Nieznanym sprawcą, który zabrał kapliczkę Matki Bożej ścinając jej słup okazał się… fundator obiektu, czyniąc to w celach renowacyjnych, ale nikogo o tym nie poinformował. Kapliczka po zabiegach naprawczych wróci na swoje miejsce przy ul. Sandomierskiej, na granicy Kielc i Domaszowic.
Zespół prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach poinformował, że ustalił dane personalne osób zaangażowanych w tę sprawę i cel zabrania kapliczki oraz przekazał deklarację, że na pewno wróci ona na swoje miejsce.
Kapliczka Matki Bożej przy ulicy Sandomierskiej była w tym miejscu od lat 70. XX wieku. Znajdowała się naprzeciwko siedziby Rejonowego Przedsiębiorstwa Zieleni i Usług Komunalnych, które nią się opiekowało utrzymując porządek, dostarczając kwiaty. Kapliczka została ufundowana w miejscu tragicznej śmieci syna znanych lekarzy, a wcześniej znajdował się tutaj krzyż, upamiętniający śmierć partyzanta z czasów II wojny światowej.
Wesprzyj nas już teraz!
W poniedziałek 19 stycznia zaniepokojony wierny z parafii w Domaszowicach zgłosił fakt usunięcia kapliczki proboszczowi ks. Dariuszowi Sieradzemu. Do sprawy wkroczyła policja i zniknięcie kapliczki zostało rozwiązane, wykluczając domniemamy akt wandalizmu.
Jak mówi ks. Łukasz Zygmunt, rzecznik Kurii diecezjalnej w Kielcach, sprawa wyjaśniła się dzięki sprawnym działaniom służb.
– Jestem ogromnie wdzięczny funkcjonariuszom za ich szybką i skuteczną interwencję. Nie ukrywam, że na początku wyglądało to bardzo poważnie, bo ta kapliczka została ścięta piłą mechaniczną i zabrana – mówi. – Dziękujemy za troskę o kapliczkę, o zamiar renowacji, warto jednak pamiętać o zgłoszeniu takiej chęci do danej parafii, aby uniknąć nieporozumień. To ważne, bo przecież w wielu miejscach, w tym w Kielcach, dochodzi do profanacji i niszczenia miejsc kultu i małych obiektów sakralnych – tłumaczy ks. Łukasz Zygmunt.
Źródło: KAI