Prezydent Donald Trump ostrzegł Iran, jego władze i mieszkańców, że brak porozumienia w sprawie ograniczenia potencjału atomowego Teheranu, będzie miał poważne konsekwencje. Stwierdził, że dzień, w którym upadną rozmowy o porozumieniu, będzie bardzo zły dla tego kraju.
W poniedziałek portal Axios podał, że najwyższy rangą wojskowy USA, gen. Dan Caine podczas wewnętrznych rozmów w Białym Domu ostrzegał, że jeśli Donald Trump zdecyduje się na uderzenie, może powstać ryzyko wplątania USA w długi konflikt na Bliskim Wschodzie oraz poniesienia strat. Postawa ta ma kontrastować z jego stosunkiem do operacji w Wenezueli, której miał być zdecydowanym zwolennikiem. Sam prezydent USA ma skłaniać się ku użyciu siły, lecz według Axiosa opinia Caine’a może mieć dla niego znaczenie.
Donald Trump napisał w swoim serwisie Truth Social, że doniesienia w mediach na temat tego, że Caine jest przeciwny wojnie USA z Iranem, to fake news.
Wesprzyj nas już teraz!
„Generał Caine, jak my wszyscy, wolałby uniknąć wojny, ale jeśli zapadnie decyzja o konfrontacji z Iranem na poziomie wojskowym, jego zdaniem będzie to łatwe zwycięstwo” – przekazał amerykański przywódca.
Jak dodał, gen. Caine zna dobrze Iran i dowodził operacją Midnight Hammer, w ramach której w minionym roku amerykańskie siły zaatakowały irańskie obiekty nuklearne.
„Nie wspomniał nic o niepodejmowaniu działań przeciwko Iranowi, ani nawet o fałszywych, ograniczonych atakach, o których czytałem. Wie tylko jedno: jak WYGRAĆ, i jeśli otrzyma taki rozkaz, stanie na czele” – kontynuował prezydent USA.
„To ja podejmuję decyzję, wolałbym zawrzeć umowę niż jej nie zawierać, ale jeśli jej nie zawrzemy, będzie to bardzo zły dzień dla tego kraju, i, niestety, dla jego mieszkańców, ponieważ są wspaniali i cudowni, a coś takiego nigdy nie powinno im się przytrafić” – ostrzegł.
Przedstawiciele Białego Domu – Steve Witkoff i Jared Kushner udają się wkrótce do Genewy na rozmowy dotyczące redukcji irańskiego potencjału nuklearnego. Pierwsza tura rozmów miała przynieść niewielkie postępy, ale wciąż zarysowują się zasadnicze różnice pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem.
Źródło: PAP/Natalia Dziurdzińska
WMa