Budapeszt nie będzie tolerował ingerencji dyplomatów państw UE w kwestie dotyczące kwietniowych wyborów parlamentarnych, nie będzie też tolerować krytyki ani komentarzy – powiedział w piątek szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto przed spotkaniem z akredytowanymi na Węgrzech ambasadorami UE.
– Bruksela intensywnie przygotowuje się do wyborów na Węgrzech. Chce w Budapeszcie rządu, który powie „tak” wojnie, migracjom i ideologii gender. Od lat mówimy „nie” Brukseli, „nie” wojnie, migracjom i ideologii gender – stwierdził minister w nagraniu opublikowanym na Facebooku.
– Oczywiste jest, że w obliczu spodziewanej porażki partii TISZA, próbują wszelkimi sposobami podważyć zaufanie do naszego systemu wyborczego, oskarżając nas o manipulację. Nie zaakceptujemy tego – podkreślił Szijjarto. – Nie krytykujemy systemów wyborczych innych krajów, więc oczekujemy, że nasz też będzie szanowany – dodał.
Wesprzyj nas już teraz!
Szijjarto zauważył, że wezwał wszystkich ambasadorów UE, aby omówić ich rolę. – Ambasador wysłany na Węgry nie ma prawa ingerować w nasze wybory. Nie będziemy akceptować żadnej krytyki ani komentarzy dotyczących wyborów na Węgrzech – zagroził szef węgierskiej dyplomacji.
Ostrzegł, że ambasadorzy, którzy „wtrącają się, komentują, krytykują lub ingerują” w proces wyborczy, „będą mieli w przyszłości niezwykle trudną pracę w Budapeszcie”. – Nie spotkają się z nikim powyżej zastępcy kierownika danego departamentu – wyjaśnił. – Domagamy się szacunku, domagamy się poszanowania naszej suwerenności – zakończył.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia.
Źródło: PAP / Jakub Bawołek, Budapeszt
Orban znów przechytrzył Brukselę? UE szykuje miliardy dla Węgier