Dzisiaj

Strefa Czystej Manipulacji? „Interia” brutalnie weryfikuje narrację prezydenta Krakowa

(PCh24.pl)

Sypie się narracja zwolenników tzw. Strefy Czystego Transportu w Krakowie. Prezydent miasta Aleksander Miszalski w wywiadzie dla „Interii” na uzasadnienie konieczności wprowadzenia strefy przytoczył dane i normy, które albo nie istnieją, albo pozostają rażąco wyrwane z kontekstu. Prezydent bagatelizuje również sens konsultacji publicznych twierdząc, że przychodzą na nie „wyłącznie osoby niezadowolone”.

W zeszłym tygodniu portal Interia.pl zauważył, że według raportu Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska z 2024 r. średnia norma tlenków azotu w Krakowie wynosiła 30,3 mikrograma na metr sześcienny. Norma krytyczna to 40 mg/m3. Publikacja wywołała dyskusję na temat zasadności wprowadzania Strefy Czystego Transportu, która odbiera możliwość wjazdu do miasta starszym samochodom.

Miasto Kraków w odpowiedzi na te zarzuty przedstawiło dane, z których wynika że średnia norma w Krakowie w 2024 r. wynosiła 46 mikrogramów / m3. Powołano się przy tym na to samo źródło czyli raport GIOŚ. Zapytany o te rozbieżności, prezydent Krakowa tłumaczył na łamach „Interii”, że chodzi o jedną stację znajdującą się na ulicy Krasińskiego. Podkreślił również, że aby mówić o czystym powietrzu, średnia roczna nie może być przekroczona na żadnej stacji pomiarowej.

Wesprzyj nas już teraz!

Wynika z tego, że wystarczy przekroczenie normy tylko w jednym miejscu, by już uznać sytuację za na tyle poważną, by wprowadzać mechanizmy rażąco ingerujące w prawo do poruszania się i własność prywatną setek tysięcy mieszkańców miasta i aglomeracji.

Miszalski skonfrontowany ze stwierdzeniem, że z kolei na stacji Bulwarowa średnia roczna wynosi niewiele ponad 21 mg/m3, co zbliża nas praktycznie do normy europejskiej, prezydent miasta postanowił odwołać się do norm…WHO. – Czy jest sens dyskutować, czy trujemy się dwa razy bardziej czy cztery razy bardziej niż norma Światowej Organizacji Zdrowia? – pytał.

Prezydent na potwierdzenie zasadności wprowadzenia SCT przytoczył również raport Zarządu Transportu Publicznego, który mierzył stężenie NOx przez jeden miesiąc w 46 punktach. Wynika z niego, że normy zostały przekroczone aż w 44 miejscach. Jak się jednak okazuje, miasto do weryfikacji danych wykorzystało unijne poziomy, które…będą obowiązywać dopiero w 2030 r.

Żyjemy w świecie, w którym mamy jakieś normy. Wiemy, co nas czeka w 2030 r., wiemy, jakie normy zaleca Światowa Organizacja Zdrowia. Mamy ustawę o elektromobilności, przypomnę zapowiedzi pana premiera Mateusza Morawieckiego, żeby te strefy od 1 stycznia działały – wyjaśnił.

Prezydent Miszalski nie powiedział jednak, że ustawa obliguje miasta powyżej 100 tys. mieszkańców do wprowadzania stref w przypadku przekroczenia średniej normy tlenków azotu. Tymczasem według raportu GOIŚ, taka sytuacja nie miała miejsca w Krakowie. Co więcej, ustawa nie określa granic strefy, którą teoretycznie można wprowadzić raptem na kilku ulicach. Tymczasem krakowska SCT zajmuje obszar 60 proc. powierzchni miasta.

Miszalski podważył również sens przeprowadzania konsultacji społecznych, na które przychodzą „wyłącznie osoby niezadowolone”. – Nikomu nie odmawiam prawa do zabierania głosu. Mówię tylko, że jeżeli na konsultacje przyszło sto osób i sto osób było przeciw, to nie oznacza, że sto procent mieszkańców Krakowa jest przeciw – tłumaczył polityk.

Prezydent Krakowa broni również możliwości wjazdu do strefy samochodem nieupoważnionym w przypadku uiszczenia odpowiedniej opłaty. Na początku stycznia z tej sposobności skorzystało 20 tys. kierowców. Miesięczny abonament wynosi 100 zł; w 2027 r. kwota ta ma zostać podniesiona do 250 zł, a w kolejnym roku – do 500 zł. Miszalski przekonuje, że okres przejściowy ma „przygotować do całkowitego zakazu”. Jak to przygotowanie ma wyglądać? Chodzi oczywiście o inwestycję w nowy samochód. Prezydent miasta bagatelizował jednocześnie problemy osób niezamożnych, które obecnie nie mogą sobie pozwolić na kupno nowszego auta.

Umówmy się – sprzedając 20-letniego diesla, a kupując 10-letni samochód benzynowy, nie trzeba zbyt dużo dopłacać. Strefa ma motywować ludzi do takiego działania – stwierdził Miszalski z rozbrajającą szczerością. Na marginesie można zapytać, komu potrzebny 20-letni diesel, skoro i tak nie będzie mógł poruszać się nim w granicach miasa?

„Interia” zapytała o zasadność wprowadzania mechanizmów przymusu, skoro jakość powietrza w Krakowie poprawia się co roku w wyniku naturalnego procesu, ponieważ ludzie i tak sami z siebie wymieniają samochody na nowsze. Według danych GIOŚ, pomiędzy 2018 a 2024 r. średnia tlenków azotu spadła w mieście aż o 25 proc. Zdaniem Miszalskiego, strefa ma spowodować, ze „ten proces będzie dziać się szybciej”.

Źróło: interia.pl

PR

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 6 272 zł cel: 500 000 zł
1%
wybierz kwotę:
Wspieram