Dzisiaj

Spór o Żydów. Czy polska teologia wreszcie ożyła?

(Oprac. PCh24.pl)

Czegoś takiego dawno nie było: polscy teologowie zaczęli się publicznie spierać. Wreszcie pojawił się temat, który pozwolił na przełamanie kultury milczenia. Chodzi o Żydów.

Problem z Żydami. Tradycja i nowoczesność

Problem stosunku Kościoła katolickiego do Żydów jest stary jak sam Kościół. Przez prawie dwa tysiące lat jedno było zawsze oczywiste: Żydzi powinni się nawrócić. Jezus Chrystus chciał, żeby wszyscy ludzie uznali w Nim Syna Bożego – a Żydzi w pierwszej kolejności. Dlatego odrzucenie Chrystusa rozumiano jako ciężki błąd, który co do zasady zamyka drogę do zbawienia.

Wesprzyj nas już teraz!

Kościół przedstawiał tę prawdę różnym językiem, zależnie od epoki, ale treść pozostawała ta sama. To zaczęło się zmieniać dopiero po II Soborze Watykańskim. Dotyczy to szczególnie Polski. Nasza teologia poszła „naprzód”, znacząco wyprzedzając wszystko, co ogłosił w tej sprawie Watykan. Problem w tym, że „naprzód” oznacza tu odejście od Tradycji na rzecz nowatorskich idei. W Polsce twierdzi się coraz częściej, jakoby Kościół katolicki nie zastąpił wcale Izraela. To oznaczałoby, że Żydzi mają jakąś własną drogę, którą mogą kroczyć w zgodzie z wolą Boga. Próbuje się opierać tę naukę na dokumentach Kościoła.

Głównym „źródłem” jest tekst „Bo dary łaski i wezwania Boże są nieodwołalne” z 2015 roku, ogłoszony przez watykańską Komisję ds. Relacji Religijnych z Judaizmem. Dokument wypowiada się sceptycznie o „teologii zastępstwa”, która mówi o zajęciu przez Kościół miejsca Izraela; ale sceptycyzm ten ogranicza tylko do takiej jej formy, która wiązałaby się z jakiegoś rodzaju poniżaniem Żydów. Części polskich teologów to nie zadowala. Emblematyczne dla tego nurtu są słowa kardynała Grzegorza Rysia, który w 2024 roku powiedział, że teologia zastępstwa „zostaje w Kościele ostatecznie obalona, odrzucona i wyrzucona tak daleko, jak się tylko da”.

Właśnie na tym tle – a także na tle sporów politycznych, które toczymy od pewnego czasu wokół oceny państwa Izrael czy działań grupy Chabad Lubawicz – możliwa stała się intensywna debata teologiczna.

Spór dzięki KAI

Kluczowy aspekt: tej debaty w ogóle by nie było, gdyby nie Katolicka Agencja Informacyjna. W 2025 roku nastąpiły w niej zmiany. Z inicjatywy ks. Leszka Gęsiaka SJ KAI rozpoczęła proces restrukturyzacji, a władzę nad nią przejął dominikanin o. Stanisław Tasiemski. To, co wcześniej wydawało się niemożliwe, nagle okazało się realne: uczciwa i szeroka debata na ważne tematy.

6 lutego KAI opublikowała obszerny wywiad Tomasza Królaka z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, cenionym znawcą tematyki dialogu Kościoła z Żydami. Chrostowski krytycznie ocenił stan tego dialogu, uznając, że jest „parodią” – co starał się konkretnie uargumentować. To gorzkie słowa w ustach człowieka, który od kilku dziesięcioleci nie tylko ten dialog obserwuje, ale również aktywnie współkształtuje. Profesor sugerował między innymi, że doszło do silnej polityzacji relacji katolicko-żydowskich, które niweczą sens podejmowanych inicjatyw.  

Już trzy dni później swój tekst w KAI opublikował ks. prof. Andrzej Perzyński, wykładowca teologii dogmatycznej w WSD w Łodzi oraz członek Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Stwierdził, że Chrostowski ma jakieś własne „alternatywne magisterium” i wyraża tylko „prywatne opinie”, która miałyby się „niebezpiecznie oddalać” od sedna wiary katolickiej.

Tego samego dnia w KAI wypowiedział się też ks. prof. Mirosław Wróbel, dyrektor Instytutu Nauk Biblijnych KUL, uznając dialog z judaizmem w Polsce za „znak czasu”.

Do tego momentu debata miała charakter dość publicystyczny. Chrostowski mówił przecież o sprawie w wywiadzie, a teksty Perzyńskiego i Wróbla używały raczej argumentacji emocjonalnej, nie merytorycznej.

To zmieniło się 13 lutego, kiedy sążnisty artykuł w KAI zamieścił ks. prof. Waldemar Rakocy CM, profesor teologii ze specjalizacją nauk biblijnych. Rakocy przeprowadził bardzo skrupulatną krytykę argumentów, które padają w Polsce za zmianą podejścia wobec Żydów. Wytłumaczył, jaka jest nauka Kościoła i na czym polega błąd tych, którzy odmawiają teologii zastępstwa sensu i obowiązywalności. Rakocy bardzo celnie ustawił linię debaty pomiędzy Waldemarem Chrostowskim a Grzegorzem Rysiem. Muszę przyznać, że dawno nie czytałem tak rzetelnego i szczerego artykułu: konkretne argumenty przeciwko konkretnym błędom.

Tekst Rakocego nie pozostał bez odpowiedzi. Już 19 lutego artykuł w KAI zamieścił ponownie Andrzej Perzyński, starając się całkowicie skrytykować swojego oponenta. „Tekst ks. Waldemara Rakocego to nie tylko lokalna polemika z kard. Grzegorzem Rysiem, Komitetem Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem czy Polską Radą Chrześcijan i Żydów. To w istocie próba rewolucyjnego podważenia fundamentów eklezjologii wypracowanej przez ostatnich papieży. Autor, występując z pozycji biblisty, proponuje taką hermeneutykę Nowego Testamentu, w której Izrael zostaje całkowicie i bezwarunkowo wymazany z planu zbawczego jako lud wybrany” – napisał Perzyński, pokazując tu, o co dokładnie toczy się gra.

Coś nowego w Polsce: jest debata!

Polska dość długo pozostawała – z własnego wyboru – na marginesie poważnych debat teologicznych. W ostatnich latach bardziej ożywiona dyskusja przetoczyła się przez nasz kraj chyba tylko wokół adhortacji „Amoris laetitia” papieża Franciszka, ale po prawdzie była głęboko niezadowalająca. Komentatorzy skupiali się na propozycji dopuszczenia rozwodników żyjących w powtórnym związku do Komunii świętej, na ogół pomijając doktrynalne uzasadnienie tego rozwiązania, to znaczy nową koncepcję sumienia, którą Franciszek zaczerpnął z teologii niemieckiej. Dlatego nasza dyskusja na temat „Amoris laetitia”, choć gorąca, dość szybko ucichła – a życie duszpasterskie zaczęło rozwijać się własnymi drogami, niezależnie od wniosków formułowanych w trakcie tej niezbyt udanej debaty.

Dlatego dyskusja, która wybuchła niedawno wokół kwestii stosunku Kościoła do Żydów, to relatywnie wyjątkowy fenomen – interesujący i godny naśladowania w przyszłości. Od dawna stawiam tezę, że jeżeli w Polsce nie będą toczyć się zażarte spory wokół istotnych kwestii teologicznych, to nasz katolicyzm będzie z konieczności przyjmować obce wzorce, przygotowane tam, gdzie takie spory się regularnie toczą. Z racji na związki kulturowe z Niemcami, kończy się to zwykle przyjmowaniem modelu germańskiego. Tak właśnie jest w części diecezji w przypadku „Amoris laetitia”. Dzięki intensywnej debacie na temat Żydów mamy jednak szansę, by samodzielnie zdefiniować linię Kościoła katolickiego w Polsce – i ocalić w tej sprawie ortodoksję, która jest ewidentnie zagrożona.

Dlaczego akurat Żydzi?

Czy debata o Żydach zapowiada jakąś realną zmianę? Czy wreszcie doczekamy się ostrych teologicznych sporów? Wydaje mi się, że nadzieja na to byłaby przedwczesna. Przyczyna jest prosta: Żydzi wyjątkowo nas fascynują.

Po prostu: nie ma chyba drugiego takiego kraju na całym Zachodzie, w którym politycy i ludzie Kościoła zajmowaliby się tak silnie Żydami. Wynika to oczywiście z polskiej historii, zwłaszcza – choć nie tylko – z faktu przeprowadzenia przez Niemców swoich zbrodni właśnie na terenie okupowanej Polski. Świadczy o tym choćby „Dzień Judaizmu” – inicjatywa, która nie ma analogii nigdzie na świecie. Swoiste wzmożenie tematyki żydowskiej jest też faktem za sprawą poczynań Grzegorza Brauna, który wrzucił do debaty politycznej temat Chanuki.

W takich kwestiach jak „Amoris laetitia”, rozumienie ludzkiego sumienia, ideologia LGBT, kapłaństwo kobiet, celibat – to nie Polska jest główną areną sporu. Być może dlatego nas to za bardzo nie interesuje. Z Żydami jest inaczej. Wprawdzie watykańskimi komisjami ds. dialogu z judaizmem od lat kierują duchowni z krajów niemieckojęzycznych, ale w Polsce budzi to wyjątkowe zainteresowanie. W końcu to papież Polak był tym, który odwiedził synagogę. To polski kardynał Grzegorz Ryś ogłasza, że „teologia zastępstwa” została odrzucona.

Można powiedzieć: spór o zbawienie i nawracanie Żydów to nasz, polski spór. Inaczej niż w innych przypadkach, mamy szansę ukształtować idee, które będą wpływać na stanowisko Kościoła powszechnego.

Globalna stawka

Dlatego właśnie warto ten spór śledzić. Jeżeli zwycięży „opcja” reprezentowana przez kardynała Grzegorza Rysia i księży Andrzeja Perzyńskiego i Mirosława Wróbla, Polska stanie się transmiterem zupełnie nowatorskiego ujęcia, które każe spojrzeć na Żydów w zupełnie inny sposób, niż nakazywałaby to katolicka Tradycja. Jeżeli umocni się stanowisko reprezentowane przez księży Waldemara Chrostowskiego i Waldemara Rakocego, Polska, odwrotnie, może pomóc w podtrzymaniu Tradycji i pewnej korekcie idei, które mają swoją popularność również w Watykanie.

Rozkład sił jest dość jasny. Kardynał Grzegorz Ryś jest metropolitą Krakowa. Ma stosunki w Watykanie: pracuje w dwóch dykasteriach watykańskich, na otwarcie procesu synodalnego w Krakowie przyjeżdżają prominentni rzymscy kardynałowie. To jemu powierzono redakcję niedawno kluczowego dokumentu na temat ekumenizmu w Europie. Kardynał powołuje się też na dokument watykański z 2015 roku, chętnie cytuje św. Jana Pawła II. Wydawałoby się, że w tej sytuacji debata jest rozstrzygnięta – niekoniecznie z pozycji merytoryki, ale z pozycji siły stanowisk i wpływu.

Ostatnie 60 lat w Kościele pokazało, że to jest przecież najważniejsze: „rację” ma ten, kto potrafi ustawić debatę, a debatę ustawia ten, kto ma władzę. Tak było w sprawie liturgii, tak było w kwestii dialogu międzyreligijnego, tak jest z synodalnością. Niezależnie od tej brutalnej rzeczywistości, nie można lekceważyć siły faktów. Po stronie ortodoksyjnej, tradycyjnej nauki w kwestii Żydów stoją dziś konkretni ludzie z wielkim dorobkiem teologicznym. Nie mają stanowisk, to prawda – ale mogą mieć zaplecze w postaci wsparcia polskich katolików. W Krakowie i Warszawie rozpoczyna się właśnie proces synodalny.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że w sprawie Żydów katolicy muszą trzymać się katolickiej nauki. Ewentualny sukces może ośmielić do otwartej debaty także w innych kluczowych zagadnieniach dla współczesnego katolicyzmu.

Paweł Chmielewski

Ks. prof. Rakocy: Dialog z judaizmem na zakręcie historii

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 44 250 zł cel: 500 000 zł
9%
wybierz kwotę:
Wspieram