Liczne spośród dotychczasowych działań rządu Donalda Tuska charakteryzują się bezprawnością – już od samego grudnia 2023 r. normy ustrojowe i ustawowe próbuje on omijać przy pomocy „uchwał”, „zarządzeń” lub „wytycznych” (…) Projekt Ministerstwa Cyfryzacji wpisuje się w tę szkodliwą tendencję – politycznie jego przeforsowanie prawdopodobnie nie byłoby możliwe, gdyby nie regularne bezprawie, do którego rząd przyzwyczaił swoich obywateli przez minione dwa lata – przekonuje adw. Nikodem Bernaciak, analityk w Centrum Badań i Analiz Instytutu Ordo Iuris.
16 stycznia pojawiła się zapowiedź projektu rozporządzenia Ministerstwa Cyfryzacji dotycząca zmiany formularza aktów stanu cywilnego. Terminy „mąż” i „żona”, zostałyby zastąpione neutralnymi płciowo formułami „małżonek 1” i „małżonek 2”. Czy można dokonać takiej zmiany wyłącznie za pomocą aktu niższej rangi, czyli rozporządzenia?
Obecnie obowiązujące rozporządzenie w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, w tym również aktów małżeństwa, pochodzi z 2023 roku. Poprzednie rozporządzenie tego typu pochodziło z 2015 roku, ze zmianami dokonanymi w roku 2017 oraz 2020. Rozporządzenia te są wydawane na podstawie upoważnienia zawartego w art. 33 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego z 2014 roku. Poprzednia ustawa pochodziła aż z 1986 roku, a rozporządzenia zawierające wzory aktów pochodziły z 1987, 1998 i 1999 roku. Przez cały ten czas, przez pełnych 40 lat, wzór aktu małżeństwa zawsze przewidywał jednak, że rubryka przeznaczona dla męża jest zatytułowana „mężczyzna”, a rubryka przeznaczona dla żony jest zatytułowana „kobieta”.
Wesprzyj nas już teraz!
O ile zatem formalnie, jak widzimy, zmiana wzorów jest oczywiście możliwa w oparciu o to samo upoważnienie ustawowe, o tyle od rozporządzenia należy oczekiwać także materialnej zgodności z pozostałymi normami ustawowymi i ustrojowymi. Tymczasem Prawo o aktach stanu cywilnego aż 16 razy posługuje się pojęciem „mężczyzna” i 6 razy pojęciem „kobieta”, akcentując, po pierwsze, zasadę dychotomicznego podziału społeczeństwa na dwie płcie oraz, po drugie, zasadę heteroseksualności w odniesieniu zarówno do małżeństwa, jak i do rodzicielstwa (macierzyństwa albo ojcostwa).
Ministerstwo Cyfryzacji zignorowało zatem treść art. 18 oraz art. 33 Konstytucji RP, a także całokształt przepisów ustawy, na podstawie której wydane miałoby być to konkretne rozporządzenie. W uzasadnieniu projektu rozporządzenia przytaczane są wybiórczo jedynie artykuły 48, 87, 88 oraz art. 104-107 Prawa o aktach stanu cywilnego, z całkowitym pominięciem pozostałych przepisów tej ustawy.
Z całą pewnością zmiana ta narusza więc przepis § 9 (w związku z § 132) rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie zasad techniki prawodawczej, które stanowią, że „należy posługiwać się określeniami, które zostały użyte w ustawie podstawowej dla danej dziedziny spraw” – a zatem także określeniami „mężczyzna” i „kobieta”. Narusza także § 10 zasad techniki prawodawczej, zgodnie z którym „do oznaczenia jednakowych pojęć używa się jednakowych określeń, a różnych pojęć nie oznacza się tymi samymi określeniami” – tymczasem zawarte w projekcie pojęcie „pierwszy małżonek” bądź „drugi małżonek” mogą odnosić się zarówno do mężczyzny, jak i do kobiety, co powoduje chaos pojęciowy.
Zwolennicy rozwiązania określają tę zmianę jako „wykonawczą” i „techniczną”, a w związku z tym nienaruszającą polskiego prawa rodzinnego. Czy tak w rzeczywistości jest?
W rzeczywistości zmiana ta narusza podstawową zasadę polskiego ustroju oraz prawa rodzinnego – zasadę heteroseksualności małżeństwa. Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z 11 maja 2005 r. orzekł, że „małżeństwo (jako związek kobiety i mężczyzny) uzyskało w prawie krajowym RP odrębny status konstytucyjny zdeterminowany postanowieniami art. 18 Konstytucji. Zmiana tego statusu byłaby możliwa jedynie przy zachowaniu rygorów trybu zmiany Konstytucji, określonych w art. 235 tego aktu”. Wyrokiem z 9 listopada 2010 r. dodał także, że „jedyny element normatywny, dający się odkodować z art. 18 Konstytucji, to ustalenie zasady heteroseksualności małżeństwa”.
Postanowieniem z 1 lipca 2021 r. powtórzył tę wykładnię również w odniesieniu do norm kodeksowych: „nie ma wątpliwości, że ratio legis art. 1 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego było jednoznaczne określenie dopuszczalności zawierania małżeństwa jedynie przez osoby odmiennej płci”, a „gdyby ustawodawca wprowadził regulację umożliwiającą zawieranie małżeństw jednopłciowych, pozostawałoby to w sprzeczności z art. 18 Konstytucji, definiującym małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny”.
Również wykładnia historyczna nie pozostawia tutaj żadnych wątpliwości – już podczas procesu redagowania obecnego art. 18 Konstytucji RP przez Komisję Konstytucyjną Zgromadzenia Narodowego, 27 lutego 1997 r., senator Alicja Grześkowiak, późniejsza Marszałek Senatu, tłumaczyła konieczność „wyraźnego zapisania, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny i dopiero jako taki związek staje się on wartością konstytucyjną. Uniemożliwiałoby to wprowadzenie do prawa boczną furtką albo wprost możliwości zawierania związków między osobami, które wykazują się naturalnymi przeszkodami do zawarcia małżeństwa, czyli dwiema kobietami czy dwoma mężczyznami”.
Projekt przedstawiony przez Ministerstwo Cyfryzacji jawi się właśnie jako taka „boczna furtka”, dążąca do sprzeniewierzenia się Konstytucji już nie na poziomie ustawowym (co jest obecnie w tej dziedzinie uniemożliwione z przyczyn politycznych tak długo, jak Prezydentem RP był najpierw przez 10 lat Andrzej Duda, a obecnie jest i będzie nim przez przynajmniej 5 lat Karol Nawrocki), ale na poziomie aktu jeszcze niższej rangi – rozporządzenia.
Jakie będą konsekwencje ewentualnego przyjęcia przez rząd projektu Ministerstwa Cyfryzacji?
Liczne spośród dotychczasowych działań rządu Donalda Tuska charakteryzują się bezprawnością – już od samego grudnia 2023 r. normy ustrojowe i ustawowe próbuje on omijać przy pomocy „uchwał”, „zarządzeń” lub „wytycznych”. Czasem działania te przybierają wręcz groteskową postać – jak słynne „cofnięcie kontrasygnaty pod postanowieniem Prezydenta RP w trybie autokontroli” czy „uznanie przywrócenia Prokuratora Krajowego do służby czynnej za niewywołujące skutków prawnych”.
Projekt Ministerstwa Cyfryzacji wpisuje się w tę szkodliwą tendencję – politycznie jego przeforsowanie prawdopodobnie nie byłoby możliwe, gdyby nie regularne bezprawie, do którego rząd przyzwyczaił swoich obywateli przez minione dwa lata. Z jednej strony minister Gawkowski w oficjalnym komunikacie przekonuje, że projekt jest jakoby odpowiedzią na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 25 listopada 2025 roku, a z drugiej strony ani uzasadnienie projektu, ani załączona do niego Ocena Skutków Regulacji, w ogóle o tym wyroku nie wspominają.
Wydaje się zatem, że na poziomie legislacyjnym rząd świadomie unika nawiązań do tego wyroku, gdyż jest świadom, że projekt dalece wykracza poza rekomendację TSUE (co nie zmienia faktu, że wyrok ten, jeżeli rozumieć go jako narzucający państwu członkowskiemu regulację w obszarze spraw rodzinnych, narusza art. 81 ust. 3 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w związku z czym nie powinien być uznawany przez Polskę za zobowiązujący do jakiegokolwiek instytucjonalnego uznawania związków jednopłciowych).
Oczywista bezprawność tej regulacji sprawia, że, patrząc w przyszłość, powinna ona zostać priorytetowo uchylona po zmianie rządu Donalda Tuska na rząd respektujący naturalną tożsamość małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Rzecz jasna, bezpośrednio po ogłoszeniu tego rozporządzenia podmioty legitymowane na podstawie art. 191 ust. 1 pkt 1 Konstytucji RP (w szczególności Prezydent RP Karol Nawrocki, ale także grupa 50 posłów, 30 senatorów lub Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego) w trybie art. 188 ust. 3 Konstytucji RP powinny zaskarżyć je do Trybunału Konstytucyjnego.
Obecny rząd słynie jednak z notorycznego zaniechiwania publikacji orzeczeń Trybunału i nie stosuje się do nich, więc również ta ścieżka, chociaż ważna i potrzebna na potrzeby przyszłego uzdrowienia ustrojowego, nie będzie w praktyce w pełni skuteczna. Tymczasem Instytut Ordo Iuris oferuje pełne wsparcie prawne pracownikom urzędów stanu cywilnego, którzy wbrew swojemu sumieniu byliby zmuszani przez swoich przełożonych do sporządzania aktów stanu cywilnego błędnie określających związek jednopłciowy jako rzekome „małżeństwo”. Obecna sytuacja domaga się takich aktów „obywatelskiego nieposłuszeństwa” i wyrażenia sprzeciwu sumienia wobec niekonstytucyjnych, bezprawnych działań rządu uderzających w tożsamość małżeństwa.
Dziękuję za rozmowę
Piotr Relich