W co piątej gminie w tzw. Polsce powiatowej mieszka już więcej seniorów powyżej 65. roku życia, niż wszystkich dzieci i młodych do 18 lat. W wielu miejscowościach emeryci stanowią już jedną trzecią populacji – informuje portal forsal.pl.
Za kryzys demograficzny na polskiej prowincji odpowiada przede wszystkim emigracja młodych do większych miast. Warszawa, Kraków i Wrocław w największym stopniu zasysają młodzież z mniejszych miasteczek i wsi. W wielkich aglomeracjach dominują przyjezdni młodzi mieszkańcy – jest ich 2,5 razy więcej niż urodzonych na miejscu. W konsekwencji mniejsze miejscowości, najczęściej te oddalone od regionalnych metropolii, tracą od 25 do nawet 38 proc. młodej populacji.
Zjawisko to wpływa również na gigantyczny spadek dzietności „prowincji”. W wielu powiatach w ciągu zaledwie 5 ostatnich lat liczba urodzeń zmniejszyła się o 40 proc., a nawet o połowę. To oznacza, że skutki depopulacji w postaci coraz wyższych kosztów utrzymania starzejącej się populacji, dotkną Polskę nierównomiernie.
Wesprzyj nas już teraz!
Wymieranie prowincji postępuje w zastraszającym tempie. Najwięcej „startych” i szybko starzejących się gmin zlokalizowanych jest w województwach dolnośląskim i lubelskim (po 27). Gminą o najwyższym udziale osób starszych są Dubicze Cerkiewne na Podlasiu: osoby w wieku 65+ stanowią tam aż 36,4 proc. populacji.
Prognozowana zapaść prowincji w dużej mierze uzależniona jest od obecnej postawy nowych mieszkańców i władz metropolii. „Czy Warszawa. Kraków, Wrocław, Poznań, Trójmiasto z przyległościami, które rozwijają się dzięki potężnemu napływowi młodych ludzi z prowincji, zadbają w jakiś sposób o dobrostan (…) pozostawionych w Polsce powiatowej rodziców, dziadków (babcie) i pradziadków (prababcie)?” – pyta forsal.pl.
Źródło: forsal.pl
PR
Mniej rąk do pracy, więcej emerytur do spłaty. Katastroficzne skutki depopulacji nad Wisłą