Mieszkańcy Kostaryki wybrali nową prezydent. Została nią Laura Fernández, obrońca życia, która określiła aborcję jako morderstwo i zasugerowała, że osoby ją dokonujące powinny być surowiej karane.
Fernández, która wcześniej pełniła funkcje ministra planowania i szefa sztabu ustępującego prezydenta Rodrigo Chavesa, odniosła zwycięstwo, które media określiły jako miażdżące, zdobywając 48,3 procent głosów, co oznacza wygraną w pierwszej turze, bez konieczności organizowania drugiej (próg ten wynosi 40 proc. ważnie oddanych głosów).
Występując online na oficjalnym spotkaniu swojej partii w noc wyborczą w stolicy, San Jose, Fernández obiecała „nieustannie walczyć”, aby Kostaryka „podążała nadal drogą wzrostu gospodarczego, wolności, a przede wszystkim postępu naszych obywateli”.
Wesprzyj nas już teraz!
Podczas kampanii Fernández podkreślała przywiązanie do tradycyjnych zasad moralnych, w tym do ochrony życia. Broniła też projektu zaostrzenia przez rząd kar za zabicie dziecka nienarodzonego.
– Obrona życia Kostarykanek, które jeszcze się nie narodziły, jest obowiązkiem państwa. Aborcja to nic innego jak morderstwo, a zatem kary muszą zostać zaostrzone – mówiła.
Proponowane zmiany legislacyjne przewidują zwiększenie wymiaru kary do 4-6 lat więzienia dla kobiet, które same dokonują aborcji lub wyrażają na nią zgodę (obecnie jest to 1-3 lat) oraz do 12 lat dla tych, którzy dokonują aborcji bez zgody kobiety (obecnie 3-10 lat).
Postępy w ochronie życia uczynił poprzedni prezydent, Rodrigo Chaves, znosząc wszelkie „wyjątki” prawne pozwalające na zabicie dziecka, a pozostawiając jedynie zapis o bezpośrednim zagrożeniu życia matki.
Zwycięstwo Fernández niesie nadzieję na ostrzejszy kurs polityki wobec przestępców, m.in. związanych z handlem narkotykami i „odzwierciedla – jak komentuje portal Life News – poparcie wśród konserwatywnych i religijnych wyborców, którzy priorytetowo traktują ochronę życia od poczęcia”.
Źródło: lifenews.com
FO
Koniec z „eksportem” aborcji i lewactwa. Jest decyzja administracji Trumpa