Dzisiaj

Włoski komentator: to kluczowy rok dla pontyfikatu Leona XIV i całego Kościoła

(fot. EPA/VATICAN MEDIA HANDOUT HANDOUT EDITORIAL USE ONLY/NO SALES Dostawca: PAP/EPA.)

Tak naprawdę pontyfikat papieża Leona XIV rozpoczął się dopiero teraz, to jest od konsystorza zorganizowanego w Watykanie na początku stycznia 2026 r. – uważa włoski filozof i dziennikarz Gaetano Masciullo. Zdaniem publicysty „European Conservative” rok 2026 zaważy na tym, jaki będzie Kościół katolicki w przyszłości.

Gaetano Masciullo w tekście zatytułowanym „Will 2026 Be a Crucial Year for Leo and the Catholic Church?”, opublikowanym 18 stycznia br. na portalu europeanconservative.com, zastanawia się, czy papież poprzez szereg decyzji w roku 2026 skieruje Kościół na właściwe tory, czy też przyczyni się do dalszej jego marginalizacji.

„Rok 2026 będzie przełomowy dla Kościoła katolickiego i jego kulturowego wpływu na świat, w tym na sferę polityczną. Nadzwyczajny Konsystorz, który odbył się w Rzymie w dniach 7-8 stycznia, wyznaczył – według wielu analityków – prawdziwy początek pontyfikatu Leona XIV”, uważa włoski komentator.

Wesprzyj nas już teraz!

Filozof wyjaśnia, że wszystkie te dokumenty, które ukazały się w ub. roku – ale już za pontyfikatu Leona – „w istocie” niejako kończą program Franciszka i były wyrazem „szacunku” wobec poprzednika na tronie Piotrowym.

Jednocześnie nowo wybrany papież wprowadził pewne zmiany w celu naprawy „prawnych słabości pozostawionych przez jego poprzednika”, zwłaszcza jeśli chodzi o zniesienie monopolu Instytutu Dzieł Religijnych (IOR).

Ciągłość między pierwszym rokiem pontyfikatu Leona, a rządami Franciszka można było za to zaobserwować w kwestii mianowania biskupów o wyraźnie progresywnej orientacji.

„W ten sposób – zauważał włoski komentator – wyłania się profil papieża, który pragnie działać jako „spowalniacz rewolucji” i nie „Bergoglianin” ani „konserwatysta”. Leon XIV wydaje się stabilizować sytuację po swoim poprzedniku, nie negując jednak zmian w Kościele, jakie zamierzył Franciszek.

„Tematy poruszane na konsystorzu – rola kardynałów w zarządzaniu Kościołem i synodalność – zapowiadają rozwój programu papieża Leona XIV w nadchodzących miesiącach i latach. Współcześnie podejmuje się próby eksperymentowania z modelem Kościoła, który odzwierciedlałby duże, ponadnarodowe byty polityczne, prezentując się jako podmiot instytucjonalny porównywalny z Unią Europejską czy Organizacją Narodów Zjednoczonych. Z tego punktu widzenia należy również rozumieć niedawne odrodzenie Projektu Prawa Fundamentalnego Kościoła. Projekt ten był już promowany przez Pawła VI, który uważał, że struktury Kościoła wymagają dostosowania do współczesnych ram prawnych i politycznych. Popierał ideę opracowania prawdziwej konstytucji, czyli Karty Podstawowej Kościoła, która poprzedzałaby i stanowiła fundament dla wszystkich innych praw i kodyfikacji” – czytamy w analizie.

Papież Leon XIV ma nawiązywać wedle filozofa do wizji Kościoła Pawła VI o strukturze zgodnej z „modelem monarchiczno-parlamentarnym”. Innymi słowy, Konferencje Episkopatów i Kolegium Kardynałów funkcjonowałyby odpowiednio jako izba niższa i izba wyższa instytucji kościelnej.

Papież – uważa Masciullo – byłby kimś w rodzaju „rzecznika” Magisterium, swoistym „arbitrem” między biskupami z prawem weta, jakim dysponują współcześni prezydenci.

Autor uważa, że „koncepcja ta nigdy nie została wdrożona, ale nie została też całkowicie porzucona” i „wysoce symboliczne” było zastąpienie tiary mitrą biskupią w herbie papieskim Benedykta XVI. W „tym samym kierunku” ma zmierzać dokument studyjny poświęcony Biskupowi Rzymu, opublikowany w 2024 roku przez kardynała Kurta Kocha.

Ten swoisty model organizacji państwa watykańskiego ma dziś „przeżywać nowy okres odrodzenia” i sprzyja mu transformacja Kolegium Kardynalskiego przeprowadzona jeszcze za pontyfikatu papieża Franciszka. Gremium to stało się bowiem globalnym zgromadzeniem złożonym z przedstawicieli każdego zakątka świata, co miało mu nadać cech „powszechności”. Po prostu z „płaszczyzny sakramentalnej i hierarchicznej – w której kardynałowie reprezentowali trzy stopnie święceń kapłańskich, a w przeszłości, nawet świeckich niekonsekrowanych”, dokonano przesunięcia w kierunku „płaszczyzny geograficznej”. W prawie kanonicznym „ugruntowała się” zaś idea, że ​​elektor Biskupa Rzymu musi sam być biskupem.

Kolegium Kardynałów staje się niejako „izbę wyższą” Kościoła. Podczas ostatniego konsystorza kardynałowie otrzymali sto minut na swobodne wystąpienia, co zdaniem autora komentarza na łamach „European Conservative”, przypomina funkcjonowanie Senatu.

Jednocześnie podczas konsystorza nastąpiło potwierdzenie kontynuacji „dotychczas zarysowanej linii”, jeśli chodzi o synodalność, aczkolwiek nieco odmiennie rozumianej niż przez Franciszka. Leon XIV nie przewiduje zdaniem Włocha „demokratyzacji” Kościoła, w którym „świeccy i biskupi byliby wezwani do wspólnego podejmowania decyzji w kwestiach doktryny i moralności”, lecz „harmonię ról, w której świeccy i duchowni wnoszą swój wkład, biskupi rozeznają i podejmują decyzje, a lud Boży wprowadza w życie to, co zostało ustanowione”.

Mascullio obawia się jednak, że Kościół, który ma ambicje odgrywania ważnej roli na arenie międzynarodowej, ze względu na szereg przeszkód kulturowych i religijnych – wchodzi niejako na pole minowe, poddając się podobnej reorganizacji. Przyjmując zaś – jako własne – obce mu „kategorie języka i logiki działania”, naraża się na utratę wiarygodności.

Jak przypomina publicysta „autorytet Kościoła historycznie nie wynika ze strukturalnego podobieństwa, lecz z uznanej asymetrii. Historyczna siła Kościoła w dialogu z imperiami nigdy nie zależała od jego instytucjonalnej modernizacji, lecz od faktu reprezentowania innego porządku: sakramentalnego, moralnego, transcendentnego. Kiedy Grzegorz VII, Innocenty III czy Pius XII przemawiali do możnych, czynili to nie jako głowy porównywalnej instytucji, lecz jako strażnicy wyższego prawa – niepodlegającego negocjacjom. (…) Reformatorzy (wśród których prawdopodobnie znajduje się sam papież Leon XIV) są dziś przekonani, że Kościół nie jest zdolny do dialogu z mocarstwami świata na równych zasadach ze względu na swoją „przestarzałą strukturę” odziedziczoną po przeszłości, a nie ze względu na stopniowe wyrzeczenia dokonywane w ostatnich dekadach, mające na celu coraz silniejsze naśladowanie świata”.

Włoski komentator wyraził zdziwienie faktem, że Kościół katolicki, który jest spadkobiercą najznakomitszego z imperiów, lepiej zorganizowany niż wszystkie inne państwa, chce podążać „słabą ścieżką, która osłabia instytucję, zamiast nadać jej ciało i siłę”?.

 Publicysta jest przekonany, że podobne zmiany doprowadzą do poważnych trudności. „Związki homoseksualne, coraz bardziej znormalizowana eutanazja, agresywny aborcjonizm i macierzyństwo zastępcze to nie tylko kwestie moralne: są one spójnym rezultatem porządku prawnego, który przypisuje państwu i wymiarowi sprawiedliwości rosnącą dominację nad rodziną, sprowadzoną do prostej konstrukcji administracyjnej. W tym kontekście postępująca centralizacja fiskalna i regulacyjna Unii Europejskiej podważa zasadę pomocniczości, pozbawiając społeczności naturalne i lokalne zdolności decyzyjnych. Oprócz tych problemów, istnieją inne, mniej dostrzegalne, ale nie mniej poważne. Strukturalny wzrost wydatków wojskowych jako czynnik odstraszający przed Rosją, asymilacja modeli kontroli i planowania typowych dla polityki chińskiej oraz geopolityczna marginalizacja UE w stosunku do Stanów Zjednoczonych, Chin, Rosji, a także wschodzących potęg, takich jak Turcja i Indie, zmieniają europejskie priorytety publiczne. Rezultatem jest ciche przesunięcie zasobów, uwagi i legitymizacji w stronę logiki bezpieczeństwa i globalnej konkurencji, kosztem rodziny, wskaźników urodzeń i spójności społecznej” – sądzi Masciullo.

Autor obawia się, że Kościół, ulegając wpływom eurokratów, zdegeneruje się, gdyż kontynent europejski „traci polityczne znaczenie i wiarę we własną przyszłość”. Towarzyszy temu „zanik ludzkiej tkanki, która umożliwiła jego cywilizację”. Europa poprzez wybory ekonomiczne, prawne i kulturowe sama się unicestwia.

Kościół zaś wybierając „milczenie” albo „adaptacyjną obecność” straci zdolność wpływu na Europejczyków i w perspektywie długoterminowej grozi mu redukcja do „szczątkowej mniejszości, tolerowanej, o ile nie sprzeciwia się dominującemu porządkowi”

Dlatego też obecny rok jest kluczowy, by sprawdzić, czy Kościół „nadal zamierza przemawiać jako krytyczne sumienie i matka, czy też ostatecznie zaakceptuje bycie jedną z wielu instytucji moralnych, które w ostateczności mówią tylko do siebie. A może nawet nie do siebie” – konkluduje ponuro włoski filozof Gaetano Masciullo.

Źródło: europeanconservative.com

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 8 172 zł cel: 500 000 zł
2%
wybierz kwotę:
Wspieram