Nie ma mowy o żadnych sojuszach z Konfederacją Korony Polskiej, partią europosła Grzegorza Brauna – podkreślił w prezes PiS Jarosław Kaczyński. W jego ocenie jest to ugrupowanie „niepoważne”, tworzone przez ludzi, których – jak stwierdził – nie powinno być w życiu publicznym. Co ciekawe, jeszcze w ubiegłym tygodniu ze środowiska PiS płynęły sygnały, że jedyną formacją, z którą nie ma możliwości współpracy, to partia Donalda Tuska.
Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Jarosław Kaczyński oświadczył, że Prawo i Sprawiedliwość nie rozważa możliwości współpracy z ugrupowaniem Grzegorza Brauna. Stwierdził, że „w Polsce niepodległej i dobrze rządzonej (…) w rządzeniu nie będą uczestniczyli przedstawiciele jednej formacji”.
– Mowy nie ma o żadnych sojuszach z partią Brauna. To jest partia, z jednej strony, całkowicie niepoważna – tam są różne jaszczury i tym podobne. Chyba trzeba powiedzieć osoby, bo nie wiem, czy to jest osoba, czy to jest jaszczur, trudno mi powiedzieć – ironizował prezes PiS. Prezes PiS w ten sposób nawiązywał do Wojciecha Olszańskiego – znanego w przestrzeni internetowej jako „Jaszczur” – lidera ugrupowania „Rodacy Kamraci”.
Wesprzyj nas już teraz!
W przekonaniu Kaczyńskiego ugrupowanie Grzegorza Brauna tworzą „ludzie związani z Rosją, prorosyjscy, proputinowscy” czy też osoby, które mogą mieć – jak stwierdził – „jakiś kłopot” z równowagą psychiczną. – Ludzie, którzy przecież siedzieli w więzieniu z oskarżeniem o szpiegostwo na rzecz Rosji – mówię tutaj o niejakim (Mateuszu) Piskorskim i wielu innych ludziach, których w polskim życiu publicznym w ogóle nie powinno być – podkreślił Kaczyński.
Kaczyński ocenił ponadto, że potencjalna współpraca PiS z Konfederacją Korony Polskiej byłaby „kompromitująca i całkowicie dysfunkcjonalna”.
– Chodzi o to, żeby w Polsce powstał rząd niepodległościowy, no bo dzisiaj jest kwestia pytania o polską niepodległość, ale także bardzo sprawny rząd, który w tej piekielnie trudnej sytuacji, w którą zostaliśmy wpędzeni przez obecne rządy, da sobie radę – podkreślił. – Do tego są potrzebni ludzie, którzy są odpowiedzialni, którzy nie niszczą polskiego życia publicznego, nie sprowadzają go do poziomu – no powiedzmy sobie – jakiegoś bardzo marnego widowiska, jakiejś burleski, odbywającej się dla niezbyt wymagającej publiczności – dodał prezes PiS.
Co ciekawe, poseł PiS Przemysław Czarnek, odnosząc się w ubiegłym tygodniu do słów ambasadora USA w Polsce Thomasa Rose’a, który stwierdził, że „dla Ameryki bardzo trudno byłoby zaakceptować po wyborach rząd z udziałem Grzegorza Brauna”, powiedział, że o tym, jak ułożą się mandaty w Sejmie, „zdecydują polscy wyborcy, a nie ambasada USA”. „Jeśli trzeba będzie tworzyć koalicję, to będą decydować o tym wyniki wyborów. Dopiero po nich będziemy patrzeć, z kim można sformować odpowiedzialny rząd” – stwierdził.
Zdaniem Czarnka, w najbliższych miesiącach zdecydowanie najbardziej prawdopodobne jest utrzymanie się obecnej koalicji i dowiezienie tego rządu do końca. „Tyle że polityka to nie tylko racjonalność, ale także ogromne emocje. My jesteśmy gotowi na to, żeby odwracać sytuację także w tym Sejmie i stworzyć koalicję z Konfederacją – jedną i drugą, a także z częścią posłów z PSL czy z Polski 2050. Wszystko jest możliwe” – powiedział Czarnek. Polityk zaznaczył, że jedyną partią, z którą nie będzie możliwa współpraca, to formacja Donalda Tuska.
Z ostatniego sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski wynika, że gdyby wybory parlamentarne odbyły się na początku lutego, to zwyciężyłaby Koalicja Obywatelska (32,3 proc. poparcia), drugie miejsce zajęłoby PiS (23,5 proc.), a trzecie Konfederacja (11,2 proc.). Czwarte miejsce w sondażu zajęła Konfederacja Korony Polskiej – partię wskazało 7,7 proc. ankietowanych. Wcześniej prezes PiS deklarował, że jego celem jest wynik dający PiS powrót do władzy i samodzielne rządy.
Źródło: PAP
Oprac. MA