14 dni zbiórki i już ponad 40 tys. podpisów – inicjatorzy referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa mają powody do optymizmu. Aby głosowanie mogło się odbyć, potrzeba niespełna 60 tys. podpisów, co oznacza, że udało się już zebrać 2/3 wymaganej liczby, a zbiórka podpisów potrwa jeszcze 45 dni.
Do zorganizowania referendum w sprawie odwołania włodarza miasta, konieczne jest zebranie podpisów minimum 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców. W przypadku stolicy Małopolski próg ten wynosi dokładnie 58 355 osób. Organizatorzy za cel postawili sobie zebranie 100 tys. podpisów mieszkańców, ponieważ niektóre z nich zapewne zostaną odrzucone, np. z powodu podania błędnego adresu lub nieczytelnych danych.
– Według stanu na wczoraj (poniedziałek) zebraliśmy dokładnie 40 077 podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w Krakowie. Wczoraj minął 14. dzień zbiórki – poinformował 10 lutego Jan Hoffman, jeden z pomysłodawców referendum oraz przewodniczący rady i zarządu dzielnicy Stare Miasto w Krakowie.
Wesprzyj nas już teraz!
Aby referendum było ważne, w głosowaniu będzie musiało wziąć udział co najmniej 3/5 liczby biorących udział w wyborze prezydenta, czyli 158 555 osób. Wynik referendum wyznaczany jest zwykłą większością głosów „za” lub „przeciw”.
Wniosek ws. organizacji referendum złożyła w Krajowym Biurze Wyborczym grupa obywateli, podkreślając jednocześnie, że akcja nie ma charakteru politycznego. Zbiórka podpisów jest jednak wspierana przez politycznych przeciwników urzędującego prezydenta, w tym PiS, Konfederację oraz stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały.
Wnioskodawcy wymieniają szereg zarzutów wobec Aleksandra Miszalskiego, m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, nieprofesjonalny audyt przeprowadzony w urzędzie po objęciu władzy po Jacku Majchrowskim, niespełnienie wyborczych obietnic, oraz sprawowanie urzędu w sposób niegodny, czym był choćby taniec na dachu magistratu do piosenki, w której padają wulgaryzmy.
Nastroje nieprzychylne wobec Miszalskiego nasiliły się po wprowadzeniu przez radę miasta – na wniosek prezydenta – strefy czystego transportu, mimo, że ustawowe normy powietrza w stolicy Małopolski są zachowane. Co więcej, sama SCT zamiast gwarantować czyste powietrze, jest wyłącznie żyłą złota dla krakowskiego magistratu.
Źródło: PAP, ztp.krakow.pl
AF
Żyła złota krakowskiego magistratu. Już ponad 4 mln zł z opłat za wjazd do SCT
Efekt Miszalskiego. Tęczowa propaganda wpychana tylnymi drzwiami do krakowskich szkół