W Europie nie widać oznak przewidywanego zwiększenia zapotrzebowania na energię elektryczną. Odwrotne sytuacja ma miejsce w Stanach Zjednoczonych i Chinach, gdzie coraz większe zużycie energii generuje m.in. rozwój centrów danych pod budowę systemów sztucznej inteligencji.
W strategiach Komisji Europejskiej z 2023 r. zakładano wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną do 2030 r. aż o 60 proc. Wielka elektryfikacja miała przygotować kraje wspólnoty do wyścigu o konkurencyjność z Chinami i Stanami Zjednoczonymi. Jak się okazuje, obecnie nie ma oznak potwierdzających, żeby w tej kwestii cokolwiek ruszyło.
Według wyliczeń „Dziennika Gazety Prawnej”, zapotrzebowanie na prąd drgnęło w minimalnym stopniu, zaledwie o 0,5–2,5 proc., i pozostaje niższe od tego notowanego przed kaskadą kryzysów, które dotknęły Europę w latach 2020-22.
Wesprzyj nas już teraz!
Pod tym względem Europie zdecydowanie uciekają gospodarki USA i Chin. Szybki rozwój energochłonnych centrów danych przełożył się wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną już drugi rok z rzędu. Tylko w 2025 r. w Stanach Zjednoczonych zapotrzebowanie wzrosło o 3,1 proc., podczas gdy w UE – o zaledwie 0,5 proc. Jeszcze większa różnica pojawia się w zestawieniu z Chinami. Roczne zapotrzebowanie nie spada w Państwie Środka poniżej 5 proc.
Źródło: gazetaprawna.pl
PR