Dzisiaj

Watykan grozi ekskomuniką. Co zrobi Bractwo św. Piusa X? [KOMENTARZ]

Bractwo Kapłańskie św. Piusa X znalazło się na rozdrożu. Watykan proponuje dwie możliwości: ekskomunika i ogłoszenie schizmy albo długotrwały dialog teologiczny. Jaką decyzję podejmą synowie duchowi abp. Marcela Lefebvre’a?

12 lutego doszło do kluczowego spotkania. W Rzymie rozmawiali ze sobą prefekt Dykasterii Nauki Wiary, kard. Victor Manuel Fernández, oraz przełożony generalny Bractwa, ks. Davide Pagliarani. Ich spotkanie odbyło się za zgodą i aprobatą Leona XIV.

Niestety, wyniki nie są dobre. Wszystko wskazuje na to, że spokój wypracowany w relacjach pomiędzy Bractwem a Watykanem przez ostatnie kilkanaście lat, zostanie teraz dramatycznie zrujnowany.

Wesprzyj nas już teraz!

Taki obraz wyłania się z dwóch komunikatów, które opublikowano po spotkaniu.

Najpierw głos zabrała Dykasteria Nauki Wiary. Kardynał Fernández wydał krótkie, ale bardzo konkretne oświadczenie. Sprowadza się do następującej treści:

– jeżeli FSSPX wyświęci biskupów bez zgody papieża, zostanie ogłoszona ekskomunika oraz stan schizmy;

– jeżeli Bractwo powstrzyma się od święceń, to Watykan jest gotów na pogłębiony dialog teologiczny;

– w dialogu ma chodzić o:

  1. a) kwestię różnorodności religijnej i woli Bożej w tym zakresie;
  2. b) stopień obowiązywalności poszczególnych dokumentów II Soboru Watykańskiego;
  3. c) interpretację dokumentów soborowych.

– owocny dialog miałby doprowadzić do uregulowania sytuacji kanonicznej Bractwa, czyli przywrócenia jego pełnej jedności ze Stolicą Apostolską.

Kilka godzin później własne oświadczenie opublikowało FSSPX. Potwierdzono w nim przebieg rozmowy, który opisał Watykan, ale z dodaniem dwóch istotnych szczegółów:

– kardynał Fernández miał powiedzieć, że możliwy jest „dialog” na temat dokumentów soborowych, ale niemożliwa jest „korekta” tych dokumentów;

– ks. Davide Pagliarani miał zakomunikować, że chciałby przedłużenia obecnych zasad funkcjonowania Bractwa, to znaczy, że nie chce wcale regulacji sytuacji kanonicznej.

To wszystko wskazuje, że o porozumienie będzie szalenie trudno.

Po pierwsze, kwestia święceń biskupich. FSSPX uważa, że ma prawo wyświęcić nowych biskupów, bo tego wymaga troska o wiernych Bractwa. Bez biskupów nie ma święceń kapłańskich, nie ma więc sakramentów ani nauczania – więc Bractwo po prostu nowych biskupów potrzebuje.

Watykan nie twierdzi, że nie potrzebuje – ale nie chce się zgodzić na to, by uznać samowolne święcenia. Stolica Apostolska obstaje przy tym, nominacje biskupie są wyłączną prerogatywą papieską. Od strony formalno-prawnej, to prawda, co ogłosiła konstytucja dogmatyczna I Soboru Watykańskiego „Pastor aeternus”, a co wynika po prostu z Tradycji. Kodeks Prawa Kanonicznego wskazuje, że biskup Rzymu może w pewnym sensie tolerować nominacje bez jego zgody, jeżeli są wymuszane jakimiś czynnikami zewnętrznymi (casus państw totalitarnych). W przypadku FSSPX tak nie jest, dlatego Bractwo odwołuje się do „stanu wyższej konieczności”, który nie jest jednak prawnie uregulowany i nie ma swojej analogii w historii.

Po drugie, kwestia znaczenia dokumentów soborowych. Bractwo uważa, że zawierają błędy. Watykan uważa, że nie zawierają. Nie da się tych stanowisk pogodzić – trzeba byłoby przekonać jedną ze stron do przyjęcia optyki drugiej, co wydaje się być skrajnie nieprawdopodobne.

Do tego dochodzi drugi problem, czyli obstawanie Watykanu przy niemożności skorygowania jakiegokolwiek dokumentu soborowego. Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium” mówi, że biskupi na soborze są nieomylni, jeżeli wypowiadają się razem z papieżem. Może to jednak dotyczyć tylko konkretnych przykładów, kiedy wyraźnie chcą ogłosić jakieś nieomylne nauczanie. Tego na II Soborze Watykańskim nie zrobiono. Z tego wynika logicznie, że dokumenty soborowe nie są nieomylne i potencjalnie mogłyby zostać tu czy ówdzie skorygowane. Mogłoby to się stać choćby na drodze wydania papieskiej encykliki „o niektórych błędach współczesności”, która nawiązując do tekstów soborowych przedstawiłaby określone kwestie na nowo, w sposób niepozostawiający żadnej wątpliwości. Tego jednak Watykan zrobić nie chce, co zamyka drogę do faktycznego dialogu.

Po trzecie, różnorodność religijna. Kardynał Fernández mówi, że możliwy tu jest jakiś dialog. Nie rozumiem tego – o czym w ogóle dialogować? Nauczanie Kościoła katolickiego było zawsze jasne: tylko religia katolicka jest prawdziwa, tylko ją można wyznawać w zgodzie z prawem Bożym. Wyznawanie innych religii może być politycznie tolerowane, ale nie jest prawem w sensie ścisłym. Proste, konkretne, skuteczne. Jednak od czasów II Soboru Watykańskiego to nauczanie ulega stopniowemu rozmyciu. Najpierw mówi się o „prawie do wolności religijnej” „Dignitatis humanae”. Później organizuje się spotkania asyskie i rozmaite inne wydarzenia międzyreligijne. Wreszcie Franciszek podpisuje deklarację z Abu Zhabi, która mówi, że to sam Pan Bóg chce, żeby istniały różne religie, a w Singapurze papież ogłasza, że różne religie są drogami do Boga. Tu jest potrzebna po prostu konkretna korekta, a nie „dialog”. Moim zdaniem postawa Watykanu, który zamiast dokonać autorefleksji ewidentnie brnie w dalsze rozmywanie nauki Kościoła na ten temat, jest naprawdę niebezpieczna.

Po czwarte, chęć FSSPX pozostania w stanie nieuregulowanym kanonicznie. Ks. Davide Pagliarani w oświadczeniu na stronie Bractwa wyraźnie stwierdza, że taka jest intencja rozmów z Watykanem. Jeżeli nie ma intencji pełnego pojednania się, czyli poddania się przez Bractwo władzy Stolicy Apostolskiej w całym jej zakresie, to o porozumieniu oczywiście nie może być mowy. FSSPX uzasadnia to niepewnością co do swojego losu po ewentualnym uregulowaniu statusu, co może być zrozumiałe, biorąc pod uwagę różne problemy doktrynalne. Ponadto – to moim zdaniem kluczowe – znaczna część wiernych i księży FSSPX po prostu nie zaakceptowałaby pojednania z Watykanem, uznając to za formę „kolaboracji z modernizmem”. Dlatego w obecnej sytuacji pojednanie byłoby dla Bractwa wręcz groźne – co stanowi aporię, czyli nieprzezwyciężalną trudność w całej sprawie.

Co jest możliwe? Sądzę, że będzie źle, to znaczy:

– Bractwo wyświęci biskupów;

– biskupi zostaną obłożeni ekskomuniką;

– Watykan ogłosi schizmę.

Obym się mylił, ale nic nie wskazuje moim zdaniem na inny scenariusz.

Co wydarzy się wówczas? Być może papież Leon XIV zdecyduje się na krok podobny do tego, który podjął Benedykt XVI – to znaczy da większą swobodę tradycyjnej liturgii. Mogłoby to przekonać część wiernych związanych z Bractwem, że mogą odnaleźć się w zwykłych strukturach kościelnych. Nie zlikwiduje to zasadniczej trudności, ale może załagodzić problem.

Sytuacja jest dramatyczna – i tak jak w prawdziwym dramacie, dobrego wyjścia nie ma. Nie uda się go znaleźć tak długo, jak długo w Kościele powszechnym nie będzie woli do krytycznej refleksji nad dziedzictwem II Soboru Watykańskiego.

 Z drugiej strony nie będzie też dialogu tak długo, jak długo Bractwo będzie chciało zachować kanoniczną niezależność i wyświęcać własnych biskupów.

Na pojednanie, sądzę, przyjdzie nam jeszcze poczekać wiele lat. Dziś pozostaje modlitwa.

Paweł Chmielewski

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(11)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie