Dzisiaj

Ekspert energetyczny: Polityka klimatyczna wymaga zmiany. Polska może nie wdrożyć ETS2

(Wbrew urojeniom klimatystów, Polska jeszcze bardzo długo musi opierać swój system energetyczny na węglu. Fot. Semevent/Pixabay)

Niezależnie od tego, jakiego polityka w Polsce zapytamy, wszyscy są przeciwko ETS2, czyli następnemu etapowi polityki klimatycznej. Może być tak, że naprawdę niezależnie od tego, kto u nas będzie rządził, Polska nie wdroży ETS2 powiedział w radiowej rozmowie Wojciech Jakóbik, dziennikarz, publicysta, analityk rynku energii.

 

Polskie magazyny gazowe zostały przed obecną zimą uzupełnione w bardzo znacznym stopniu. Wypełniliśmy wymóg UE dotyczący 90-procentowego wypełnienia zbiorników do listopada poprzedzającego sezon zimowy. W innej sytuacji znajdują się jednak Niemcy czy Francja, które nie zadbały o zapasy. Nasi zachodni sąsiedzi w niektórych landach zgromadzili zaledwie 20 procent potencjału pomimo, że ich potężny przemysł chemiczny pochłania duże ilości tego paliwa.

Wesprzyj nas już teraz!

– Przede wszystkim cała Europa przyjęła przepisy o obowiązkowych zapasach. Były one przestrzegane w Polsce, dlatego mamy dużo większe zapasy niż Niemcy. Miejmy nadzieję, że Komisja Europejska wyciągnie wobec nich teraz konsekwencje, bo to są naczynia połączone. Ich problemy z bezpieczeństwem energetycznym mogą być kiedyś usuwane na przykład dostawami gazu z Polski – ocenił gość Radia Wnet.

Najsilniejsze państwo UE zlekceważyło zobowiązanie argumentując, że gromadzenie aż tak dużych zasobów gazu jest nieopłacalne. Teraz stoi przed perspektywą drogich zakupów.

Chociaż – jak zastrzegł ekspert – wiele zależy od pogody i stanu infrastruktury, to nawet silne mrozy nie powinny przysporzyć Polsce problemów pod tym względem.

Przy obecnym ataku zimy ceny skoczyły. Nie są tak duże jak w kryzysie energetycznym, ale są dużo wyższe [niż zwykle]. Na tej „górce” Niemcy będą teraz kupować gaz dużo drożej. Dotrze on do nich trochę później, trzeba go będzie sprowadzać jeszcze na zapas, więc zapłacą za ten błąd, który w dodatku był niezgodny z przepisami europejskimi – podkreślał Wojciech Jakóbik.

To jest gorzka lekcja na przyszły sezon. Warto by też inne państwa członkowskie przypominały sobie o tym, że trzeba jednak gromadzić zapasy. One też powodują, iż sytuacja na rynku jest bardziej stabilna. Gdybyśmy mieli w całej Europie tak duże zapasy jak w Polsce, to ten atak zimy nie wywołałby tak dużego skoku cen. Obawy o ewentualne niedobory byłyby mniejsze, bo giełdą gazu rządzą emocje – zaznaczył.

Czy sytuacja na rynku energii może przyczynić się do rewizji księżycowych założeń tak zwanego zielonego ładu?

Świat fizyczny przypomniał o sobie. Ograniczenia fizyczne sprawiają, że nie jesteśmy w stanie „jutro” porzucić paliw kopalnych – odpowiedział ekspert. – Na przykład pompy ciepła w Polsce nie zastąpią „jutro” wielkich elektrociepłowni – czy to węglowych, czy gazowych. Bez nich mielibyśmy poważny kryzys dostaw ciepła. Atak zimy pokazał na przykład, że potrzebna jest energetyka pracująca w podstawie, czyli te elektrownie, które są niezależne od pogody; które nam dadzą tyle energii, ile sobie zaplanujemy, bo taki mamy właśnie cel w naszej polityce energetycznej – wyjaśniał Wojciech Jakóbik.

W naszej sytuacji mówimy tu o paliwach kopalnych, które podczas ostatnich największych mrozów dawały w poszczególnych dniach – na przykład – 2/3 energii dla polskiego systemu, podczas gdy niektórzy entuzjaści źródeł odnawialnych fetowali w sprzyjających letnich warunkach okresowy, kilkugodzinny udział OZE w wysokości 50 procent. W ciągu całego roku mamy jednak w dalszym ciągu około 60% udziału węgla, trochę gazu, a w przyszłości musimy z tych samych powodów uruchomić atom.

– Kraje, chciałyby wyłączać energetykę jądrową, mówią, że to byłby największy błąd stulecia, jak premier Belgii. I widać, że zmieniła się całkowicie atmosfera – podkreślił analityk. – Państwa takie jak Polska mogą korygować tę politykę klimatyczną pod warunkiem aktywnej polityki wewnątrz Unii i szerzej też w świecie zachodnim. Mamy również sojuszników czy to w Japonii, czy w Korei Południowej. Tam także ten pragmatyzm w energetyce jest mocno widoczny, więc jest dużo więcej pola do działania – zachęcał.

W jego ocenie taka potęga jak Chiny nie ma swojej całościowej polityki klimatycznej. Na pewno nie opierają się one na OZE. Owszem, realizują pilotażowe programy w tym zakresie, są też potężnym producentem tak zwanych źródeł odnawialnych. W ich agendzie jest eksportowanie ich w cenach nie tyle nawet konkurencyjnych, co bezkonkurencyjnych, aby zdominować światowy rynek.

Według Wojciecha Jakóbika, w tej sytuacji Polska musi poszukać swojej specjalności. Na horyzoncie rysuje się powrót kwestii energetyki jądrowej wraz z nowymi, napędzanymi tanią energią zachodnimi technologiami, których Chińczycy jeszcze nie mają.

Bardzo ważne jest odzyskanie konkurencyjności naszego przemysłu – szczególnie ciężkiego – ściąganie z niego obciążeń związanych z polityką klimatyczną, związanych z tym, że na przykład polski przemysł ma jedne z najwyższych cen hurtowych energii w Europie. I tu jest pole do działania, nie tylko na poziomie europejskim, ale także krajowym – żeby odzyskać konkurencyjność, móc kiedyś rywalizować czy z Amerykanami, czy z Chińczykami – podkreślał ekspert.

To jednak bardzo odległa perspektywa. Polska energetyka jądrowa ma szanse wystartować po 2035 roku [według dr. inż. Mirosława Gajera z krakowskiej AGH, nawet po 2040 – dop. PCh24.pl].

Niemcy wspierają już setkami miliardów euro własny przemysł by obniżyć mu ceny energii. Stało się to na podstawie uzgodnień z Komisją Europejską.

My prawdopodobnie to samo będziemy musieli zrobić, bo w inny sposób niż takim nakazem regulacyjnym nie będziemy w stanie zaoferować niższych cen. A ceny energii to jest jeden z kluczowych składników konkurencyjności – zaznaczył.

Bardziej długofalowo oczywiście potrzebna jest korekta polityki energetyczno-klimatycznej, zastanowienie się nad tym, jak system uprawnień handlu do emisji CO2 powinien działać. To jest szereg postulatów zgłaszanych przez Polaków z różnych stron sporu politycznego. Miejmy nadzieję, że będziemy słuchani, a to czy jesteśmy słuchani, zależy od tego, czy mamy silne sojusze europejskie, czy potrafimy tutaj grać – mówił gość Radia Wnet.

Jak zauważył, przedstawiciele sektora energetycznego w Polsce przyznają, że trudno prowadzi im się rozmowy w Brukseli. Nie są słuchani tak jak powinni, chociaż – jak pokazał to kryzys czy wojna na Ukrainie – w sprawie energetyki mieli rację.

Natomiast jeżeli te głosy nie będą wysłuchane, to one będą rozsadzać wspólną politykę europejską. Państwa członkowskie będą realizować swoją politykę metodą faktów dokonanych, tak jak Niemcy, którzy nie zebrali zapasów w magazynach, nie dostali za to kary od Komisji Europejskiej i nam się będzie ta wspólnota rozchodzić w szwach – wskazywał.

Niezależnie od tego, jakiego polityka w Polsce zapytamy, wszyscy są przeciwko ETS2, czyli następnemu etapowi polityki klimatycznej. Może być tak, że naprawdę niezależnie od tego, kto u nas będzie rządził, Polska nie wdroży ETS2, woląc nawet płacić kary za niewdrożenie niż realizując kosztowne zapisy tej reformy – przypuszcza Wojciech Jakóbik.

Źródło: Radio Wnet

RoM

 

 

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(2)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie