Chiny całkowicie i udanie przejmują Kanadę – oświadczył w niedzielę prezydent USA Donald Trump, odnosząc się do porozumienia władz w Ottawie z Chinami w sprawie obniżenia ceł na samochody elektryczne. Trump ocenił też, że Kanada „systematycznie niszczy siebie samą”.
„Chiny z powodzeniem i całkowicie przejmują niegdyś wspaniały kraj, Kanadę. To takie smutne” – napisał Trump na własnej platformie społecznościowej Truth Social. „Mam tylko nadzieję, że zostawią hokej na lodzie w spokoju!” – zażartował. W kolejnym wpisie dodał, że „Kanada systematycznie niszczy siebie samą” i że „umowa z Chinami to dla nich katastrofa”, która przejdzie do historii jako jedna z najgorszych w dziejach.
W sobotę Trump zagroził też nałożeniem 100 proc. ceł na towary z Kanady w razie zawarcia porozumienia handlowego.
Wesprzyj nas już teraz!
W niedzielę minister finansów Scott Bessent wyjaśnił, że cła zostaną wprowadzone, jeśli Kanada zawrze porozumienie o wolnym handlu z Chinami i pozwoli na to, by chińskie towary zalewały USA.
– Mamy wysoce zintegrowany rynek z Kanadą – powiedział Bessent w wywiadzie dla telewizji ABC. – Towary mogą przekraczać granicę w trakcie procesu produkcyjnego sześć razy. I nie możemy pozwolić, aby Kanada stała się dla Chińczyków furtką do zalewania Stanów Zjednoczonych swoimi tanimi towarami – dodał.
Jeszcze w sobotę kanadyjski minister handlu Dominic LeBlanc mówił jednak, że kanadyjskie władze nie dążą do umowy o wolnym handlu z Chinami, a podpisane porozumienie było jedynie rozwiązaniem sporów celnych.
Porozumienie z Chinami było szeroko interpretowane jako reakcja na działania administracji Trumpa w sferze handlowej i nakładania wysokich ceł na kluczowe produkty z Kanady. Choć Trump początkowo pozytywnie odniósł się do zabiegów rządku Marka Carneya, zmienił zdanie po tym, gdy w głośnym przemówieniu w Davos Carney oznajmił, że dotychczasowy porządek międzynarodowy utrzymywany przez USA ulega zniszczeniu. W reakcji Trump wycofał też zaproszenie dla Kanady do tworzonej przez niego organizacji międzynarodowej Rada Pokoju.
Źródło: PAP / Oskar Górzyński, Waszyngton