„Donald ******, twój rząd obalą kibole” – słynne hasło sprzed wielu lat pozostaje wciąż aktualne. Pomiędzy premierem a środowiskiem kibicowskim w Polsce, delikatnie mówiąc, nie ma miłości.
Pierwsze tarcia pojawiły się w listopadzie podczas spotkania z Finlandią w meczu eliminacji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Kibice bez skrupułów „przywitali” premiera niewybrednymi określeniami. Oprócz wulgaryzmów pojawiło się m.in. hasło na transparencie: „nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz kibicem reprezentacji Polski”.
Na cenzurowanym znalazło się również stowarzyszenie „To My Polacy”. 15 listopada przed meczem z Holandią na PGE Stadionie Narodowym, w ostatnim momencie zakazano organizatorom wywieszenia patriotycznej oprawy.
Wesprzyj nas już teraz!
– Z jakiegoś nieznanego nam powodu, zostaliśmy wręcz zdeptani. Była przygotowana cudowna, patriotyczna oprawa. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, przygotowania trwały od dłuższego czasu. W dzień meczu dowiedzieliśmy się, że decyzją służb mundurowych nie będzie gniazda i nie będziemy mogli wnieść oprawy. To decyzja dla nas kompletnie niezrozumiała – mówił wówczas Mateusz Pilecki ze stowarzyszenia „To My Polacy” w wypowiedzi dla Kanału Sportowego.
Na znak protestu, kibice rzucili na murawę środki pirotechniczne, a mecz został przerwany na kilka minut. W związku z incydentem, UEFA nałożyła na PZPN „dotkliwą karę finansową”. Dzisiaj Polski Związek Piłki Nożnej poinformował o zerwaniu współpracy ze stowarzyszeniem.
– Takie zachowania są absolutnie niedopuszczalne. Każdy mecz reprezentacji narodowej powinien być prawdziwym świętem piłki nożnej – miejscem bezpiecznym i przyjaznym dla wszystkich uczestników. Incydenty tego typu niosą ze sobą ogromne ryzyko: zagrożenie bezpieczeństwa, straty wizerunkowe i ryzyko utraty możliwości kibicowania polskiej drużynie – powiedział Adam Kaźmierczak, w-ce prezes PZPN, ds. organizacyjnych.
Źródło: dorzeczy.pl / polsatnews.pl
PR