej żywności z Małopolski do Krakowa. Żywimy Kraków, żywimy Śląsk i nasi rolnicy mają teraz dodatkowe koszty (…) I to jest bardzo dla nich niedobre i dyskryminujące – mówił z kolei starosta powiatu proszowickiego Wojciech Rzadkowski.
Krytyka Strefy Czystego Transportu padła również z ust Mirosława Cichorza, wójta Mszany Dolnej. Według samorządowca SCT przyczynia się do dyskryminacji wszystkich mieszkańców Małopolski. – Dyskryminacja to słowo, które tutaj powinno cały czas wybrzmiewać – ocenił wójt, odnosząc się do nowych krakowskich wytycznych. –W przypadku gminy Mszana Dolna 30-40%, tak szacujemy, właścicieli samochodów nie będzie w stanie wjechać do strefy czystego powietrza bez dodatkowych kosztów – informował.
Jako niesprawiedliwe wobec Małopolan mieszkających poza Krakowem zasady SCT oceniła również radna Dobczyc, Ewa Kołacz. Podczas konferencji prasowej głos zabrał również mieszkaniec Krakowa, Sławomir Marczewski. Mimo, że mężczyzna od 1981 roku mieszka w Krakowie, to wedle uchwały… nie może przemieszczać się po mieście swoim samochodem na zasadach takich, jak inni Krakowianie. Wszystko dlatego, że jest on zatrudniony w Niemczech i tam się rozlicza.
Jak poinformował mieszkaniec, nawiązywał on kilkakrotnie kontakt z władzami miasta i próbował zarejestrować auto, jako spełniające wymogi SCT, jednak jego wnioski były już trzykrotnie odrzucane.
– Czyli z mojego bloku nie mogę wyjechać moim legalnym samochodem, po to, żeby dojechać do mojej pracy, która jest tysiące kilometrów dalej. I teraz proszę mi pokazać, jaką komunikację miejską mam tam dojechać, żeby nie przekroczyć tych zakazów – mówił mężczyzna.
źródło: PCh24.pl
FA